Filozofia · 4 min czytania
Pogrzeb
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Twoja naiwność trwała zbyt długo. Szeptała Ci do ucha że wszystko się zmieni na lepsze. Z każdej strony słyszałeś głosy. Prosiły byś wytrzymał. Chwycił mocno moją dłoń i czekał na kolejny, lepszy dzień. Męczyła Cię walka o przetrwanie. Następstwem była ta decyzja. Nieodwołalna. Pamiętam jak opowiadałeś mi o wczorajszym dniu. Wielka przestrzeń. Na niej Ty i nikt więcej. Leżałeś na łące pełnej kwiatów które tak kochałeś. Na pobliskim drzewie siedziały dwa cudowne ptaki które śpiewały Twoją ulubioną piosenkę. Trawa na której leżałeś była bardzo cienka i delikatna w dotyku. Uśmiechałeś się do słońca. Tego dnia chmury nie pokazały się ani na chwilę. W oddali było widać sarny skaczące na drugą stronę strumyka, który tak szybko zmierzał do swojego celu. Czułeś się jakbyś był w swoim własnym raju. Zapomniałeś że każdy raj ma swój zakazany owoc. Co najgorsze nie potrafiłeś rozróżnić zakazanego od tego co Ci wolno. Jak widzisz nawet w raju nie jesteś zupełnie wolnym człowiekiem. Co najwyżej może Ci się wydawać że jesteś wolny. Ty jednak nigdy tej wolności nie doświadczyłeś. Męczyłeś się każdego dnia. Widok człowieka wykańczał Cię. W pewnym momencie zapomniałeś dlaczego żyjesz. Nie poznawałeś mnie, nikogo. Pamiętam jak na mnie patrzyłeś. Niebieskimi oczami dziecka. Błagającego o pomoc. Byłam Twoją ostatnią nadzieją. Ale nie umiałam, nie potrafiłam. Zawiodłam Cię. Jesteś moją kolejną ofiarą. I pragnę byś pozostał ostatnią. Gdy tak sobie bez żadnych wyrzutów sumienia leżałeś na łące, spostrzegłeś kobietę stawiającą małe ale zdecydowane kroki. Nie widziałeś jeszcze jej twarzy, ale jej postura przypominała Ci kogoś. Podniosłeś się do pozycji siedzącej i z uśmiechem na twarzy oczekiwałeś na przybycie kobiety. Gdy była już coraz bliżej spostrzegłeś że jej twarz zakryta jest maską. Zwykłą czarną maską, bez żadnego uśmiechu, smutku czy innej dziwnej miny.