Fantastyka · 5 min czytania
Poduszka
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Witaj, dziewczynko. To były pierwsze słowa, które od Niego usłyszała. Z początku myślała, że jej się po prostu przyśniło, ale nie, słyszała ten głos zbyt wyraźnie, szepczący prosto do ucha. Przestraszona, wyskoczyła z łóżka i pobiegła do swoich rodziców. Gdy pożaliła im się, odpowiedzieli, że to na pewno tylko wiatr, a ona jest już dużą panną i nie powinna tak wyolbrzymiać. W końcu miała aż osiem lat. Jednak i tak pozwolili spać jej tym razem ze sobą, ale tylko jeśli już nie będzie wymyślać takich bajek. Z tym, że następnej nocy usłyszała Go znowu. Sen miał już na nią spaść, kiedy wydało jej się, że spod poduszki, a może nawet z samej poduszki słyszy śpiew. Cichutki, lecz niesamowicie przyjemny dla ucha, kojący, a zarazem rozbudzający emocje, poruszający serce. Nie potrafiła zrozumieć słów, jednak słuchając widziała oczyma wyobraźni przepiękny zachód słońca, którego krwistoczerwona barwa mieszała się z głębokim błękitem nieba, tworząc zapierający dech w oczach obraz. Dziewczynka zachwyciła się tym widokiem, całkowicie zapominając o tym, skąd dochodzi ta melodia. A On tylko na to czekał. Odezwał się do niej tym swoim aksamitnym głosem, szepcząc prosto do uszka: - Podoba ci się moja piosenka? Podobała się jej, podobała na tyle, że postanowiła odpowiedzieć. - Kim jesteś? - Głosem z poduszki, przecież wiesz. - Ale jak to, mówiącą poduszką? - zachichotała na tę myśl. - Nie, kochanie. Tylko głosem. - A do kogo należysz? - Nieważne skarbie, mógłbym zaśpiewać Ci jeszcze? Dziewczynka się zgodziła. Nie bała już się, chciała tylko znów posłuchać o tym zachodzie słońca. I usłyszała. Głos śpiewał, tworząc w jej w głowie ten cudowny obraz, napełniając go tymi pięknymi kolorami. Słuchając tej pieśni, mała zasnęła z uśmiechem na twarzy. A gdy zasnęła, głos przestał śpiewać. Tym razem nie mówiła nic rodzicom, przecież i tak by nie uwierzyli. A ona miała tylko nadzieję, że następnej nocy zaśpiewa dla niej znowu głos z poduszki. I zaśpiewał. Przyszedł do niej kolejnej nocy, przywitał się grzecznie i rozpoczął swą pieśń. Trafiła w myślach nad morze. Wokół niej fale tańczyły w rytm melodii, wijąc się z gracją, czuła nawet zapach czystej morskiej wody, chociaż gdy tylko otwierała oczy, dalej leżała w swoim łóżeczku. Dlatego trzymała oczy zamknięte, byleby tylko móc słyszeć i widzieć to, co On chce jej pokazać. A z każdym dniem śpiewał o coraz piękniejszych rzeczach. I coraz głośniej. Zauważyła to jednak dopiero po tygodniu. Nie przestraszyła