Inne · 3 min czytania
Pomidory
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Po prostu szedł ulicą. Padał deszcz – zupełnie przypadkowo, nie żeby miało to jakieś znaczenie, ale padał... Nie było zimno, a przynajmniej on zimna nie czuł. Ktoś go mijał, ktoś przechodził obok. Nie było mu smutno. Przez chwilę myślał, że jest mu wszystko jedno, ale nie było... Zatrzymał się. Człowiek idący za nim wpadł na niego, mruknął coś przepraszająco i poszedł dalej. Zapatrzył się w najciemniejszy punkt nieba. Zrobiło mu się niedobrze, na chwilę poczuł mdłości. Poczucie absurdu i nierzeczywistości przemknęło po nim od najmniejszego palca lewej stopy, po powiekę prawego oka. Potem przeszło i nie pozostało nic. Pustka. Myślał, że to spokój, że to pewność siebie, ale co on tam wiedział. Gówno nie spokój. To była pustka. A jak jest pustka, to coś ją wypełnić musi. Jest legenda o Strzegocie. Strzegot jest demonem tak starym jak pustka. Dylemat Strzegota i pustki jest podobny do dylematu jaja i kury, co było pierwsze? Nie wiadomo. Strzegot wypełnia próżnię, wchodzi tam, gdzie nie ma nic. Jest esencją pustki, jest jak ona, nijaki, do niczego nie prowadzi, jest destrukcyjny, umiera samotnie, w ciszy, niszczy wszystko, bo sam jest niczym,…