Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 21 min czytania

Podróż

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Koła pociągu mozolnie wystukiwały rytm. Obrazy przesuwały się za oknem. Ania przytuliła plecy do miękkiego oparcia i podkurczyła nogi. Nie mogła powstrzymać łez. Toczyły się po policzkach, prawie rzeźbiąc w nich rowy. Nie pomagało ani ciągłe ocieranie chusteczką, ani zamykanie oczu, ani nawet zaciskanie zębów i wysilanie wszystkich zmysłów, żeby przestać. Mimo tego, że krajobraz za oknem przedstawiał się imponująco, kobieta widziała tylko obrazy z przeszłości, nadal wyraźne i jak drzazga raniące serce. Nagle drzwi przedziału otworzyły się i ukazał się w nich przystojny młody mężczyzna. Ania spojrzała w jego stronę. Nowy pasażer uśmiechnął się szeroko, przywitał typowym „Dzień dobry”, po czym rzucił torbę na półkę i zdjął kurtkę. Dziewczyna mimowolnie obserwowała jego ruchy. Kiedy usiadł naprzeciwko, pożałowała, że wygląda tak okropnie. Nie miała makijażu a podpuchnięte oczy i czerwony nos nie dodawały jej uroku. Facet był naprawdę przystojny: wysoki, ciemne włosy, pogodne oczy i piękne dłonie. Nie mogła oderwać od niego wzroku. Coś ją przyciągało. Mężczyzna jednak jakby jej nie widząc, otworzył wyciągniętą z plecaka książkę i zagłębił się w lekturze. To jej przypomniało, że też ma ze sobą coś do czytania. Otworzyła „Życie Pi” i skierowała wzrok na litery. Nie za wiele jednak docierało do jej umysłu. Słowa gdzieś się gubiły a postacie nie chciały ukształtować. W pewnym momencie mężczyzna z naprzeciwka poderwał się i spojrzał w okno. Aż podskoczyła i zupełnie bezwiednie podążyła za nim wzrokiem. - Widziałaś? – zapytał do niej z błyskiem w oczach. - Nie. A co tam było? – odpowiedziała, nie wiedząc, o co chodzi. - Sarna. Biegła po puszystym śniegu, zagubiona i samotna. Obejrzała się za siebie i widząc nasz wielki, czarny twór, spłoszona uciekła do lasu. Blady uśmiech pojawił się na jej twarzy. Opowiadał o czymś, co widział przez ułamek sekundy, a zdawało się, że zna cały życiorys zbłąkanego zwierzęcia. - Uśmiech! Nareszcie! – powiedział. Nie odpowiedziała. Nie miała ochoty nawiązywać nowych znajomości. Mężczyzna chyba to wyczuł, bo usiadł z powrotem na miejsce i zamyślił się. Czuła jak przeszywał ją wzrokiem, prawie na wylot, sięgając poza granice ciała. To było dziwne i trochę ją drażniło, dlatego miała straszną ochotę powiedzieć, żeby poszedł do diabła. Co on sobie myśli! Zdecydowanie podniosła wzrok, ale napotkawszy wpatrzone w siebie, szeroko otwarte oczy, nie mogła nic zrobić. Usta same wygięły się w zakręconą do góry podkówkę. Czuła niesamowite ciepło płynące wraz ze spojrzeniem swojego współtowarzysza. Już samo przebywanie z nim, przynosiło ulgę jej rozszarpanemu sercu, więc może rozmowa ukoiła by je jeszcze bardziej? - Widzę, że masz kiepski nastrój. – odezwał się w końcu mężczyzna. – Może jednak uda mi się jakoś cię rozbawić. Nie mogę patrzeć, jak kobieta przy mnie płacze. - Przepraszam. Rzeczywiście mój humor pozostawia wiele do życzenia. Życie to nie bajka, niestety. – odpowiedziała trochę nerwowo. - A ktoś ci powiedział, że bajka? - Nie, ale nie wiedziałam, że... – w tym momencie zabrakło jej tchu, a łzy same potoczyły się po policzkach. - Nie kończ. Powiedz mi lepiej, czy wierzysz w reinkarnację? Pytanie całkowicie ją zaskoczyło. Ona ma problemy, takie zwykłe, ziemskie i nie może sobie z nimi poradzić, a on pyta ją o jakieś filozoficzne wywody. Chyba zrozumiał jej konsternację. - Wiem, że