Kryminał · 10 min czytania
Ponad czas
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Prolog Koniec nastąpił niespodziewanie. Nie było wstrząsów sejsmicznych, huraganów, ani innych kataklizmów, rodem z Apokalipsy. Anna stała na klatce schodowej, szukając kluczy, które, jak na złość, znikły w przepastnych czeluściach torebki. -Cholera jasna. – Zapanowały nagłe ciemności. Anna instynktownie wysypała zawartość torebki na podest. Po omacku odnalazła pęk kluczy. Siłą wetknęła je w zamek i gwałtownie przekręciła. Drzwi otworzyły się z cichym skrzypnięciem. Anna przekroczyła próg. To, co zobaczyła, było na tyle niekonwencjonalne, że aż przerażające. Przedpokój wyglądał, jakby przeszedł przezeń tajfun. Kobieta pochyliła się, by pozbierać rozrzucone po podłodze drobiazgi, zastanawiając się jednocześnie, co też stało się w mieszkaniu. Nagle coś trzasnęło. Powiew lodowatego wiatru smagnął ją po twarzy. Wstała z wykładziny podążając w kierunku dużego pokoju. Okno było otwarte, fotografia w ramce porysowana odłamkami stłuczonego szkła. Wierzę, że jeszcze spotkamy się, w kolejnym życiu odnajdę Cię. Słowa napłynęły nie wiadomo skąd. To była ich piosenka. Piotr też ją lubił. Pamiętała ten dzień, gdy widzieli się po raz ostatni. Wysoki mężczyzna w wojskowym mundurze stanął w drzwiach. Miał zieloną kurtkę z wypolerowanymi guzikami , na głowie rogatywkę z maleńkim srebrnym orzełkiem, przy pasie ciążyła kabura z bronią. Cicho podszedł do fotela, położył dłonie na oparciu. Kobieta odchyliła głowę w tył, a on pocałował ją w czoło. - Aniu, idę… Nie utrudniaj tego, proszę. – Powiedział. Stojąc już w progu, jeszcze raz się odwrócił. Przebiegł przez pokój i mocno przycisnął Annę do siebie, a ona zatonęła w jego brązowych oczach. - Nie płacz, Aniu… wrócę… -szepnął i już go nie było Ze stłuczonej, lekko wyblakłej fotografii patrzyły na Annę te same brązowe oczy, których nie widziała już od tylu lat. Obok, na podłodze leżał list od Piotra z datą 22.kwietnia. Pięć miesięcy bez wieści. Anna spojrzała na przybrudzoną kartkę. Odczytała ostatnie zdanie, którego wcześniej nie zauważyła, mimo że treść listu potrafiła powtórzyć z pamięci: „Wierzę, że jeszcze spotkamy się, w kolejnym życiu odnajdę Cię.” Rozdział I Anna włączyła radio. Denerwowała ją cisza panująca w kuchni. Fakt, że pracował ekspres do kawy, niewiele zmieniał, nadal można było usłyszeć brzęczenie muchy. - Wojna w Iraku przybiera monstrualne rozmiary. Zeszłej nocy iraccy terroryści zaatakowali siedzibę wojsk kontyngentu pokojowego. W wyniku wybuchu bomby zginęło 29 żołnierzy, a 123 zostało ciężko rannych. Wśród zmarłych znajduje się prawdopodobnie Polak…- spiker podawał wiadomości martwym głosem, jakby komunikował nagłą zmianę warunków atmosferycznych Annie pociemniało przed oczami. Przecież Piotrek jest w Iraku... Baza w Bagdadzie… Po raz kolejny przypomniała sobie dopisek ostatniego listu: „… w kolejnym życiu odnajdę Cię”. On przeczuwał… a przecież wtedy, gdy odchodził obiecywał, że wróci… mówił, że będzie pisał, a po zakończeniu misji weźmiemy ślub… - A teraz, coś dla naszych pań.- Głos spikera dotarł do Anny, jakby zza mgły. Rozległy się pierwsze tony piosenki: „Wyszły kobiety na morski piach, stanęły nad wielką wodą, stare, młode, całe we łzach... I z wiatrem leciały od lądu, bezradne i mokre od łez, spojrzenia aż po horyzontu jasny kres...
Jeszcze się tam żagiel bieli, chłopców, którzy odpłynęli, nadzieja wciąż w serc kapeli na werbelku cicho gra...
Wrosły kobiety w nadmorski brzeg, w czekaniu swym i cierpieniu, jak kamienie, tnąc fali bieg. I z wiatrem leciało od lądu milczenie ich oczu i rąk, daleko, aż po horyzontu jasny krąg... Jeszcze się tam żagiel bieli, chłopców, którzy odpłynęli, nadzieja wciąż w serc kapeli na werbelku cicho gra, bo męska rzecz być daleko, a kobieca - wiernie czekać, aż zrodzi się pod powieką inna łza, radości łza.
Męska rzecz - dognać w biegu i uśmierzyć grzywy fal... Nasza rzecz - stać na brzegu, stać i wierzyć i patrzeć w dal...
Jeszcze się tam żagiel bieli, chłopców, którzy odpłynęli, nadzieja wciąż w serc kapeli na werbelku cicho gra, bo męska rzecz być daleko, a kobieca - wiernie czekać, aż zrodzi się pod powieką inna łza, radości łza. Bo męska rzecz być daleko, a kobieca - wiernie czekać, aż zrodzi się pod powieką inna łza, radości łza.” Nadzieja? Ona nie wie, o czym pisze, nie ma pojęcia…. Pewnie nigdy nie przeżyła czegoś takiego. Od lat żyję nadzieją . Zrywam się na każdy szmer, każdy odgłos kroków na klatce… Ale może taki już los kobiety? Narzeczonej żołnierza? Obróciła w palcach maleńką obrączkę z perełek. Pamiętała, jak oboje śmiali się z przesądu „ Perły w pierścionku zaręczynowym zwiastują łzy, wielką tragedię w związku.” Pamiętała też, jak powiedziała Piotrowi, że łzy niekoniecznie muszą oznaczać cierpienie. Teraz płakała i to wcale nie z radości, lecz z najprawdziwszego bólu. Nie żyje… a ja muszę czekać, nawet wbrew nadziei… Rozdział II Piotr ocknął się przygnieciony jakimś ciężarem, Przez…