Romans · 46 min czytania
Pora miłości.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pora miłości. Z dedykacją dla dziewczyny co odważyła nazwać mnie lowelasem.
Wiesz,która pora roku jest najlepszą porą w drodze do zakochania?Oczywiście wiosna.Wszystko rozkwita,więc i uczucia muszą się rozwijać,pojawić.Czy i tym razem miłość zapuka do czyiś drzwi?Przekonajmy się. Na ziemi mieszkają miliony ludzie,codziennie któryś z partnerów dowiaduje się o zdradzie,zerwania związku,oszukanie go bądź nabicia w balonie-bawieniem się uczuć.Są też pary gdzie nie ma czasu na kłótnie,są prawdziwe relacje miłosne.Codziennie dbanie o potrzeby drugiej ukochanej osoby.,,Podlewane”uczucia,miłe gesty i słowa.Prezenty.Mógłbym opowiedzieć historię Romea i Julii,ale ją niestety wszyscy znają(tak mi się wydaje bynajmniej.Zatem dziś opowiem CI o nastolatce,szukającej w tym szarym świecie swojej drugiej połowy.Zbliża się koniec kwietnia.Przed nami widnieje dziewczyna o czarnych włosach do pasa,niebieskich oczach,szczupłej talii.Dziewczyna maluje konia na czystej,białej kartce.Domalowuje kreską ostatni kontur powierzchni płaszczyzny głowy. -Skończone,ładnie mi wyszedł.Pokaże go dziś mojej przyjaciółce.Czas do szkoły. Szkoła jak szkoła.Nauka,prace domowe,problematyka uczniów,dziewczyny,chłopacy.Iza,tak ma na imię nasza bohaterka,siedzi w przedostatniej ławce-w sumie na każdej lekcji,w każdej sali lubi siedzieć dosłownie w tym samym miejscu.Polubiła przedostatnie ławki.Nauczycielka ględziła znów o atomopodobnych rzeczach.Była jedną chyba z najnudniejszych uczonych w tej gminie.Iza znudzona kolejną lekcją niewiadomo o czym-gada o atomach i nagle przechodzi do tematów alkoholi-podaje na przeciw niej Kasi,jej przyjaciółce,rysunek z koniem .-Niezły.Masz talent dziewczyno,to już chyba 30 z w twojej kolekcji. -Dokładnie 29. -Blisko byłam.Masz dzisiaj jakieś plany po szkole?? -Nie mam. -Chłopacy podobno robią impreze u małolata.Ma dziś urodziny.Idziesz z nami? -Zastanowię się. -Chodź z nami.Dawno się nie wybawiłaś dobrze .-Może nie mam ochoty,nie pomyślalaś o tym. -Odkąd rzucił się Marek,znienawidziłaś mężczyzn. -Bo ja nie myślę jedną partią ciała. -Jak chcesz jak co,to bądź koło 20:00 w domu małolata. Zadrygnął dzwonek na przerwę.Dziewczyny poszedły do toalety.No i Iza przypomniała sobie byłego chłopaka.Poznała go 3 miesiące temu.Wychodziła z teatru.Była na przedstawieniu ,,Zemsta’’.Ulewny deszcz dawał się we znaki.Krople deszczu spływały po jej ciele,ubrania zaczęły się moczyć.Podchodzi do niej jakiś chłopak,starszy -Nie mogę patrzeć jak mokniesz.Proszę,wziąć mój parasol. Tamte słowa,od tego czasu zaczęło się wszystko.Spotykali się często.Codziennie.Wieczorami.Słuchali wspólnie płyt,chodzili na imprezy,spacery,razem wszędzie ze sobą.Kto mógłby im nie zazdrościć…No ewentualnie ja,który pisze ten banalny tekst.Związek rozpadł się po niespełna trzech miesiącach.Została okłamana.Miał inną na boku.Przejdźmy do teraźniejszości.Do toalety wchodzi dwóch kolesi -Nie umiecie czytać…Wc dziewcząt -Nie umiem.Mama mnie nie nauczyła .