Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

rodzina · 15 min czytania

Poligono Industrial

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

POLIGONO INDUSTRIAL

„…Poligono industrial Morze dookoła ciemniejsze niż stal Poligono industrial Mijam drogowskaz co wiedzie mnie w dal Poligono industrial…”

- Jestem głodna! Kiedy wreszcie coś zjemy?! – spytała nerwowo Renata. - Za godzinę – spokojnie odparł Mariusz. - Jak to za godzinę?! Teraz jestem głodna! Nie jadłam nic od godziny trzynastej, a jest osiemnasta! - Zatrzymamy się za godzinę. Nie wiem jaka jest dalej droga – kontynuował swą wypowiedź mężczyzna kierujący samochodem. - Cały czas to powtarzasz. Mogliśmy zjeść coś w Ruse, tuż za granicą rumuńsko – bułgarską! - Nie pamiętasz, że z powodu remontu mostu nad Dunajem bardzo długo staliśmy na przejściu granicznym? Musimy nadrobić stracony czas. - Nic mnie to nie obchodzi! Nie bądź dyktatorem jak twój tatuś! – rozkręcała się rozsierdzona pasażerka. - Zejdź ze mnie! Dobrze?! – zdenerwował się w końcu Mariusz - Chcę spokojnie i na czas dojechać na kwaterę. Przed dwudziestą drugą musimy odebrać klucze do apartamentu w Słonecznym Brzegu. - A zabolało?! - szydziła Renata – Twój tatuś był wojskowym, a w domu panował żołnierski dryl. Wszyscy musieli mu służyć i bez sprzeciwu wykonywać jego polecenia. Ty jesteś taki sam. Ale ja nie będę ci ślepo posłuszna! Nie ja! - Chociaż dzięki temu udało mu się coś w życiu osiągnąć. - Tak! Osiągnął! – drwiła kobieta - Był złodziejem, nakradł się cudzych pieniędzy! Był SB-kiem! - Przestań! Głupia jesteś! - Nie tylko ja tak myślę! Moi rodzice też tak mówią! – dodała z satysfakcją Renata. - Twoi rodzice to nieudacznicy – dał się wkręcić Mariusz - Niczego się w życiu nie dorobili. Są sfrustrowani i zazdroszczą tym, którym lepiej się powiodło. - Nie masz prawa tak o nich mówić!! - A czy mówię nieprawdę?! Twój tatuś całe życie fruwał po świecie. Ciągłe wyjazdy, zawody sportowe i biegi. Niczym się nie martwił. Żył tylko dniem codziennym. Nie miał żadnych dalekosiężnych planów. A twoja matka prała jego brudne gacie. - A twoja to nie?! Mężuś tylko kiwnął placem, a ona już posłusznie skakała koło niego. Jak służąca! Nie miała żadnej dumy, ani ambicji intelektualnych. Jest prosta. Ogląda idiotyczne seriale telewizyjne. Nie czyta żadnych mądrych książek, tylko płytkie romansidła. Gotuje obiadki i piecze ciasteczka. Jest nudna jak flaki z olejem! - A twoja jest nerwowa i ciągle mówi podniesionym głosem. Jest nieszczęśliwa, bo twój kochany tatuś spieprzył jej życie. Wam wszystkim! - Odczep się od mojej matki! – warknęła obronnie Renata – Ojciec jaki był taki był, ale o matce nie dam powiedzieć złego słowa. - Czemu tak jej bronisz?! – syczał Mariusz, jak wąż – Przecież ona nigdy ciebie nie kochała! Jesteś jej obojętna. Choć zostałabyś samym Prezydentem i tak w jej oczach będziesz nikim! Dla niej istnieje tylko syneczek. - Trudno. A jeśli myślisz, że ciebie lubi, to jesteś naiwny. Przy tobie gra, oboje grają! Uśmiechają się, przymilają, mówią: „Mariuszek…”. A wiesz co mówią za twoimi plecami?! - Czy uważasz, że jestem taki głupi i nie widzę jacy są zakłamani. Grają, ale ich kłamstwa są nieudolne. Całe życie udają, jaka to z nich szczęśliwa rodzinka. Chodzą co niedziela do kościółka, a potem, w domu skaczą sobie do gardeł. - Twoi też chodzą co tydzień do kościoła. I co z tego wynika? Czy są lepsi od tych, którzy wcale nie chodzą? Czy przez to stają się bardziej wartościowi? Nie! Chodzą z przyzwyczajenia. A potem przysypiają na mszy lub rozglądają się dookoła i obserwują sąsiadów. Ich ubrania i zachowania. - Skąd ty to możesz wiedzieć?! Nie chodzisz przecież do kościoła. - Kiedyś chodziłam i dlatego przestałam... – po chwili dodała już spokojniej – Minęliśmy właśnie kolejną restaurację. - Teraz mi to mówisz! Nie mogłaś wcześniej! - A co, nie umiesz zawrócić? Taki z ciebie kierowca?!

