Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 21 min czytania

"Podwójna siła" rozdział 6

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Od autorki: "Podwójna siła" to wbrew pozorom opowieść o naszej młodzieży, naszych czasach - klimat fantasy to tylko otoczka, której nie umiałam się wyzbyć, jak byłam młodsza, a teraz pokutuje na łamach mojej ostatniej powieści z okresu dzieciństwa i pierwszej w dorosłym życiu. Ale nie umiem się jej pozbyć - w tej chwili jest częścią integralną "Podwójnej siły", należy do jej świata i dobrze. Nie wszystko trzeba brać poważnie, niekiedy można mrugnąć do czytelnika. Miłej lektury!

6. Mój chłopak W poniedziałek rano prawie cała klasa zebrała się równo o siódmej trzydzieści przed salą matematyczną. - No i co tam słychać u naszego Elfiastego? – zapytał ze śmiechem Valanthe. Dora i Jena spojrzały na Moron, która ze smutkiem pokręciła głową. - Pisałam wczoraj do Merlina. Odpisał, że rzucili na niego jakieś bardzo silne zaklęcia. - Rzucili? – zdziwiła się Enute. - A Moron w ogóle zabezpieczyła go jakoś? – zapytała Integra. Wszyscy spojrzeli na Moron, która nagle pokryła się mocnym rumieńcem. - No, przecież miał przy sobie amulety! Elfiasty musiał użyć czegoś naprawdę silnego. Przecież Okrąg jest mistrzem w swojej wadze! - Ale co się w ogóle stało? – zapytał Oni, który właśnie doszedł do grupy. Wymieniono porozumiewawcze spojrzenia. - Wynajęliśmy Okręga, żeby załatwił Mateusza – wytłumaczył sucho Valanthe. - Acha – Oni pokiwał głową. – Za klasowe? Znów spojrzenia. - Powiedzmy – mruknęła Integra patrząc znacząco na Moron. - Moron dała dupy i za to Merlin zgodził się odwalić dla nas fuchę – stwierdził z diabelskim uśmiechem Mayr. Moron obdarzyła go pełnym oburzenia spojrzeniem. To samo zrobiła Dora, a Jena uderzyła trolla pięścią w ramię. Oni jednak był zaniepokojony. - Co to znaczy? – zapytał patrząc na swoją dziewczynę. Moron odwróciła wzrok. - Nie dostałeś mojego smsa? - Przecież mówiłem, że mam popsutą komórkę! - No to już nie moja wina! – Moron wyglądała na wyraźnie obrażoną. Oni wpadł w jeszcze większe zdumienie. Szukał odpowiedzi w oczach Dory i Jeny, ale one też się obraziły. - Zapytaj może, co było w tym smsie – podsunęła cicho Integra. - A co było w tym smsie? – powtórzył ogr. Moron zatrzepotała rzęsami i uśmiechnęła się jakby zalotnie. Oni potraktował to jak znak zgody. Podszedł do niej i spróbował objąć, ale Moron zgrabnie uchyliła się przed jego ramieniem. - Nie jesteśmy już razem – zaszczebiotała ze śmiechem. - Co?! – Oni poczuł się, jakby dostał mokrą szmatą po twarzy. - Nie jesteśmy już razem – powtórzyła. Dora i Jena pokładały się ze śmiechu. Oniteusz czuł się bardzo, bardzo głupio. Został ośmieszony przy prawie całej klasie. - A przepraszam, kiedy rzuciliśmy? - Wczoraj – Moron nie przestawała chichotać. - A czy ja na to wyraziłem zgodę? Moron i koleżanki znów zrobiły obrażone miny, ale patrząc na siebie wciąż półgębkiem chichotały. - Jo! – od strony windy pojawiła się Lin z Zandarem. Krasnoludka była uśmiechnięta, bo Zan przed chwilą opowiedział jej dowcip. Oboje jeszcze chichotali. Niezręczna atmosfera klasowa jeszcze się pogłębiła. Nikt, rzecz jasna, nie poinformował przewodniczącej o planowanym ataku. Była to głównie decyzja z-cy Valanthego i jego grupy, oraz Moron, Dory, Wagrosa, Mayra oraz jemu podobnym dziewczyn. Lin, z silną ambicją stworzenia klasy idealnej, nie zgodziłaby się na pobicie jednego z jej członków. Nawet