Aktualności · 4 min czytania
Poniedzialek
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Poniedziałek
Robiąc porządek na strychu zauważyłem podłużne pudło. Zeszłoroczna choinka. Ciekawe, pomimo iż Jezus urodził się na pustyni, oraz iż drzewka statystycznie powodują najwięcej pożarów, ludzie wciąż mają na ich punkcie fioła. Rodziny targają iglaste krzaki ryzykując przepuklinę, aby wkrótce w domowym zaciszu poobwieszać je plastikiem. Pod choinkę zaś wędrują prezenty w większości wyprodukowane w chińskich więzieniach.
Nadszedł czas na odpoczynek. Leżąc w łóżku zauważyłem iż mój brzuch jest bliżej sufitu niż mój nos. Czas najwyższy aby przejść na dietę. Postanowione: ćwiczyć. Ubrałem się więc na sportowo. Najdłużej zeszło mi na założeniu , ponieważ musiałem robić częste przerwy na oddychanie które w moim przypadku bardziej przypominało sapanie. Dosięganie stopy aby zasznurować but, wraz z jednoczesnym oddychaniem okazało się niesamowicie trudne i wyczerpujące. Po kilku minutach spocony i niedotleniony skoczyłem na równe nogi... Ostatnią rzeczą jaką pamiętam to zawirowanie w mojej głowie, uczucie lekkości a później już kompletna czerń. Kiedy przebudziłem się z niespodziewanego omdlenia, najprawdopodobniej spowodowanego zbyt szybką zmianą postawy, za oknem lało jak z cebra. Przeleżałem nieprzytomny całe popołudnie. „Cóż, pora na przekąskę...” pomyślałem po czym powłóczyłem nogami do kuchni. Zadzwoniła znajoma. Ma ponoć te dziwne zdolności które pozwalają jej na rozmowę ze zmarłymi. Zawsze nawija o duchach i innych takich. Nie rozumiem jednego: baba gada z duchami i nawet nie drgnie, a na widok…