Mariusz z piskiem wykonał manewr. Ruszyła go męska duma.

*****

Zatrzymali samochód na parkingu i weszli do przydrożnej, domowej restauracji. Po chwili zjawił się właściciel i podał im menu. Renata wcześniej wiele czytała o bułgarskiej kuchni i chciała jeść to, co miejscowi. Nie żadne potrawy dla turystów. Wybrali dwie zupy, grillowane mięso z frytkami i sałatę Szopską. Do picia dwie czarne herbaty z cytryną.

Czekając na obiad zerkali na siebie bez słowa. Rozglądali się wokół, wszystkie stoliki były zajęte. To znak, że jedzenie musiało być tutaj smaczne.

Rzeczywiście. Zupy okazały się wyśmienite. Sycące, zawiesiste, dobrze doprawione, po prostu przepyszne. Renata zjadła swoją czorbę w kulkami mięsa zanurzonymi w warzywnej zawiesinie. Mariusz czorbę z kurczaka, z kluskami, która zupełnie nie przypominała znanego w Polsce rosołu. Niebo w gębie. Następnie podane grillowane mięso drobiowe i wieprzowe uzupełniło pozytywne wrażenia podróżników. Sałata Szopska przeszła ich najśmielsze oczekiwania. Była to kopa warzyw (pomidory, ogórki, marynowana papryka) ułożona w stertę, niby stóg siana, a wszystko to posypane startym, słonym, białym serem. Najedli się do syta. Herbata podana była na turecki sposób. Zaparzona w szklance przykrytej małym spodeczkiem. Obok na talerzyku leżała cytryna, dwie saszetki cukru i maleńka łyżeczka z prostokątnym uchwytem. Idealnie. Renata była zachwycona takim podaniem napoju. Był jeszcze gorący, gdy go piła. Mariusz poganiał ją, że czas nagli, a droga daleka. Popędzał ją i strofował.

Zapłacili w lewach, bułgarskiej walucie i czym prędzej wsiedli do samochodu. Mariusz ruszył bez dalszej zwłoki. Włączył swoją ulubioną płytę Kazika.

„…Poligono industrial Morze dookoła ciemniejsze niż stal Poligono industrial Mijam drogowskaz co wiedzie mnie w dal Poligono industrial…”

- Czy musimy wciąż słuchać tej płyty? – spytała Renata. - Musimy! Ja prowadzę i słucham tego, co mi się podoba! W Rumunii cały czas wyła Amalia Rodrigues i to twoje nudne fado. Mam już jej po dziurki w nosie! - A ja mam dosyć Kazika i tej piosenki! Ciągle ją puszczasz! - Nie zaczynaj znowu. Przez te twoje obiadki spóźnimy się po odbiór kluczy. Żreć ci się zachciało! - Ty tez żarłeś! – odcięła się kobieta.

Kobieta wsadziła zatyczki do uszu. Patrzyła na mijany krajobraz i nie wiadomo kiedy zasnęła.

*****

Obudziła się, gdy słońce już zaszło. Jechali bardzo szybko bezpieczną, dwupasmową autostradą. Mariusz zobaczył, że Renata już nie śpi i od razu zapytał:

- Masz telefon do tej firmy, która organizowała nam noclegi? - Nie mam. To ty z nimi podpisałeś umowę. Nie zapisałeś go w komórce? - Nie! Weź te wydruki i poszukaj tam telefonu do nich.

Renata przejrzała uważnie, strona po stronie, informacje dla wczasowiczów. Niestety, nie było tam numeru do biura kwater w Słonecznym Brzegu.

- Nie ma tam żadnego telefonu – chłodno poinformowała mężczyznę. - Jak może nie być? Na pewno jest! Co, nie umiesz znaleźć nawet numeru telefonu?! - Sprawdziłam dokładnie. Są telefony do innych miejscowości, ale do naszej nie – otworzyła oświetlony schowek samochodowy i przy jego nikłym świetle ponownie przewertowała kartki – Mówiłam, że nie ma. - To jak przygotowałaś się do wakacji? Co my teraz zrobimy?! - Jak ty się przygotowałeś?! To ty z nimi e-mailowałeś i podpisywałeś umowę. Jak możesz nie mieć do nich namiarów?!

„…Poligono industrial Morze dookoła ciemniejsze niż stal Poligono industrial Mijam drogowskaz co wiedzie mnie w dal Poligono industrial…”

Na dworze było już zupełnie ciemno. Pędzili szosą w kierunku Warny. Mariusz sprawdził w telefonie, że ktoś do niego dzwonił. Jednak, gdy próbował oddzwonić, telefon nagle rozładował się. Roztrzęsionymi…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Poligono Industrial — czytnik · opowiadania