jeśli gra toczyłaby się o klasowe dobro. Natomiast co do Zandara, to powszechnie wiadomo było, że z braku innych znajomych trzyma z Matem. No ale jak tu wytłumaczyć brak części pieniędzy klasowych i nadąsaną minę Oniego? Lin przecież prowadziła kronikę i żadne wydarzenie nie mogło ujść jej uwadze. Teraz też wodziła zdziwionym wzrokiem po zebranych. - A co wy tak wcześnie? – zapytała, szczególnie patrząc na Mayra, Elwirę & spółkę, którzy nigdy nie zjawiali się o takiej godzinie w szkole. - Nie mamy matmy! – poinformował ich radośnie niezbyt spostrzegawczy Zandar – Mamy zastępstwo z Herr Krystalem! - O, no to super – mruknął Oni. Lin spojrzała na niego zaskoczona. Oniteusz raczej nie bluźnił przy swojej dziewczynie. Coś musiało go nieźle zdenerwować. Panna Otzed podeszła do niego i rozpoczęła delikatne wypytywanie. Za pięć ósma przyszedł Mat. Ku ogólnemu niezadowoleniu czuł się nadzwyczaj dobrze. Rana od noża, dzięki magicznemu plastrowi, szybki się zagoiła. Mateusz więc wręcz tryskał energią i zdrowiem, a niektórym, tym bardziej gapiącym się, pokazywał język w całej okazałości. Lin niestety była zajęta, ale przez Zandara przekazała, że ona nie miała z tym nic wspólnego. - Nutria zapewne też nie – dodał w zamyśleniu ciemny elf. Mat popatrzył na niego ze zdziwieniem. - A co mnie to obchodzi? – zapytał. Zan wzruszył ramionami. Być może odpowiedziałby coś jeszcze, ale z windy nauczycielskiej wyszedł jak zwykle rozentuzjazmowany Herr Krystal i z przygotowanym kluczem poszedł do drzwi. Mniej zadowolona klasa wtoczyła się do środka. Lin usiadła z Onim, który cały czas coś jej tłumaczył. - Tak się cieszę – zaczął wychowawca – że dostałem z wami to zastępstwo. Dzisiaj mamy jeszcze jedną godzinę, więc tą chciałbym przeznaczyć na ćwiczenie waszej dykcji. Pomruk zniechęcenia przebiegł po klasie. Herr Krystal otworzył dziennik, a robił to w taki sposób, że wszelkie karteczki zaraz wylatywały z niego i gubiły się pod ławkami. Zaraz poderwał się Zan i usłużnie zaczał je zbierać. - Ale najpierw chciałbym zacząć od pracy domowej. - Nie! – wrzasnęli ci, dla których praca domowa była jeszcze odległą przyszłością mającą nastąpić na długiej przerwie. - Jak nie? – zapytał zdziwiony mistrz – Nie chcecie sprawdzić pracy domowej? - Nie! – powtórzyła twardo klasa. - To co wy chcecie robić? - Godzina wychowawcza! – krzyknęli wszyscy zgodnie. - Przecież nie sprawiacie żadnych kłopotów! Wszyscy was chwalą! - Ale my nie wszystkich chwalimy – mruknął Valanthe. - Oj, niemożliwe! Moje kurczaki są idealne! Mat ze spokojem wytrzymywał ukradkowe spojrzenia niektórych. Zandar patrzył zdziwiony po klasie. Lin i Oni byli zajęci rozmową. Moron pokazywała przyjaciółkom smsy od Merlina. - Wobec tego otwórzmy nasze podręczniki na stronie… Drzwi delikatnie uchyliły się i jasna główka Nutrii wsunęła się do środka. Herr Krystal rozpromienił się. To samo można powiedzieć o Macie, choć u niego objawiło się to tylko lekkim uniesieniem prawego kącika ust. - O, wchodź, wchodź! Jeszcze nie sprawdziłem listy. Nie zaznaczę ci spóźnienia. - Uhm… Nutria powoli wślizgnęła się do środka. Stanęła niezdecydowanie przy otwartych drzwiach. Przestępowała z nogi na nogę, włosami zakrywała cześć twarzy, a błękitnymi oczyma uważnie obserwowała klasę, jakby zrobiła coś strasznego i obawiała się nagany. Na rękach trzymała jakąś czarną, futrzaną kulkę przypominającą czapkę. Klasa umilkła przypatrując się kuleczce. Wtedy czapka poruszyła się i