Zbrodnia · 4 min czytania
Pokonany
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Czasami świat przysłania Ci oczy mgłą, jak magiczna zasłona ukryje prawdę i kłamstwo w skuteczny sposób. Będziesz trwać jak w najlepszym śnie. Nie świadom tego co czynisz, co robisz i dla kogo, za jaką cenę i z jakiej przyczyny. Zdawać Ci się może ,że unosisz się wysoko, a tak naprawdę już dawno upadłeś. Tak pięknie jest ,gdy nie dostrzega się krzywd, bólu, wspaniale jest gdy nie pojawiają się spowite cierniem pytania. Tylko trwasz nieświadomie w euforii, ale trwasz i mimo ,że często jest ona obłudą, zdaje Ci się ,że mógłbyś uleczyć nią cały świat, że każda gwiazda jest na wyciągnięcie ręki. Słońce tylko czeka za rogiem , a księżyc to twój stary kumpel z którym przegadałeś tyle nocy o wszystkim i niczym za razem. Beztroskie życie ucieka mi z rąk. Wszystko nagle stało się złym cieniem, który dopiero teraz wyszedł z ukrycia, dopiero teraz ujawnił swe oblicze i oplata mnie swym mrokiem. Chcąc pozbawić mnie życia. Zaciska dłonie na mej szyi. Ogarnia go zdziwienie gdy widzi ,że nawet nie reaguje na zagrożenie dla mojego życia, że mi to już obojętne. Moje ciało siedzi na zimnej podłodze bezwiednie, osuwa się powoli . Kładę się w pozycji embrionalnej, bo wszystko już nie ma znaczenia ,poddaje się. W zaciszu mojej twarzy przemykają cichutko łzy. Emigrujące życie z mego serca. Może popełniłem gdzieś błąd, może to nie jest to. Może czas odejść stąd. Może powinienem teraz otworzyć oczy, może powinienem wziąć życie w swoje ręce. Może było by z mojej strony to takie ludzkie i dojrzałe i odpowiedzialne zarazem. Wtedy wzbudzałoby to u innych wielki respekt pod hasłem „ Ten to umie sobie poradzić”. Ale to nie jest tak. Ja żyje marzeniami. Marzenia to cały mój świat, od końca trzeciego peronu do miejsca gdzie zasypia słońce na zachodzie. Do