Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 27 min czytania

"Podwójna siła..." rozdział 17

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

17. Lady Mat-bet

Występują: Dunkan – Herr Krystal vel mistrz Maxell Malkolm – Valanthe Niecałek Donalbein – Aramis Inififi Makbet – Oniteusz Przylas Banko – Wagros Greg Makduf – Mayr Dynastar Fleance – Integra Sanelainschaft Lady Makbet – Matrix Thaviol Lady Makduf – Nutria Lafiflet Syn Makdufa – Fibrynogen Thaviol Hekate – Lin Otzed Trzy czarownice – Kanichia Kapriska, Elwira Mobińska, Koch Pöwe Oraz reszta, która przygrywa na różnych instrumentach i ogólnie robi tło.

Napisane na potrzebę Dni Kultury, bez zachowania oryginalnego, szekspirowskiego języka.

Wystawione na schodach w wielkim szkolnym holu, dekoracja bardzo umowna, przywoływana tylko od czasu do czasu.

Akt Pierwszy Scena I Słychać grzmoty. Wchodzą Trzy Czarownice.

PIERWSZA CZAROWNICA (KANICHIA) Już wkrótce!

DRUGA CZAROWNICA (ELWIRA) Gdy tylko skończy się bitwa!

TRZECIA CZAROWNICA (KOCH) Przed zachodem słońca.

KANICHIA Gdzie go spotkamy?

ELWIRA Na wrzosowisku.

KOCH Tam Makbet dowie się od nas o swoim przeznaczeniu. Teleportują się ze sceny.

Scena II Wchodzi Dunkan, Malkolm, Donalbein i ranny Makduf.

DUNKAN (HERR KRYSTAL) A kto to? Jakaś ranna kaczuszka! Zapewne musi mieć najświeższe wiadomości o bitwie.

MAKDUF (MAYR) O mistrzu… znaczy Panie! Twoi zdrajcy wydawali się być niepokonani! Sam odniosłem rany od najgorszego z nich. Ale wtem pojawił się twój wierny poddany Makbet i jego przyjaciel Banko, którzy wybawili mnie z opresji. Biją się jak lwy, jak tygrysy! A Makbet jest niesamowity! Rozłupał czaszkę zdrajcy na pół, że krew bryznęła na mnie i na niego, a mózg...

MALKOLM (VALANTHE) Tylko bez szczegółów, błagam!

HERR KRYSTAL Więc dzielny Makbet broni mojej sprawy! Niech zna łaskę pana! W nagrodę oddaję mu ziemie zdrajcy! Wychodzą, Val i Aramis podtrzymując Mayra.

Scena III Znów słychać grzmot. Na scenę teleportują się czarownice.

KANICHIA Co robiłyście?

ELWIRA Rozbijam kolejne udane małżeństwo. Żona nie chciała spuścić mi z ceny pewnej bardzo ładnej sukienki. Wyzwała mnie przy tym od najgorszych. Ale wiedziałam, gdzie jest jej mąż. Poszłam do niego i uwiodłam go. Poszło jak z płatka. Mamy wyznaczoną schadzkę w przyszłym tygodniu. Tylko żona musi wejść w odpowiednim momencie. Pomożecie mi?

KANICHIA I KOCH Jasna sprawa! Masz to jak w banku.

KOCH Ocho, ale chyba słyszę Makbeta! Wobec tego odprawmy nasz szalony taniec sióstr – wiedźm.

WSZYSTKIE tańczą Dalej, Dalej, siostry wiedźmy, Czarodziejski krąg zawiedźmy Ot tak, ot tak, ot tak; Trzykroć tak i trzykroć wspak, Trzykroć jeszcze do dziewięciu. Pst! – już po zaklęciu. Wchodzą Makbet i Banko

MAKBET (ONITEUSZ) Fajna bitwa, co nie?

BANKO (WAGROS) Na wszystkich bogów, a co to za straszydła?!

ELWIRA Straszydła?! Ty się chyba zapominasz! Kogo ty niby nazywasz straszydłem! Spójrz lepiej na siebie, ty męski egoisto! Straszydła! To jakiś koszmar!

KOCH szeptem Elwira, on ma tak napisane.

ELWIRA Ale od razu straszydła?! Będę musiała poważnie porozmawiać z Lin!

KANICHIA Elwira! Ludzie na nas patrzą! Grajmy!

Elwira patrząc wrogo na Wagrosa Cześć ci Makbecie! Cześć ci tanie Glamis!

KANICHIA Cześć ci Makbecie! Cześć ci tanie Kawdoru!

KOCH Cześć ci Makbecie! Przyszły królu cześć ci!

