Filozofia · 7 min czytania
Podręczny samobójca
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
PROLOG
21 rozdziałów - 21 lat. Tylko tyle i aż tyle. 21 lat bez strachu i bólu. Szczęście, spokój, dobrobyt - to oferuje w zamian za moją duszę. Czy to dobry układ? Wydaje mi się, że uczciwy, w końcu na cóż więcej mogę liczyć? Nie jestem nikim istotnym, nie musiał starać się, namawiać, mamić, kusić i przekonywać. Sama do niego przyszłam prosząc o tak niewiele. Podałam mu się na srebrnej tacy. Zresztą to i tak bez znaczenia, w końcu i tak by mnie dostał, więc lepiej przynajmniej zapewnić sobie coś w zamian. Nie jestem zbyt wymagająca. A może tak? Może to tylko mój nieporadny umysł szuka oparcia, jakiegoś sensu, celu, opoki, nie mogąc znaleźć jej w górze, w którą nie mógł (nie chciał?) uwierzyć zwrócił swe modły w drugą stronę - przecież proch, popiół, płomień, gnój, kamień, ból, gorycz, smród i wszy zawsze bliższe były człowiekowi niż anielskie chóry. 21 rozdziałów - każdy rozdział to rok mojego życia, ni mniej ni więcej. Tyle mogę zrobić, tyle mogę dać. Tylko tyle i aż tyle.
I - PODRĘCZNY SAMOBÓJCA
Niedoszli samobójcy, od wieków przeklinani przez religie, potępiani przez prawo, samotni ze swoim bólem, zagubieni w otchłani smutku, pogrążeni w beznadziei istnienia, a nawet zmuszani do kontynuowania marnej egzystencji w ciasnych pokojach bez klamek, ogłupiani lekami, wytykani palcami, spychani na margines gdzie zamiast pomocy przychodzi postępująca degeneracja, powolny rozkład, rozgoryczenie, zwątpienie, a na końcu zgorzknienie i obojętność, znienawidzeni i przerażający, dusze o pustych oczach zamknięte w marnych powłokach zaniedbanych ciał, gnijący od głowy w której zagościła myśl o wyzwoleniu od podłości świata. O ile lepiej byłoby być samobójcą martwym.
Czy próba samobójcza to akt tchórzostwa czy odwagi? Tchórzostwo: człowiek nieszczęśliwy nie próbuje mierzyć się z bólem, nie pragnie poprawy a jedynie zakończenia męki, która skazuje go na wieczne cierpienie. Nie ma siły by przezwyciężyć problemy, nie mając w nikim oparcia, ponieważ w pobliżu nie ma nikogo kto pomógłby dźwigać ciężar krzyża, kto otarłby pot z twarzy cierpiącego. A czasem wybierając samotną drogę, zamykając problemy w sobie, dusząc się i dławiąc ciągną kulę przybitą do nogi, pozostawiając za sobą krwawy szlak, którego nie pozwalają nikomu dostrzec. Czy samobójstwo jest aktem tchórzostwa? O tak, zdecydowanie nim jest. Kiedy brak już siły, gdy człowiek ukopany przez życie nie potrafi się już podnieść z ziemi, pozostaje tylko zwinąć się w kłębek i pozwolić ciału zamienić się w proch. Czyż to nie romantyczna wizja? Z ziemi wyrwany by po śmierci w głąb ziemi jako nawóz wsiąknąć. Samobójstwo jest tchórzostwem, człowiek zaślepiony bólem nie dostrzeże innej drogi, a czasami innej drogi po prostu brak, choćbyśmy jej wypatrywali uparcie. Tak jak słońce wschodzi co dzień rano, tak i ludziom codzień braknie sił by to słońce chcieć znowu oglądać. Bo czymże jest słońce otulone krwawą poświatą, gdy ciągnie za sobą łunę bolesnych oparzeń, gdy zamiast przynosić radość, podrażni promieniem wrzody na skórze samotnego? Nie jest już