-Iza co myślisz o tych chłopakach? -Są okropni,zero kultury. -Nie bądź taka poważna.Ten drugi to mi się nawet podoba. -Przecież masz już chłopaka. -Oj ty z tą wiernością.Nie jestem czyjąś małżonką.I nie wyjdę za mąż,jak Mam prać brudne skarpetki,prać,zmywać,gotować,i zajmować się dziećmi a mój mąż siedzieć przed TV i chlać piwsko.To ja dziękuje.Ciocia już mnie ostrzegła przed chłopami.Narobią ci dzieci,a potem zostawia. -To,ze ona nie miała wesoło to może ty będziesz szczęśliwa. -No co ty?Najpierw trzeba się wyszaleć. I tu Mam dla ciebie niespodzianke.Pomińmy na krótki okres czasu dziewczyny.Nu- dno byłoby bez tego gościa.Przedstawiam Krzyska.Bruneta,o przystrzeżonych włosach.Przy mocnych promieniach słońca jego włosy stają się złociste.Ma niebieskie oczy i wymięśnione ciało,przypominające bardziej ciało dużego człowieka zamiast nastolatka.Jego przyjacielem jest Łukasz.Własnie zajechał do niego rowerem.Dumny ze słonecznego dnia,może oddychac kolejny dzień tym samym powietrzem,dumnie witając nowy dzień,i swoją bliską mu osobę. -Siema. -Siema. -Co słychać? -Po staremu,a u ciebie? -Też nic nowego. -Siadaj Krzysiek usiadl.Kolega zaś zasiadł do kompa. -Jak ci idzie podryw z Aliną? -Nawet nie Mam odwagi do niej podejść -Krzysiek,nie jesteś facetem.Od półtorej tygodnia nawet nie potrafisz do niej podejść.Nogi ci urwali! -Nie.Boje się odrzucenia. -Chociaż spróbuj.W ten sposób będziesz wiedział czy warto. -Chciałbym być odważniejszy.Szkoda,że nie wyglądam na przystojniaka. -Olej urodę.Masz dziewczynom do zaoferowania coś więcej. -Niby co? -Miłość tępaku.Czy ja naprawdę cie muszę uczyć? -Wybacz.Ostatnio nie jest dobrze. -Ja cię przepraszam za to,że się wściekłem.Musisz zacząć działać. -To pokaż mi kilka trików. -Wstań!-Krzyś tak zrobił. -Jesteś kobietą.Ja jestem facetem. -Dobra. Kolega odchodzi od komputera.Zaczyna się skupiac i podchodzi do kolegi.Wyprostowany,mając lekko rozluźnione ręcę ,mówi -Cześć.Mozesz mi powiedzieć co sądzisz o tych podręcznikach?I powiedzmy,ze chcesz wiedzieć jej opinię na temat ksiażki z zakresu chemi. -No dobra,i co dalej? -Potem zacznie nawijać. -A jeśli nie? -To nie odchodź.Powiec jej coś miłego. -Jakis komplement? -Tak. -Jaki? -Jakikolwiek.Np.masz zgrabny Tylek. -Jak jej to powiem to oberwe. -Masz rację.Powiec lepiej,ze ma ładne oczy. Łukasz ponownie zasiadł do komputera. -I to wszystko? -Tak.Dalej rozmowa sama się potoczy. -Akurat. -Ale bynajmniej wiesz chyba wiesz jak zaczepic dziewczynę? -Mniej wiecej. -To wiecej,czy mniej? -Wiecej. -To dobrze. Krzyś rozejrzał się po pokoju.Spojrzał na wzorki kanapy.Miały kształ na podobę guziczków i kwiatków.Spojrzał na na półkę z książkami.Przyciągnęła go opowieść,,Dzieje Tristana i Izoldy’’ -Czytasz romanse? -Mama je czyta -Jasne. _serio.Ja tylko pornosy oglądam. -Ten szajs! -Jaki szajs?Z dziewczyną je ostatnio oglądałem. -Co niby kręci cię w tym jak facetka uprawia seks analny z facetem? -To jest podniecające doświadczenie. -Mogę pożyczyć tą książke? -A bierz-spogladając na kolege.