Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Aktualności · 11 min czytania

Polak to brzmi dumnie. Cz.1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Polak. To brzmi dumnie. Czy aby na pewno? Dokonajmy rachunku sumienia. Zobaczmy, czy mamy być z czego dumni. Każdy z nas wie, jak jesteśmy postrzegani przez innych. Dla nie zorientowanych tylko wspomnę kilka wyrażeń: pijak, złodziej, morderca. To jest tylko parę określeń na Polaka. Wszystkie pochodzą z „zachodu”. Dla wielu od nas są gorsi tylko Rosjanie. Nasuwa mi się teraz małe pytanie. Bogatsze państwa mają nas za śmieci, piąte koło u wozu świata, To po jakie licho niesie nas do miejsc, gdzie za narodowość jesteśmy dyskryminowani? Za to, że jesteśmy Polakami. Wedle geografii należymy do Europy wschodniej. Jednak wstydzimy się tego. Dlatego mówi się o nas Europa środkowa. Sądzę, że gdyby geografowie mawiali Europa Zachodnia, skakalibyśmy z zachwytu. Czy słusznie? Przecież tam jesteśmy dyskryminowani. Traktują nasze państwo jako błąd w ewolucji Darwina. Niejeden Niemiec, lub Francuz żałuje, że odzyskaliśmy niepodległość. Byliśmy potrzebni w 1920r., by pokazać Bolszewikom gdzie jest ich miejsce. Jednocześnie wybawiając tym Europę od najazdu Rosyjskich wojsk. Później przydaliśmy się Brytyjczykom i Francuzom w drugiej wojnie światowej. Walczyliśmy na latających wannach! Niektóre samoloty francuskie, na których mieliśmy walczyć rozpadały się w powietrzu. Następnie doprowadziliśmy do rozpadu ZSRR. W żadnym zagranicznym filmie dokumentalnym nie powiedziano kto rozpoczął proceder rozpadu Związku Radzieckiego. Na szczęście my pamiętamy o tym, że to od nas się zaczęło. Od Polaków. Europa Zachodnia zawdzięcza nam wiele. Szkoda, że nie pamięta o tym wystawiając nam cenzurkę. Przejdźmy teraz dalej. W Polsce jest jak jest, każdy to widzi. Musimy to zmienić! Rozpocząłem osobistą wojnę z wadami naszego społeczeństwa. Warto teraz pokazać wam nasze błędy i sposób, by je rozwiązać. Zacznijmy od najmłodszych obywateli III RP. Jak wchodzimy do szkoły i podpatrujemy życie młodzieży, to nas zwala z nóg. Takiego chamstwa w życiu nie widziałem. Nie mówię oczywiście o takich zasadach jak przepuścić kobietę w drzwiach. To jest już wyższa szkoła jazdy Zawsze uważałem, że język Polski jest bardzo bogaty w słowa i wyrażenia. Jednak nasza przyszłość narodu ogranicza się, w rozmowie, do kilku z nich. Na dodatek zaczerpniętych ze słownika wulgaryzmów, należy do tego dodać kilka przyimków. Jak można tak niszczyć język, który ma tyle lat tradycji i historii? Kiedyś, spacerując po parku usłyszałem wiązankę pięciolatka. Szczękę zbierałem z chodnika. Takich słów w życiu nie słyszałem! W domu, aż bałem się zajrzeć do słownika. Jednak zebrałem się w sobie i otworzyłem go. Straciłem dwadzieścia minut, ale dowiedziałem się co ten młody Polak miał do przekazania. W skrócie mówiąc, chciał powiedzieć koledze „choć tu, bo jak nie to tak cię uderzę, że Twoja mamusia cię nie pozna”. Inny ciekawy przypadek. Spacerują w tym samym parku podbiega do mnie mały, może dwu letni chłopiec. Spojrzał mi w oczy. Słodki był ten malec. Nieopodal byli rodzice. Zapytałem grzecznie, czy mogę dać mu cukierka. Akurat znalazł się jeden w mojej kurtce. Ci się zgodzili. Dałem chłopcowi cukierka, ten ładnie mi podziękował i uścisnął mi rękę. Co mnie bardzo zdziwiło. Po chwili usłyszałem jak rodzice wołają swoje potomstwo „Mateusz ty k****! Do nogi!”. Ich synek pobiegł do swojej rodziny z uśmiechem na twarzy. Słysząc to znieruchomiałem. Otrząsnąłem się po kilku chwilach. Zrozumiałem już jak to możliwe, że pięciolatek klnie jak szewc. Słuchając naszej młodzieży i młodych rodziców, mam wrażenie, że słownik to tylko dwa kilo wyrazów. Słów, o których warto zapomnieć. Czy nie lepiej rozmawiać z osobą, która nie zemści? Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami. Ja tylko dodam, że bez przeklinania da się żyć. W życiu powiedziałem tylko DWA wulgaryzmy. Moim zdaniem takie słowa należy znać, ale człowiek inteligentny nie powinien ich używać. Druga sprawa też istniejąca w szkołach. To alkohol, papierosy i narkotyki. Przeraża mnie to, że piwo i wódka w szkołach podstawowych leje się strumieniami. W gimnazjach jest o wiele gorzej. Pijani uczniowie chodzą na lekcję, a nauczyciel może wezwać tylko rodziców. Co nie jest żadną bronią, bo zdarza się, że oni właśnie śpią na ławce pod monopolowym. Druga opcja. Rodzina uważa, że ich dziecko jest na tyle dorosłe, że wie co robi. Które dojrzale myślące dziecko chodzi pijane na lekcje? Może inaczej. Który normalny rodzic pozwala swojemu potomkowi na takie wybryki? Punkt drugi . Palenie. Zmora nauczycieli. Wedle prawa palenie w szkołach jest zabronione. Jednak jak każdy wie ciało pedagogiczne jest pierwsze do łamania tego przepisu. W każdej szkole znajdzie się jakiś wychowawca, który jest nałogowym palaczem. Dlatego powstają palarnie. Uczniowie nie chcą czuć się traktowani inaczej. Dlatego palący wychowankowie popalają po kątach. Drugą sprawą jest popis przed kolegami na zasadzie „Widzicie, ja palę. Jestem dorosły”. Taki delikwent nie jest dorosły, tylko głupim dzieckiem. Apel do wszystkich szkół. Jeżeli chcecie walczyć z paleniem „po kątach” , a w waszej szkole jest palarnia dla nauczycieli, zorganizujcie palarnie dla uczniów. Dobrym miejscem jest jakiś zaułek na boisku szkolnym. Zostało to wypróbowane w wielu szkołach i działa. Jeżeli jednak nie macie palarni i ciało pedagogiczne wytrzymuje do końca zajęć bez papierosa, to prawo karne przewiduje karę pieniężną na delikwenta palącego w miejscu publicznym, jakim jest szkoła. Wystarczy zorganizować dyżury nauczycielskie na korytarzach, łapać palących i wzywać policję. Gwarantuję, że po miesiącu

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Polak to brzmi dumnie. Cz.1 — czytnik · opowiadania