Inne · 4 min czytania
Podpierdol
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Jesteś w Empiku? Potrzebuje 20zł, zabrakło mi na zdjęcia. - Jestem... na drugim piętrze. Wchodzę do Empiku jest ze mną Marta, pyta czy to nie będzie problem. Mówię jej, że chyba nie. Wjeżdżamy schodami ruchomymi na drugie piętro. Rozglądam się, bo nie wiem, z której strony mam go szukać. - Chodź w prawo – mówi Marta. Idziemy, pośród półek z płytami widzę jego czarną czapkę z daszkiem. Podchodzę. Dostaję szorstkie buzi. - Chciałeś powiedzieć „Jestem wkurwiony”? – mówię i spodziewam się, że zaprzeczy. - Czuje się jak frajer, jak dojna krowa, wszyscy na mnie żerują. We trójkę, ale jakby osobno schodzimy na dół. Już wiem, że to będzie zły dzień. Schody są takie długie. Nie wytrzymał, wyjął papierosa. Do drzwi zewnętrznych jeszcze półtora piętra. Odnoszę wrażenie, że czas jakoś wolno płynie. Chce już wyjść z tej klatki. Wreszcie koniec tej drogi, trochę powietrza wpada mi w płuca i jakiś promyk słońca prześlizguje się po mojej twarzy. Jesteśmy na tyłach Warsu. - Masz te 20 zł? - Nie. Mam 100. - Chodź rozmienimy – palę, ciężko mi mówić. Czuję, że robię źle i, że jego wkurwienie przybiera na sile. Wchodzimy ponownie do Empiku. - Ma pan rozmienić 100zł? - Nie rozmieniamy pieniążków – pada infantylne stwierdzenie z ust młodego, wyglądającego na przygłupiego chłopaka. Szybko myślę, chciałam kupić film czarno-biały do aparatu, więc proszę o niego. - Co robisz? – słyszę nad uchem. - Potrzebuję do aparatu, to tylko 10zł – tłumaczę się. Wiem, że i tak nie zrozumie. Przygłupi koleś, z dałnowatym wyrazem twarzy oddaje mi reszty. Przekazuje 20zł Marcie, odda na pewno jutro albo pojutrze. Wychodzimy z Empiku w milczeniu. Chyba każdy czuje tą napiętą atmosferę i nikt nie wie co powiedzieć albo jak udać, że wszystko jest w porządku. Pożegnaliśmy Martę. Idziemy podziemiami, w ciszy, z daleka od siebie, jak byśmy się nie znali. Wynurzamy się na powierzchnię i nagle pada strzał.