-Matka już ją przeczytała.Też lubisz czytać takie bajki? -To była prawdziwa,niezniszczalna miłosć dwoje kochanków. -Nie wierze w romantyczną miłość.Za to w dobry seks,owszem. -Nie chce gadać o seksie. -Bo nigdy z nikim nie spałeś? -Nie.Bo to jest nudny temat.Każdy o tym gada. -I co z tego?Chcesz się wyróżniać?Nie warto -Dla ciebie nie warto,dla mnie warto. -Okej.Ale dziewczyny jak się w tobie zakochają to też tego pragną. -Wiem. -Tak propo,oglądasz te romansiki w TV? -Tak. -Lubisz sobie pooglądać aktoreczki,co? -Nie. -Jasne.Zobaczysz nagą Penelope Cruz czy Megan Fox i masz ekstaze. -Megan Fox ma blizny.Wolę Audrey Tautom. -To się z nią ozeń. -Bardzo śmieszne. -Miało być zabawne. W krótce wybrali się rowerami na przejażdżkę.Lukasz odprowadził kolegę do domu -Dizęki za rady i za odprowadzenie pod sam dach. -Jasne.Nie ma sprawy.Jak co to wpadaj. Faceci przybili sobie pionę.Krzysiek tuż po wejściu do domu pozował przed lustrem dialogi,które mógł wymówic do Aliny.Zależało mu na niej.Chciał ją zdobyć przy najbliższej okazji.Nigdy wcześniej nie przychodziła mu z taką łatwością tworzenia własnych rozmów:on sam,i dialogi wypowiadane przez Alinę.Wyobrażał sobie wspólne dni.Trzymając się za rękę i z uśmiechem na twarzy ciesząc się z kolejnego dnia z ukochaną osobą.Miał nadzieję,że będzie jego.Miłość jest cudowna-pomyślał.-Musi być cudowna. Krzysiek zastanawiał się jeszcze nad innymi sprawami.M.in.dlaczego dorośli mężczyźni zapominają dbać o własne żony.Skoro z nimi są,to dlaczego o nie,nie dbają?Czy może miłość występuje tylko na początku,a dalej jest już tylko przyzwyczajenie?Ludzie zadają sobie te pytania.Jedni mówią,ze miłość to chemia.Poeci,artyści,pisarze uważają to uczucie za wieczne.W sumie gdy Krzyś zaczął czytać pierwsze strony Tristana i Izoldy,stwierdził,ze miłośc musi istnieć,nawet po kilku latach.Czar uczuć trzeba ,,karmić’’.Inaczej umrze.Tak samo jest z ogniem.Jeśli nikt nie będzie pielęgnował o jego żar,może zapomnieć o trwałym związku.Ludzie kłócą się,po co się żenić?Zadają takie pytanie.Mówią,lepiej życ samemu.Czerpac przyjemności z życia.Bawić się kobietami?Krzyś odrzucił takie myśli.Takie życie nie ma przyszłości.Czy ktoś tak naprawdę pragnie żyć w pojedynkę?Samotne noce są najtrudniejsze.Brak bliskiej osoby,brak oparcia,brak ciepła.Miłośc to temat rzeka.Pytania na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi.Mial ochotę już się spotkać z Aliną.Była jedną z wielu pięknych dziewcząt w szkole.Po za seksi tyłkiem jak wspominał Łukasz miała wiele innych zalet urody i figury.Jest pięknością,gdzie chłopacy ślinią się na jej widok.Ona to wykorzystuje.Bawi się facetami.Zaczęło ją to nudzić.Zero wyzwania,zero ciekawych facetów.Łukasz w tym samym momencie przygotowywał się na imprezę u małolata.Ubrał się w bialą koszulę,niebieskie spodnie.Stawiając włosy na żel przed lustrem. -No przystojniaczku czas wyrywać kobitki. Zadzwonił po Adriana,podrywacz jakich wielu -Cześć. -Siema. -Przyjedziesz po mnie samochodem? -Jasne.Będę za kwadrans. -Dobra.Zaczekam. Krzyśkowi wpadło coś mądrego do głowy.Chcial za wszelką cenę dowiedzieć się coś więcej o kobietach.Wziął telefon do ręki i wykręcił numer Adriana. --Śłucham. -Siema Adrian.Tutaj Krzysiek.Mam do ciebie pewną sprawę. -Jaką sprawę? -Chciałbym żebyś mnie poduczył o kobietach. -Za darmo nic nie ma. -Więc co Mam dla ciebie zrobić? -Nic.