Inne · 2 min czytania
Podziękowanie wyobraźni
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jak zwykle po pracy wchodzę do osiedlowego sklepu żeby kupić jakieś piwo i żarcie dla psa. Nieogolony, w dresie i klapkach, przeciskam się jednym z ciasnych korytarzy między rzędami ketchupów, makaronów i podpasek. Wpadam na ciebie przy dziale z mrożonkami, najpierw czuję iskry przeskakujące między naszymi oczami, później zauważam jak piękną jesteś ich właścicielką. Uśmiechasz się do mnie i gdy tylko na moją twarz wpełza ten sam grymas, zamieram, i oczami wyobraźni widzę, jak podchodzę do ciebie i zagaduję z jakąś pierdołą. Ty się głupio śmiejesz, a ja czuję że moje poczucie męskości niesamowicie rośnie, ryba połknęła haczyk. I wychodzimy razem z tego pieprzonego sklepu i biorę od ciebie numer telefonu i spotykamy się jeszcze tego samego dnia i wydaje nam się że się pokochamy. Bardzo cię lubię, spotykamy się często i po paru miesiącach wprowadzasz się do mnie nieopodal sklepu. Masz mnóstwo…