Horror · 4 min czytania
Pokój Śmierci...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Cztery ściany, cztery gołe ściany, pomalowane na biało. Ot cały pokój. Całe pomieszczenie było niewielkie. Przeznaczone dla dzieci. Kiedyś to miejsce tętniło życiem. Stały meble. Ładne stare lub nowsze w zależności od tego, kto owe miejsce zamieszkiwał. Choć z reguły mieszkaniec owego pokoju żył krótko…. Zbyt krótko jak na swoje młode lata. Teraz gołe ściany czekały z utęsknieniem na nowego mieszkańca, który miał przybyć lada moment. Młoda dziewczyna studentka. Nie miała pieniędzy na wynajęcie mieszkania w Centrum Warszawy, a ten pokój udało jej się wynająć za bezcen. Między bajki włożyła historię o śmiertelnym i złowrogim znaczeniu owych czterech ścian.
Pierwszy mieszkaniec zmarł nagle. Stwierdzono u niego nagły atak serca. Tylko milczący pokój był świadkiem prawdziwych wydarzeń tamtej nocy, kiedy zginął ów mężczyzna. Każda kolejna młoda osoba umierała w podobny sposób. Lekarze badający zwłoki stwierdzali zawsze to samo. Śmierć nadeszła nagle… we śnie bez cierpień. Jak bardzo się mylili wiedzieli tylko zmarli i cztery ściany.
Dziewczyna weszła do pokoju. Stał pusty ale poczuła do niego sentyment. Nagłą miłość przywiązanie. Nie wiedziała, czemu to czuje. Kochała to miejsce od teraz a może od zawsze. Nagle cztery biało szare ściany wydały jej się wszystkim. Były całym jej światem. Tu w miejscu, które było dla niej obce w ogromie Warszawy poczuła, ze ma swój kąt. Swój własny kącik samotności. Tylko na jak długo?
Minął miesiąc od jej przeprowadzki do tego miejsca. Tego dnia czuła rosnący w jej sercu niepokój. Ściany nadal stały puste. Tylko składane łóżko polowe dwa krzesła i mały turystyczny stoliczek służący jej za biurko wypełniał wnętrze pomieszczenia. Kiedy nadeszła noc niepokój w jej sercu przyjął nowy wymiar. Zasnęła twardym dziwnym snem. Snem niosącym nowa dawkę niepokoju. Jej umysł spadał w próżnię. Poczuła ukłucie… delikatne ukłucie małym ostrzem. Spojrzała na swe ciało. Łóżko tonęło w kałuży krwi… Jej własnej…? Nie… to…