WAGROS Hej, a mnie nie przywitacie?

ELWIRA Nie, bo ty nas nazwałeś straszydłami!

KANICHIA Yhm… Cześć ci Banko, ojcze królów!

ONITEUSZ Nic nie rozumiem. Przecież ja jestem tanem Glamisu! (mruga nerwowo) A królem też nie mogę być, bo stary jeszcze żyje! Hej, wytłumaczcie mi to! Żądam wyjaśnień! Ale wiedźmy znów się teleportują O, zniknęły!

WAGROS Naćpaliśmy się czegoś czy co? Ja mam być ojcem królów? A ty samym królem? Ha ha, dobre sobie!

Scena IV Wchodzą Herr Krystal, Valanthe i Aramis

HERR KRYSTAL Jak zwykle entuzjastycznie O, tu jesteście, drogie kaczorki! Mam wspaniałe nowiny! Właśnie wracamy z egzekucji poprzedniego tana Kawdoru! A jego posiadłości przejmie mój ulubiony rycerz i oddany poddany – Makbet!

ONITEUSZ Super! Zupełnie, jak mówiły te wiedźmy!

WAGROS Uderzając Oniteusza Cicho, nie wysuwaj się z tym tak!

ONITEUSZ Eee, może masz rację. Wiesz co, to ja może napiszę do żony i jej wszystko opowiem. Ona będzie wiedziała, co robić.

HERR KRYSTAL O! Banko, mój drugi wierny poddany też tu jest! Dla ciebie nic nie mam… w zasadzie nie wiem, dlaczego. Ale choć, przycisnę cię do serca. I Herr Krystal przytula osłupiałego Wagrosa

VALANTHE To my się może chwilowo zwalmy do Makbeta. Wychodzą.

Scena V Prowizoryczny zamek Makbeta. Na schody wniesiono fotel, przy poręczy ustawiono lustro. Wchodzi Lady Makbet trzymając w ręku list. Lady ma na sobie dokładnie zabudowaną sukienkę.

LADY MAKBET (MAT) „Spotkałem dzisiaj trzy wiedźmy, które przepowiedziały mi, że zostanę królem. Nie wiem, co o tym myśleć. Twój kochający Makbet”. A o czym tu myśleć? Mój mąż jest zbyt tchórzliwy, żeby myśleć. Ale ja taki nie jestem!… taka nie jestem! Ha, w dodatku król ma zamiar tutaj spać! Co ja biedna, słaba kobieta zrobię, kiedy los sam rzuca mi okazję pod nogi! Wchodzi Oniteusz Och, witaj mój ukochany męłżusiu! Witaj przyszły królu! Właśnie przeczytałam twój list!

ONITEUSZ A daj mi kobieto spokój! Król z całym swoim dworem przyjeżdżają do nas. Wyżrą nam połowę zapasów i odjadą.

MAT O nie, mój drogi! On stąd nie wyjedzie! Przynajmniej nie o własnych siłach. I nie rób takiej głupiej miny! Masz się o to postarać, w końcu masz być królem! Chwilowo udawajmy miłych, dobrych gospodarzy, a w nocy…

ONITEUSZ Eee, tak, chyba masz rację.

MAT Obejmując Oniteusza Tylko pomyśl: ty i ja królami! Całe wojsko na twoich usługach! Cały skarbiec królewski twój! Będziesz miał wszystko co najlepsze. Powiem więcej, zasługujesz na wszystko, co najlepsze! Wystarczy, abyś tylko wyciągnął dłoń i sięgnął po słusznie należące ci dobro!

ONITEUSZ No, chyba tak. Ale z drugiej strony…

MAT Tu nie ma drugiej strony! Trzeba wyjść naprzeciw przeznaczeniu! Masz być królem więc będziesz królem! Wcześniej czy później, ale co z tego, jeśli zostaniesz nim w podeszłym wieku? Wcale się nie nasycisz swoją władzą! Musisz chwytać szczęście, póki samo pcha ci się do rąk. No, chyba że nie jesteś prawdziwym mężczyzną!

ONITEUSZ Oczywiście, że jestem! I nie musisz mi mówić tego, co wiem. Ale, po takiej zbrodni… przecież to dobry człowiek. A jak dopadną nas wyrzuty sumienia?

MAT Co?! Tchórzysz? Jeśli jesteś prawdziwym mężczyzną to nie będziesz miał wyrzutów sumienia! Polegaj na mnie. Najpierw otruję jego dwóch strażników, a wtedy ty pójdziesz zadźgać starego. A potem będziemy udawali, jakby nigdy nic się nie stało. Wychodzą

Akt drugi Scena I Wchodzą Wagros i Fleance, która na poduszce niesie pierścionek.