to dziwnie zabrzmiało – uśmiechnął się filuternie - ale w zasadzie pytam o to każdą napotkaną osobę. Wędrówka dusz i życie po życiu to bardzo kontrowersyjne tematy. Wiele osób interesuje się tym zagadnieniem. Stąd moje pytanie. Możemy jednak zejść na ziemię. - Jesteś psychologiem? - Amatorem. Wiem tyle ile zobaczyłem, przeczytałem, zrozumiałem i doświadczyłem. - Słyszałam, że można za pomocą hipnozy cofnąć się w czasie, wyleczyć nałogi, ale nie wierzę, że można przypomnieć sobie swoje poprzednie życie, o ile takie w ogóle istnieje. - Oj, dusze niedowiarki! – zaśmiał się. – Ale poważnie, widzę , że trochę wiesz. A słyszałaś, że można wyleczyć duszę za pomocą hipnozy? - To ja poproszę. Znasz się na tym, to już. Spraw, żebym zapomniała... - Nie można zapomnieć, trzeba wyciągać wnioski. Żyć dalej i cieszyć się małymi szczęściami. - Wiesz co, filozof z ciebie. Kiedyś też taka byłam. Miałam co prawda zupełnie inną filozofię życia, ale i tak wszystko przewróciło się, jak domek z kart. - Nie twierdzę, że los cię okrutnie nie skrzywdził, ale wiem, że nie można się poddawać. Dawno temu też myślałem, że najlepiej zamknąć się w czterech ścianach i nic nie robić, ale odkąd zrozumiałem, że mogę komuś pomóc, nie siedzę już sam, tylko wyciągam rękę do każdego i staram się jak umiem. - To pomóż mi. – powiedziała zupełnie odruchowo. Gdyby zastanowiła się dłużej, na pewno nie odważyłaby się na takie słowa. Nigdy nikogo o nic nie prosiła. Była samowystarczalna, perfekcyjna. Nie umiała wyciągać ręki, prosić, żebrać. Wydawało jej się to poniżej jej własnej, wysoko ustawionej poprzeczki godności. Ale stało się i wiedziała, że się nie cofnie. Nie miała nic do stracenia. Nieznajomy może jej pomóc lub nie, ale zaszkodzić - raczej nie jest w stanie. - Czemu nie. –odpowiedział po chwili - Mogę to zrobić, jeśli opowiesz mi wszystko, co cię tak boleśnie zraniło. Decydujesz się na terapię? - Tak. Nie mam nic do stracenia. - Dobrze. Jak masz na imię? - Ania. - Ja - Hubert. Zaczynaj. Kto cię skrzywdził? Mąż, kochanek, szef... - Widzę, że już napisałeś scenariusz mojego życia. – prychnęła ze złością.- Założyłeś, ze samotna, płacząca kobieta w pociągu została zdradzona i porzucona przez męża. Czy to nie banalne? - Przepraszam. Pomyślałem o statystyce. - Czyli statystycznie rzecz biorąc, faceci zawsze zdradzają? - Tak. – odparł cicho – OK, ale koniec statystyki. Mów o sobie. - Wiesz dlaczego płaczę? Ze złości. Na własny egoizm i głupotę. To nie mnie skrzywdzono, to ja skrzywdziłam, a właściwie chciałam to zrobić. Dążyłam do rozbicia rodziny z własnych i sobie tylko wiadomych pobudek. Rozumiesz? Związek z żonatym facetem i próba przeciągnięcia go na swoją stronę. Cel – zniszczyć rywalkę, sprowadzić ją na dno i mieć władzę. - Zacznij od początku. Nie mówisz wszystkiego. - Jestem dziennikarką. Pracowałam w dość popularnym tygodniku i byłam świetna. Nie wstydzę się do tego przyznać. Moje artykuły robiły kasę. Zawodowo było świetnie, ale oczywiście czegoś mi brakowało. Faceta. Co prawda byli tacy, którzy się mną interesowali, ale wszystkich uważałam za mięczaków. Żaden mi nie pasował. Na jednym z firmowych pikników, jakieś pół roku temu, poznałam Janusza – męża mojej redakcyjnej koleżanki. Sama nie wiem, czy coś zaskoczyło, czy po prostu postanowiłam go zdobyć. Kolejna, dość wysoko ustawiona poprzeczka, ale ja bardzo lubię takie wyzwania. Teraz wiem, że widziałam w tym sposób pogłębienia rywalki na całej linii. Była słabsza, przynajmniej tak mi się