Żartowałem.Będziesz jutro w szkole? -Tak. -no to jutro na początek omówie ci kilka ważnych rzeczy. -Okej.A co teraz robisz? -Jadę na imprezę do małolata.Ty też jedziesz? -Nic o tym niewiem. -Szkoda.Bo teraz pomyślałem,ze mógłbyś mnie podpatrzeć jak zarywam. -Spoko.Będę.Chociaż troszeczkę się spóźnie. -Okej.Powiem chłopakom o twoim późniejszym przybyciu. -Dzięki.Narazie. -Nara. Czemu Łukasz mnie nie powiadomil na imprezę?Czyżby wiedział,że będzie na niej Alina?chcialby znów mnie powstrzymać żebym nie wyszedł na osła?Krzyś odrzucał te myśli,choc miał wrażenie,ze został oszukany przez swojego przyjaciela.Kiedyś była podobna impreza.Jakieś dwa lata temu.Krzysiek,kochając się wtedy w Ewelinie stracił dla niej głowę.Wprawiał jej komplementy,był zawsze gdy go potrzebowała.Ot,taka ślepa miłośc.Wydawalo mu się,ze z nią jest.Ewelina nigdy jednak tego nie potwierdziła.On jednak uważal to za związek.Często przebywal w jej towarzystwie.Na osobności,dotykali się,całowali.Dziewczyny i chłopacy smiali się z niego.Chodzil za nią jak piesek.Spragnial jej zachcianki,nie zważając na konsekwencje.Dawał,w zamian nic nie otrzymał.Kiedy w końcu sobie uświadomił błąd.Było już nieco za późno.Był w niej zakochany,a ona go zdradzała.Pocałunki i przytulani było dla zabicia jego czujności.Chciał popełnić samobójstwo,ale przyjaciel w porę zauważył jego ,,wołanie o pomoc’’.Co zaś slychać u Kaśki i Izy?Kaśka oczywiście szykownie i seksownie ubierala się na impre.Umyte włosy z nasuwanymi trzeba pasemkami i falistymi kształtami,piękna czerń koszulka.DO kolan spódnica.Zakladając na koszulke równie czarna bluzke z odkryciem szyi.Buciki elegancie,nowiutkie.Usta pomalowane błyszczykiem,oczy lekko podkreślone kredka.Kolczyki wieczorowe na uszach.Zabiera telefon ze stołu i rusza na salę.Trochę miała żal do siebie.Nigdy nie lubiła sama wychodzić na takie okazje.Chciała aby jej psiapsióła tu była.Chciala z nią iśc na imprezę.Popatrzyła na telefon i zadzwonila do Izy. -Hej.Wybierasz się do małolata? -Nie. -To co będziesz robiła? -Oglądałą telewizje. -Zarty sobie stroisz!Chyba kury naprawdę znoszą złote jaja.Wiesz,że kolejna impreza będzie dopiero n koniec roku szkolnego? -Wiem.Jutro też jest szczególny dzień. -To czemu siedzisz w domu!Ostatnio cię nie poznaję. -Przejde się gdzieś. -Tak.Idź na jedynkę.Tam cię uszczęsliwią! Rozłączyła się.Była zdenerwowana.Jej przyjaciólka olałą imprezę,wcale z tego powodu się nie cieszyła.
Krzysiek zaczął przebierać w ubraniach.Nie wiedział w co się przebrać.Zauważył kostium klowna.Przypomniała mu się ta scena z życia.Byly organizowane konkursy kabareciarzy.Chciał spróbować swoich sił w tej dziedzinie.Niestety przed samym dniem wyjazdu zrezygnował z występów.Było mu tak głupio,ciezko trenował i zmarnował potencjał.Nauczycielowi od polskiego nie spodobało się to zachowanie.Od tamtej pory nie wciągnął na siebie ten kostium.Złe wspomnienia spowodowały niechęć do Aliny.-Nie dam rady.-I gdy mogło się wydawac porażką,wziął się za siebie.Zaczął ubierać każdy ciuch,do koloru.W domu sobie zrobił mały pokaz mody. Iza myślala o swoim byłym.W życiu nie zapomina się tych,których się kochało.Nawet jeżeli okazywali się największymi dupkami.Wspomnienia są piękne gdy czas pieknie słodzi nam w naszym istnieniu.Musiała coś zrobić z tym fantem.Wszedła do kuchni i lodówki wyjęła schłodzony sok pomarańczowy.Wzieła lyk,potem drugi.Wrócila do pokoju ze sokiem.Piła,jakby chciała się upic.Tata zapukal do jej drzwi -Kto tam? -Mogę wejść? -Wejdź tato -Co tam? -Nic. -Nie idziesz się bawić ? -Skąd wiesz o imprezie? -Twoja przyjaciólka do mnie dzwoniła.Martwi się o ciebie. -Rozumiem.Nie Mam ochoty iść na zabawę. -Za to