między dłońmi elfki pojawiły się dwa uszka. Wszyscy wstrzymali oddechy i pochylili się do przodu. Za chwilę ich oczom ukazał się mały, bladoróżowy nosek. Klasa jęknęła z zachwytu. Nutria odwróciła się w stronę zaskoczonego Herr Krystala. - Znalazłam go i po prostu nie mogłam zostawić! Siedział przy śmietniku i tak żałośnie miauczał! Nie mogłam go tak zostawić! I spojrzała błagalnie na wychowawcę. Wszyscy natychmiast przejęli się losem kotka i zaczęli błagać, by Nutria dała im go do potrzymania. Tylko Mat miał usta wykrzywione w ironicznym uśmiechu. - Co się kotkiem przejmujesz – mruknął. – Biust masz ładny. Nutria zaczerwieniła się po czubki elfich uszu i zacięła usta w pełnym oburzeniu. Ten podły typ zawsze zrobi uwagę, która wytrąci ją z równowagii. Dlatego właśnie nie chciała pojawiać się w szkole. Bo wiadomo, że Mat zawsze coś na nią wymyśli. Na szczęście jednak jego uwaga szybko zginęła w tłumie achów i ochów, że praktycznie usłyszała ją tylko zainteresowana. Reszta zachwycała się czarnym koteczkiem. - On jest piękny! – piał Herr Krystal drapiąc mruczącego kociaka za uszami. - Tak, piękny! - Cudowny! - Miałem kiedyś kota, który… - Ale ma fajne uszka! - A jaki super nosek! - W ogóle jest super! - Tak, naprawdę fajny! Nutria uśmiechnęła się widząc, że wszyscy są zachwyceni jej znaleziskiem. - Tylko, że ja nie wiem, co z nim zrobić – wyszeptała cichutko. Klasa natychmiast ucichła zwróciła wzrok na Herr Krystala. Wychowawca wydawał się nawet jeszcze bardziej zadowolony niż zwykle. Uśmiechnął się życzliwie do elfki. - Nie wiesz, co z nim zrobić, kurko? – zapytał – To nie twój kotek? - No – Nutria zaczerwieniła się – mój i nie mój. Ja go znalazłam, kiedy szłam do szkoły. Leżał pod śmietnikiem przy sklepie mięsnym. Piszczał, chyba z głodu. Kupiłam mu więc trochę kiełbasy. Przy okazji wypytałam sprzedawczynię czyj to kot, a ona powiedziała mi o ciężarnej kotce, która przybyła tu miesiąc temu. Urodziła cztery kociaki. On jest właśnie jednym z nich. Jest niczyj. - To świetnie! – Herr Krystal zaklaskał w dłonie – To od teraz jest nasz! Adoptujemy go! - Kto? – zdziwił się Mat. - No kto? My wszyscy! Klasa trzecia „c” adoptuje tego kotka! Reszta klasy entuzjastycznie przystała na ten pomysł. Nutria zarumieniła się ze szczęścia i ze łzami wdzięczności spojrzała na wychowawcę. Kotek otworzył oczy. Miał pomarańczowe tęczówki i cienką źrenicę biegnącą przez środek gałki ocznej. Wyglądał przez to niesamowicie, jakby był nie tylko kotem, ale i nekomatą. Sądząc jednak po jego wielkości był to jeszcze młody kociak. Ale kto wie, może za parenaście lat ogon mu się rozdwoi i będzie zmuszał zwłoki do chodzenia i straszenia niewinnych. W końcu był czarny. - Ta, ciekawa jestem jak mamy zamiar się tym kotem zajmować? – mruknęła Elwira. - Przecież nie będziemy trzymali go w szkole! – dodała z przekąsem Koch. Niestety, to była prawda. Nutria znów się zasępiła. Spuściła gęste rzęsy na błękitne oczy i opuszkami palców z połyskującymi paznokciami delikatnie drapała kotka za uszami. Matowi zrobiło się gorąco. Ze wszystkich sił próbował śmiać się w duchu z tej głupiej, pustej elfki i jej różowych paznokci. - Mogę go brać do domu na noc i weekendy – zaoferował z uśmiechem Herr Krystal. - Tak! – Klasa odzyskała dobry humor. - Tylko karmę dla niego kupuję z klasowych! Tu zapadło niezręczne milczenie. Lin szybko…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
"Podwójna siła" rozdział 6 — czytnik · opowiadania