Komedia · 7 min czytania
Pójdziesz ze mną na randkę, Tomku?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ciepłe promienie lipcowego słońca tańczyły na twarzy dziewczyny gdy cicho chrapiąc spała w swym pokoju. Niestety stan ten długo się nie utrzymał - głośne "JEB", "BUM", "DUP" i inne dźwięki wybuchającej kuchenki skutecznie obudziły szatynkę. Oczy o zielonych tęczówka otworzyły się nagle, dzierlatka uniosła się do pozycji siedzącej i w nagłym odruchu podskoczyła, spadając z łóżka. -ARTUR. ZABIJĘ! - wydarła się, prawie zdzierając sobie gardło. Gdy budziło się ją o niezwykle wczesnej godzinie, jak czternasta, była w paskudnym humorze i wyżywała się na pierwszej napotkanej osobie. Los chciał, że był to jej kompletnie pozbawiony zdolności gotowania(przy każdej próbie wysadzał kuchenkę) brat, Artur Nowak. Szatynka nazywała się Kasia Nowak i aktualnie wyglądała jak onomatopeja wściekłości. Nauczony doświadczeniem Artur z niewiarygodną szybkością ulotnił się z domu, nim Kaśka dotarła do kuchni. -Zostawił mnie z tym bałaganem... Zemszczę się... - syknęła zielonooka i otworzyła wszystkie okna w kuchni, po czym ulotniła się do swego pokoju. Znając siebie, prawdopodobnie sprzątanie skończyłoby się wybuchem połowy domu, a wtedy ojciec znowu zabrałby jej rzeczy niezbędne do życia, jak na przykład PSP czy DS. Zastanawiając się co zrobić, aby dzień nie był nudny, wykonała podstawowe poranne czynności. Po ubraniu się nagle ją olśniło. -Tomek! Pójdę z nim na randkę! - wykrzyknęła w przestrzeń, a potem z obłędem w oczach wybiegła z domu, w poszukiwaniu wyżej wymienionego chłopaka. *** Tomek Nerka właśnie sprzątał w łazience(po jednodniowym pobycie jego najlepszego przyjaciela, Feliksa Łukasiewicza, pękła rura i trzeba było ją naprawić), gdy usłyszał donośne pukanie do drzwi. Nie minęła minuta, gdy drzwi otwarły się z hukiem i niespodziewany gość znalazł się w domu. Chwilę później w drzwiach stanęła Kasia. -Heeeeej, Tomek! Czy...- urwała w pół słowa wpatrując się z zachwytem w Tomka. No tak, jego koszula była mokra, więc ją ściągnął i sprzątał łazienkę bez niej. -Tak, Kasiu? - zapytał szatynkę starając się nie zarumienić. Gdy ktoś wpatruje się w twój tors i brzuch z wyrazem twarzy niczym dziecka, które dowiedziało się, że gwiazdka jest pół roku wcześniej i nie musi już nigdy iść do szkoły, jest to dość zawstydzające. W końcu dziewczę oderwało wzrok od ciała zielonookiego i wróciło do urwanej wypowiedzi. -A, tak. Więc, Tomuś, co powiesz na randkę w kinie? Znam taki fajny horror! - powiedziała, starając się wyglądać uroczo. Na oko Tomka, wyglądała jakby ktoś podstawił jej pod nos naprawdę brzydko pachnący krowi placek, po czym dźgnął ją palcem w oko. Nie skomentował tego jednak, wiedząc, że zemsta młodej Nowakówny byłaby okrutna. -Jak tylko skończę sprzątać. Właściwie, sam miałem cię poprosić o spotkanie... - stwierdził, nieco zarumieniony. Kasia uśmiechnęła się szeroko, właściwie Tomek zastanawiał się, jakim cudem umie tak szeroko rozciągnąć usta. -To przyjdź po mnie! - stwierdziła szatynka i już jej nie było. Tomasz westchnął, a wtedy dostał w twarz kawałkiem rury, która znowu pękła. ***…