Dom i ogród · 3 min czytania
Podwórkowy Matrix
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zaczynając pisać felieton na temat otaczającego mnie kiczu, musiałem zastanowić się nad znaczeniem słowa - kicz. W słowniku znalazłem jego określenie : bezwartościowy obraz, utwór, szmira, tandeta. Na myśl od razu przyszło mi moje ukochane podwórko. Jest ono jedyne w swoim rodzaju. Jeżeli ktokolwiek znajdzie na nim, choć jedną normalną osobę, oddam mu całe moje oszczędności.
Na początku zacznę od tego, że wszyscy za dnia mówią sobie dzień dobry, do widzenia i wszyscy są dla siebie mili. Wieczorem zaś, pod przykrywką nocy, czar pryska i mili sąsiedzi zamieniają się w Ogry niczym Królewna Fiona w Shreku. Gdy wychodzisz z psem, wszyscy na ciebie krzywo patrzą i coś mruczą pod nosem. W pokojach od strony balkonów, często po północy słychać włączoną, pracującą na maksymalnych decybelach pralkę marki Whirpool, a niekiedy kłótnie sąsiadów. Na moje nieszczęście niedawno wprowadzili się nowi sąsiedzi z małym dzieckiem piętro wyżej, co oznacza, że codziennie muszę znosić wieczorami jego tupanie.
To tylko niewielkie zalety mojego osiedla. Znajdują się tu wszystkie rodziny od A do Z, z alfabetu Grozy m.in. rodzina ubrana w ciuchy i buty tylko firmy Nike, czy mili państwo, którzy zabraniają swojemu synowi