WAGROS Już późno, zaraz pójdziesz do łóżka córeczko.

FLEANCE (INTEGRA) Dobrze tato.

WAGROS Zabawne, żebym ja miał być ojcem królów. To znaczy, że moja córka musiałby pobrać się z którymś z synów króla, a to przecież prawie niemożliwe. Dziś na uczcie nie zwracali na nią żadnej uwagi.

INTEGRA Coś mówiłeś?

WAGROS Nic, nic, moja droga. Wchodzi Oniteusz z nożem w ręku. Na widok Wagrosa i Integry szybko chowa nóż za siebie.

ONITEUSZ A co wy tu robicie?!

WAGROS Niesiemy dar dla twojej pięknej małżonki: pierścień od samego króla. Jego Wysokość był tak zachwycony dobrocią i urodą twojej żony, że stwierdził nawet, że chętnie by się z tobą zamienił.

ONITEUSZ Ehm, nie wątpię. Dobranoc!

WAGROS O, myślałem, że sobie jeszcze porozmawiamy w wiadomej sprawie, ale dobrze: Dobranoc! Wagros i Integra wychodzą

ONITEUSZ Dobra, muszę zrobić to teraz! Też wychodzi

Scena II Wchodzi Mat

MAT Strażnicy już są unieszkodliwieni. Łatwo było wlać im truciznę. Są pijani aż miło popatrzeć.

ONITEUSZ Za sceną Hej! Jest tu kto?

MAT Jasne, krzycz ty przychlaście! Niech się cały zamek obudzi i zobaczy, co robisz! Mam idiotę nie męża! Wchodzi Oniteusz

ONITEUSZ Słyszałaś? MAT Jasne, tak samo jak połowa zamku! Co ci odbiło, żeby krzyczeć?!

ONITEUSZ Ale żebyś wiedziała, co to za straszny widok!

MAT „Straszny widok”?! Ty na pewno uważasz się za mężczyznę? I po jaką cholerę przyniosłeś ten sztylet? Odnieś go z powrotem i daj tym pijanym strażnikom!

ONITEUSZ O nie! Ja tam nie wracam!

MAT Super! Jak zwykle muszę wszystko zrobić sama. A ty się kładź i udawaj że śpisz. Ale najpierw się umyj porządnie! Czy ja zawsze muszę za ciebie myśleć? Wychodzi. Słychać pukanie do drzwi.

ONITEUSZ Jak mogłem to zrobić! Po co? Dlaczego? Teraz będzie mnie to prześladowało całe życie! Przecież jako gospodarz powinienem właśnie go bronić, a nie sam ukradkiem zabijać. Co ja narobiłem! Wraca Mat. Ma całe ręce we krwi.

MAT Widzisz! Też jestem cała we krwi, a nie płaczę jak ty! No już, do łóżka! I przygotuj się na jutrzejsze udawanie zdziwienia i przerażenia!

Scena III Wchodzi Mayr

MAYR Widzę, że wszyscy jeszcze śpią. Pewnie urżnęli się w trupa po wczorajszym przyjęciu, na którym niestety nie mogłem być. Przez te rany spóźniłem się w dodatku godzinę. Wchodzi Oniteusz

ONITEUSZ O, dzień dobry Makduf! Żałuj, że nie byłeś wczoraj na przyjęciu

MAYR No właśnie żałuję. Ale teraz zaprowadź mnie do króla. Mam bardzo ważne sprawy do załatwienia.

ONITEUSZ Król jeszcze śpi.

MAYR Trudno, muszę go obudzić. To sprawa, mogę powiedzieć, wagi państwowej.

ONITEUSZ Wobec tego tu są drzwi. Mayr wychodzi. Za chwilę słychać wrzask i Mayr wpada na scenę. Potyka się, upada na twarz i rozwala sobie nos.

MAYR Dotykając nosa K…a, w takim momencie!

Szmer niezadowolenia wśród nauczycielskiej widowni.

ONITEUSZ Coś się stało?

MAYR Tak! Król nie żyje! Bijcie na alarm! Łapać mordercę! Banko, Maklolm, Donalbein! Król nie żyje! Zamordowany we własnym łóżku! Jeszcze krew nie zdążyła obeschnąć. Oniteusz wybiega za to wchodzi Mat

MAT Co się stało? Och, Makdufie, co znaczą te krzyki?

MAYR O nie, kobieta nie powinna tego widzieć! Nie powinna nawet o tym wiedzieć! Taka wiadomość może po prostu kobietę zabić! Wchodzi Wagros O, Banko! Król, nasz pan, zamordowany!

