Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 3 min czytania

Poprzez Antalie 2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wiedział że jeżeli w tej chwili nie zada śmiertelnego ciosu, bestia rozszarpie go na strzępy. Krew szybko uchodziła z rany, stawał się coraz słabszy. Ostatkiem sił uskoczył, paraliżujący ból przeszył jego ciało. Vrkolak zawył z złości, jego ofiara wymknęła mu się w decydującym momencie. Faon wykorzystał nieuwagę bestii i jednym zwinnym ciosem przebił jej trupie serce. W przestworzach rozległ skowyt w którym dało się słyszeć rozdzierającą wściekłość. Martwe cielsko padło na zbutwiałe podłoże, potwór wydał swój ostatni pomruk, po czym przemienił się w popiół, który rozniósł silny powiew wiatru. Faon poczuł jak nagle opuszczają go sił, mgła zasnuł mu oczy. Zrobiło się całkiem ciemno, potem już nic nie pamiętał. Starodawna pieśń otulała ciało rannego, jej mroczna aura przenikała go. Faon podniósł na chwilę powieki, zobaczył jak tańczące cienie tworząc krąg, otaczają go. Na środku chaty znajdowało się palenisko, gęsty dym drażnił nozdrza. Pod ścianą przykucało coś co w pierwszej chwili zdało się stertą szmat, gdyby nie żarzące żółte, zaszłe bielmem ślepia. To ta istota śpiewała, a raczej mruczał niezrozumiałe słowa. Z każdą chwilą magia, która wypełniała chatę przybierała na sile, wylewała się każdą…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Poprzez Antalie 2 — czytnik · opowiadania