Filozofia · 2 min czytania
Pogrzeb
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Właśnie wychodziliśmy z kościoła. Wielka parada masek i tylko niektórzy odważyli się je zdjąć i patrzeć na trumnę z arogancją lub odwagą. Otwarto drzwi, a parada zaczęła wychodzić do świata żywych. Pączki parasoli kwitły przed naszymi oczyma jak na zawołanie każdego, na kogo kapnęła kropla deszczu. Majacząca czerń pod wybuchającymi parasolowymi grzybami w świetle i strumieniach deszczu. Tak to wyglądało. Fascynacja niemal pchnęła moją rękę w poszukiwaniu aparatu, kartki, ołówka, pamięci, aby chwila ta trwała wiecznie w rejestrze mojej osoby. Na wieki w czwartej szufladzie piątego rzędu istoty szarej. Jakby niezamknięta jeszcze szuflada z napisem „trumna” odeszła na dalszy plan, a jej bałagan przestał być już tak ważny, jak nowa zawartość czwartej piątego rzędu. I od