Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 8 min czytania

Pogromca Smoka cz.1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

===================== z dedykacją Tomkowi, Miłoszowi i Magdzie =====================

============================================== POGROMCA SMOKA czyli opowieść nordycka na podstawie baśni o Sigurdzie Favnesbane ==============================================

„Na powierzchni pozornie nie znać było zmian najmniejszych. Rozkład i zgnilizna szły widocznie od wewnątrz. Jakimiś niepojętymi drogami życia wewnętrznego trąd grzechu porażał oblicze. Rozkład ciała w wilgotnym grobie jest mniej straszliwy!”

Oskar Wilde ---------------------------------------------------------------------

Pogromca Smoka

Nad krajem Północy widmo zawisło. Zło wielkie i silne z oddali przyszło. Z otwartej czeluści straszny wypełzł gad: Z paszczy ogniem bucha, z kłów sączy się jad. Najlepszy pancerz potwora nie wzruszy Zbroje i kości jednakowo kruszy. Na łbie dumnie nosi z rogów koronę, Pazury u łap ma wiecznie skrwawione; Trujący ma oddech i czuć w nim swąd – Świat bestii straszliwszej nie widział dotąd. Jedna jest tylko ułomność u smoka: Blizna na pysku – brak lewego oka. Prawe nienawiścią pała do wszystkich, Lecz lewy oczodół białością błyszczy. Znak, że gdy był młody, spotkał rycerza, Co mieczem silniej od gromu uderza. Wielki wojownik okaleczył gada, Czy dzisiaj także ktoś ranę mu zada? Choć smok jest stary, to w siły bogaty, Łuski stwardniały mu na łbie rogatym, Ciało osłania zbroja hebanowa , Zaś nad całością prymat wiedzie głowa, Co całemu światu rzuca wyzwania. Nie lęka się też żadnego zadania: Każdego śmiałka, co bój jej wypowie Z łatwością rozrywa swymi szponami I między resztą kładzie w zimnym grobie. Lecz najpierw się pastwi nad ofiarami: Straszne męczarnie czekają każdego, Kto nie doceni smoczyska starego: Najpierwej z wszystkiego podła gadzina Strachem porażając krew w żyłach ścina. Potem powoli pozbawia ich kończyn. Jest aż tak okrutna, że zanim skończy Już każdy ją błaga, acz nie o życie, Tylko jak najszybsze jego dobicie. A smok się nie śpieszy z śmierci zadaniem, Lecz się rozkoszuje wrogów konaniem. Bo jego pierwsze prawdziwe pragnienie To ból zadawać i sprawiać cierpienie. Zaś zwłoki każdej zabitej ofiary Znosi głęboko do swojej pieczary, Gdzie skarb gromadzi od dziesięcioleci: Gdzie blaskiem zimnym srebro blado świeci, Drogie kamienie się mienią tęczowo, A złoto błyszczy jasno–bursztynowo. Tam nagie śmiałków obgryzając kości, W milczeniu podziwia swe kosztowności I wyczekuje kolejnych rycerzy, Których śmierć głupia kolekcję poszerzy.

Gdy czerwień zachodu ze świata spływa Pieczara potwora jakby ożywa. Smok głaz odsuwa i w noc wylatuje. Nie na zwierzęta, lecz ludzi poluje. Dla tych złapanych on nie ma litości: Sypia na łożu z ich usypan kości. Przed świtem wraca, przed słońcem się kryje. Zasuwa kamień, wiecznie w mroku żyje. Favne brzmi imię potwory szalonej, Przez zło, płacz i krzyki w świecie sławionej. Mroczna Gnitahea domem potwora, Któż onego w walce pokonać zdoła?

Posłyszał o smoku rycerz nieznany. Na imię miał Sigurd, chojrak narwany: Gdy wieść doń dotarła, nie czekał wcale. Konia osiodłał i pognał ku skale, Gdzie gad się zagnieździł, ludźmi się żywiąc. Pognał, by walczyć – zwyciężyć lub zginąć. Lecz nim on daleko odjechać zdołał Na drodze ktoś za nim głośno zawołał: „Głupcze szalony, nie miłe ci życie, Że smoka chcesz wyzwać jutro o świcie?” Te słowa Sigurd za obelgę przyjął. Zeskoczył z konia, swój miecz z pochwy wyjął. Obejrzał się w tył, lecz nie wiedział, co rzec: Za nim na drodze jedynie stał starzec. Przybity wiekiem, na kosturze wsparty, Płaszcz na nim wisi już całkiem podarty. Zgarbiony, siwy, wyraz twarzy srogi, Co tylko niezwykłe – on nie miał nogi. Gdy tak go nasz rycerz oceniał wzrokiem, Mężczyzna się zbliżył swym chwiejnym krokiem. Na kamieniu usiadł i rzecze słowa: „Od chwały i złota cenniejsza głowa.” „Posłuchaj mej rady” – ciągnął kaleka „Lepiej…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Pogromca Smoka cz.1 — czytnik · opowiadania