potkradać sok w kuchni to się chce? -Nie będzie fajnych chłopaków. -Skąd wiesz? -Znam te party u małolata.Są okropne. -Ja w twoim wieku też nie nawidziełm zabaw.Dziewczyny były kiepskie,a chłopacy mnie nudzili. -Serio? -No.Zreszta,bardziej interesowałem się innymi rzeczami niż dziewczynami.Tato mi powtarzał.Jeżeli w życiu nie będziesz miał co robić to nawet dziewczyna nie pomoze.Bo w każdej chwili może odejść.A my zostajemy z niczym. -Dobrze Ci mówił. -Powiedzieć ci jaki chlopiec do ciebie pasuje? -A wiesz jaki on musi być? -Tak-uśmiechajac się do córki. -Nie musisz mi mówić tato.Najwazniejsze żeby był kochany.Był sobą. -Dobrze.Chciałbym żebyś spotkała faceta z klasą,z poczuciem humoru i bujną wyobraźnią. -Taki to chyba szalony facet. -Tak,ale przy nim nigdy się nie będziesz nudzić. -Bo ty taki jesteś.Ty masz jego cechy. -To prawda.Idę zobaczyć co u twojego młodszego braciszka.-uśmiechnął się zamykając za soba drzwi gdy wychodził z pokoju.Iza nie zastanawiał się długo.Tata dał jej wyraźną wskazówkę.Jeśli nie chce isc,to się nie idzie.Chciała znów wierzyć w miłosc.Nagły stan emocjonalny.Przebrała się w bardziej ,,ładniejsze’’ ciuchy.Musiała się przejść i pomarzyć.Zeszła na dól po schodach. -Mamo! -Słucham? -Idę na mały spacer. -Dobrze.Tylko nie zabłądź. -Nie ma problemu.Niedługo wracam. Ubierając buty szybko pociągnęłą za klamkę i ruszyła w strone domu małolata.
U małolata rozpoczęły się już pierwsze tance.W kuchni stało pełno stolików z wyżerką i chlańskiem.W pokoju obok leciała dyska.Na suficie został załączony sprzet dyskotekowy.Przygasone światło.dawały świetny efekt.Klimat takich zabaw jest odczuwalny.Głosna muzyka z gatunku techno dawała się we znaki słuchaczom.Na planie pojawia się nam Lukasz poszukujący Aliny.Poszukuje ją w głównym przejściu.Wchodzi do pokoju z muzyką.W ciemnościach próbuje wypatrzeć jej ciało.Stoi,przyglada się.Alina wlaśnie wychodzi z parkietu.Złapał ją za rękę. -Puść mnie! -Musimy pogadać. Siedzieli na kanapie,gdzie było zupełnie ciszej. -To mówisz,że Krzychu chce mie od dawna poderwać? -Właśnie. -Co on świr? -Czasem tak ma. -Nie chce żeby tu przychodził. -Wszystko już załatwiłem. -Czyli co? Krzysiek podchodzi na podest do domu malolata.Przed wejściem stoi ochroniarz. -cześc. -Nazwisko. -Słucham? -Muszę sprawdzic czy jesteś na liscie. -Krawczyk.Takiego wyszukaj. Ochroniarz palcem ruszal po kartce. -Przykro mi.Nie ma cię na liscie gosći. -Ja tam musze wejść! -A ja musze się odlać. -No to idź! Ochroniarz odszedł.Wszedł do środka.Słyszy dobrą muzyke.Rozgląda Się.Głowa porusza się od lewej strony do prawej.Zatrzymuje wzrok.Na kanapie widzi Łukasza z Alina. -Co on tam z nią robi? Podszedł bliżej -Krzyś!Co ty tu robisz? -Dzięki za niepowiedzenie mi o dzisiejszej imprezie. -Wybacz.Zapomniałęm dziś Ci powiedzieć. -Miałem problem z wejściem. -Coś jeszcze? -Tak.Alino muszę z tobą porozmawiać. -Już o wszystkim wiem-zaczyna bawić się włosami. -O czym wiesz? -Chcesz być sam na sam ze mną. Na chwile padła cisza. -Spotkajmy się za domem.Alina wstała z miejsca.Ręką wskazała by poszedł za nią.Podszedli do okna. -Widzisz te drzewka? -Tak. -Za nimi jest ławka.Zaczekaj tam na mnie.Będę za kilka minut -Dobrze. Krzysiek wyszedł z domu i dokładnie ruszył tam gdzie Alina wskazała mu przez okno.