zdawało, albo po prostu z powodu dzieci, męża i domowych obowiązków, nie miała tyle czasu, żeby stworzyć coś dobrego. Pisała poprawnie na tyle, żeby utrzymać się w redakcji, ale do genialności było jej daleko. Jednym słowem – wcale nie taki trudny cel. Powoli, drobnymi kroczkami zaprzyjaźniłam się z nią, aby być bliżej jej męża. Później poszło z górki. Bawiłam się świetnie. Janusz był mną oczarowany. Może dlatego, że byłam zupełnie inna. To zawsze podnieca. Przyjęcia, wyjazdy, luksusowe hotele – każdemu mogą zawrócić w głowie. Oczywiście zakochał się po uszy a ja miałam dziką satysfakcję. Kiedy Małgorzata się dowiedziała, przyszła do mnie i prosiła, żebym rozstała się z Januszem. Miałam pomyśleć o jej dzieciach, rodzinie i wszystkich tych idealnych bzdurach. Szczerze mówiąc, niewiele mnie to obchodziło. Facet był przystojny i nieźle pasował do mojego życia. Do tego chciał mnie, a nie dobrej, uczciwej i przeciętnej Małgorzaty. Wyśmiałam ją, po czym wyrzuciłam ze swojego mieszkania. Następnego dnia postawiłam ultimatum Januszowi. I chyba właśnie wtedy popełniłam błąd. - Wrócił do żony? - O nie! Wybrał mnie, ale to doprowadziło Gośkę do skraju rozpaczy i coś w niej pękło. Nie uwierzysz. Dałam jej skrzydła. Napisała genialny artykuł. O mnie. Ukazała moją prawdziwą twarz. Wyciągnęła wszystkie brudy, zdarła maskę wspaniałej karierowiczce i zrzuciła mnie ze szczytu na samo dno. Nie będę opowiadać Ci, jaka była reakcja szefa. Nie trzeba być geniuszem, żeby się domyślić. Wyrzucił mnie. Powiedział, że on potrzebuje dobrego i zgranego zespołu a nie idącej po trupach, samolubnej i okrutnej dziennikarki, która pewnie ostrzy sobie ząbki na jego stołek. Janusz też nie chciał być z kimś takim, jak ja. On szukał ciepła a nie lodu, jakim jest moje serce. Wszyscy się ode mnie odwrócili. Prawie z miejsca spakowałam swoje rzeczy i wsiadłam do tego pociągu. Jadę do Szczecina, do siostry, której nie widziałam jakieś 5 lat. Mam nadzieję, że przechowa mnie, póki nie stanę na nogi. - Nic jej nie mówiłaś? Nie zadzwoniłaś? - Nie. Bałam się, że odłoży słuchawkę. Myślę, że jak stanę w drzwiach, to nie będzie potrafiła mnie wyrzucić. - Powiedz mi jedno. Gdybyś mogła wybierać po raz drugi, zrobiłabyś to samo? - Podpuszczasz mnie. Wiem co jest dobre a co złe. Ale myślę, że cała ta historia czegoś mnie nauczyła. Kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Po raz drugi nie popełniłabym tego samego błędu. - Dlaczego? - Uważam, że krzywdzenie innych, może odwrócić się przeciwko tobie. Dlatego nie będę tego więcej robić. Postanowiłam tak, tu i teraz. Mogę to przyrzec sobie i tobie. A ja swoich własnych obietnic dotrzymuję. I jeszcze jedno. Od żonatych facetów będę uciekać na milę. - Czyli nie jest tak źle. Zrozumiałaś swój błąd. Brawo! Z tego, co mi opowiedziałaś widzę, że zobaczyłaś swój wizerunek i wcale ci się nie spodobał. Masz zamiar zmienić się dla samej siebie. I powiem ci jeszcze jedno. Nie jesteś do gruntu zła, skoro zostały ci resztki sumienia. Będą z ciebie ludzie. - Tak myślisz? - Jestem tego pewien. A wiesz, że tacy ludzie są najlepszymi terapeutami? Wiem coś o tym. - Naprawdę? Co masz na myśli? - Rozmowy. Tak jak ja z tobą. Wysłuchać i pokazać, jak zajrzeć do swojego wnętrza, jak znaleźć właściwą drogę. Z tobą było łatwo, sama do tego doszłaś w trakcie rozmowy, ale czasem bywa trudniej. - Czyli przeprowadziłeś terapię? - A nie czujesz się lepiej?

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Podróż — czytnik · opowiadania