Pisarstwo · 4 min czytania
Poeta
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Poeta. „Dziadziuś jest poetą.” To wszystko, co usłyszałem na temat męża mojej babci. Choć wiedziałem, że posiada ona swoją drugą połowę, mieszkającą w bliżej nieokreślonej dzielnicy w centrum miasta, dopiero w wieku lat ośmiu odważyłem się poruszyć ten temat. Babcia była mistrzynią w ignorowaniu niewygodnych pytań, uzyskanie jakiejkolwiek odpowiedzi odnotowałem więc jako zwycięstwo. Słowo „poeta” zostało przez nią wyplute jak najgorsze przekleństwo, jako dziecko uznałem więc, że dziadek zajmuje się profesją wysoce nieprzyzwoitą, którą należy uznać za niegodną uwagi. Dopiero trzy lata później (gdy byłem już świadom znaczenia feralnego słowa) wezbrała we mnie kolejna fala odwagi. Podreptałem więc do gabinetu babci, miejsca świętego, pełnego desek kreślarskich i dziwnych urządzeń, i zadałem kolejne pytanie. Czy mogę dziadka poznać? Szok, malujący się na pomarszczonej twarzy, pozostał w mojej pamięci na długie lata. Podobnie zresztą, jak jej odpowiedź: gdy skończysz szesnaście lat. Do dziś nie wiem, dlaczego ta surowa kobieta o przenikliwym spojrzeniu uznała, że dopiero ukończenie lat szesnastu upoważnia jej wnuka do pierwszego kontaktu z dziadkiem. Oczywiście mam swoją teorię. Mogła mieć nadzieję, że będąc już odpowiedzialnym młodzieńcem pojmę ogrom jego naiwności, że zacznę z przymrużeniem oka patrzeć na siedemdziesięcioletnie dziecko, bądź też (co wcale nie jest wykluczone), że w tym wieku uda mi się wpłynąć na lekkoducha i nawrócić go na słuszną drogę „normalnego” życia. W dniu szesnastych urodzin otrzymałem upragniony adres i numer kontaktowy. Z bijącym sercem wykręciłem go na tarczy aparatu (babcia nie uznawała telefonów z klawiszami) i, po jakiś ośmiu sygnałach, nawiązałem pierwszy kontakt z dziadkiem, ojcem mojej nieżyjącej już matki. Dziwna była to…