MAT Jak to? W naszym domu?

WAGROS Wszystko jedno gdzie! Błagam cię, Makduf, powiedz, że to nieprawda! Wchodzą Valanthe i Aramis. Zaraz za nimi, ale z drugiej strony Oniteusz

ARAMIS Co się stało?

MAT Moi biedni chłopcy!

MAYR Niestety, wasz ojciec zamordowany!

VALANTHE O, przez kogo?

MAYR Chyba przez dwóch służących, którzy mieli go pilnować. Są cali umazani we krwi. No i widziałem przy nich sztylet! Do tego są tacy dziwni, jakby na wpół szaleni. Ale nie martwcie się, my ich jeszcze przyciśniemy!

ONITEUSZ Zabiłem ich w uniesieniu.

MAYR Co?! Dlaczego?

ONITEUSZ Eee… bo ja… jak zobaczyłem ich… we krwi…

MAT Mdlejąc Panowie, słabo mi!

MAYR Lady zasłabła! Pomóżcie mi ją wynieść! Razem z Oniteuszem i Wagrosem próbują wynieść Mata ze sceny.

VALANTHE Kiepska sprawa.

ARAMIS Kto wie, czy ten zabójca również na nas nie czyha.

VALANTHE Bracie, musimy uciekać! Ty jedź na północ, ja na południe. W ten sposób ciężej nas będzie znaleźć.

ARAMIS Tak jest, zwiewamy.

Akt trzeci Scena I Sala królewska. Fotel przesunął się na środek schodów. Na siedzeniu położono koronę.

WAGROS Te brzydkie, wredne jędze…

GŁOS ZA SCENY Ty się doigrasz!

WAGROS …musiały mówić prawdę. Czyli wkrótce i moja przepowiednia się spełni! Makbet może teraz być królem, ale to moja córka urodzi przyszłego monarchę! Słychać odgłos uroczystej muzyki. Wchodzą Oniteusz i Mat w królewskich szatach.

ONITEUSZ Banko, mój przyjacielu!

MAT Koniecznie musisz przyjść na uroczystą ucztę! Będziesz honorowym gościem.

WAGROS Bardzo mi miło, ale niestety muszę wyjechać w ważnych sprawach.

ONITEUSZ Ale wrócisz szybko?

WAGROS Powinienem zdążyć na ucztę.

ONITEUSZ A twoja córka Fleance? Też jedzie?

WAGROS Też. Rozumie Wasza Wysokość, sprawy rodzinne. Wagros i Mat wychodzą.

ONITEUSZ No gdzie są ci ludzie, których zamówiłem? Muszą za chwilę tu być! Chodzi nerwowo po scenie Nie może być, żeby to dzieci Banka zostały królami. To mi i moim następcom należy się władza! To ja zabiłem króla! I nie zrobiłem tego dla tej flądry Fleance i jej bahorów! wchodzą Zabójcy No, nareszcie! To z wami wczoraj rozmawiałem?

PIERWSZY ZABÓJCA (MORON) Tak, panie.

ONITEUSZ Przyjrzałyście się tamtemu człowiekowi? Pamiętacie, co wam mówiłem? To on przyczynił się do waszego nieszczęścia. Zabijcie go, a oddacie przysługę nie tylko mi, ale i sobie.

DRUGI ZABÓJCA (JENA) Będzie jak każesz, panie.

ONITEUSZ Tylko pamiętajcie, zabijcie go i jego córkę. Nikt nie może przeżyć. A jakby was złapano, nie próbujcie nawet wspominać o tej rozmowie. Wychodzi

Scena II Las – na scenie w magiczny sposób pojawiło się parę doniczek.

MORON Słyszę konie.

JENA To musi być on. Wszyscy inni goście są już na zamku.

MORON Zeszli z koni. Idą w naszą stronę!

Wchodzą Wagros i Integra.

MORON Tak, to on! Zabijmy ich! Wyciąga nóż i napada na Wagrosa. Jena napada na Integrę. Chwilę się siłują. Moron rani Wagrosa.

WAGROS Zdrajca! Fleance, uciekaj! Pomścij nas! Pada. Integrze udaje się uciec.

JENA Uciekła mi! Połowa honorarium w plecy!

MORON Eh, nieważne. Przynajmniej starego wykończyliśmy. Chodź, musimy powiedzieć to królowi.

Scena III Wraca poprzednia dekoracja. Mat i Oniteusz nadal w swoich odświętnych strojach, reszta osób bierze udział w scenie jako anonimowi lordowie i ich żony (poza Mayrem, Moron i Jeną) jest przebrana w balowe ubrania i tańczy…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%