Wcześniej Iza wymarzyła sobie stos pieniędzy,pływając w nich jak w basenie.Wyobrażała sobie życie księżniczki.Ona na tronie.Słudzy usługują jej wszystkie zachcianki.kolekcja mody-wiosenna czy letnia?Łóżko ma być pościelone czy zlożone?Ogród ma być Castorama czy ogrodem?Obraz z samoportretem czy z pieskami?Zas zwykli zjadacze chleba składowali jej hołd.Zycie księżniczki jest takie nudne.Potem wyobrażała sobie księcia na ośle,w rózowej piżamie i bosych nogach.Faceta na emeryturze.Zaczęła się śmiać ze swojego księcia.Wyobrażała sobie księżyc na którym siedziała i machala ludzikom na dobranoc.Z czasem ją to znużyło i odwiedzila dom małolata.Nawet na zewnątrz dochodziły słuchy muzyki/.Jakiś chłopak dobijał się na party.Ominęła przyjęcie i nareszcie idac prosto przed siebie minęła drzewa.Dalej zauważyła już tylko ławkę.Są sytuacje gdy możnaby było puścić reklame.Jednak z racji,że to opowiadanie nie wprowadzę jej.Iza siedzi na ławce.Zastanawia się po co tu właściwie przyszedł.Miała wyrzuty sumienia.Nie chciała iść na impreze bo bała znów się namów koleżanek na rózne głupstwa.Obawiała się chłopaków po alkoholu.W sumie tam byłoby fajniej niż tutaj.Tu spokój,tam głośno.Tu nic się nie dzieje,tam dzieją się szaleństwa.Cały czas ucieka przed nieznośnym towarzystwem.Chciałaby znaleźć bratnia dusze,która ja zrozumie.Zasmucona minka -Pójdę na imprezę!Zabawię się a jutro wrócę do codzienności.-te słowa nie miały wartości.-Chce wracać do domu. Weźmie kąpiel i obejrzy dobry film na dvd.Albo włączy sobie telewizor i obejrzy na Polsacie ,,Armageddon’’.Wstała z ławki,poprawiła swój ubiór i usłyszała złamanie gałązki. -Jest tam ktoś? -Ja. -Co za ja? -Ja. Z ciemności wychodzi Krzysiek. -Żeś mnie wystraszył. -Wybacz.Nie umarłaś na zawał? -Nie. -Szkoda.Myślałem,że pierwszy raz zobaczę trupa. -Nie bądź taki dowciapny.W ogóle skąd wiesz o tym miejscu? -Ty nie jesteś Alina? -Nie!Babcia klozetowa. Krzysiek spalił się ze wstydu. -Myślałem,ze to Alina.Wybacz pomyliłem cię z nią. -nieważne.jak chcesz to tu sobie na nią czekaj.ja idę do domu. -Jesteś nawet do niej podobna. -Serio?Głos tez Mam taki jak ona? -Nie.Ale twój też jest taki harmonijny. -Harmonijny?-uśmiechając się-Dzieki.nie musisz mnie schlebiać. -Jestem Krzyś. -Iza. -Miło mi.-Krzyś wziął jej rękę i musnąl lekkim pocałunkiem. -Co to było? -Nie było widac?Mam powtórzyc? -Nie!Ale żaden chłopak tak się nie zachowuje. -Czyli jak? -Tak,po dżentelmeńsku.. -Naprawdę? -Tak. -Już cię polubiłem. Iza się roześmiała,a po chwili również i Krzyś. -Nigdy wcześniej cię tu niewidziłam. -Ja ciebie też. -Chodzisz tutaj do szkoły? -Tak,a ty? -Ja również.Ile ty masz lat. -Szesnaście.Aha.Ja jestem od ciebie starsza. -Rozumiem.Ty odpoczywasz od tego chałasu z domu małolata? -Teraz chce iść do domu.Chociaż Mam ochotę się pobawic. -Mnie nie wpuszczą. -Dlaczego? -Nie jestem zapisany na liście gosci. -przecież to nie ma znaczenia kto przychodzi. -Widocznie ma. -Chodź ze mną.Mnie na pewno wpuszczą.. -Nie idę.Teraz miałem czekac na Alinę. -No tak,ale nie ma jej. -Pewni mnie oszukała.-kzryskowi zwiędła mina. -Nie smuć się.Nie była ci przeznaczona. -Szkoda.Zawsze Mam pecha do dziewcząt. -A ja do chłopaków.Siądźmy razem na ławce.Wzięła Krzyśka za rękę i razem usiedli koło siebie.Krzyś przez dłuższy czas przypatrywał się Izie.Lecz gdy ona na niego spojrzała.Zaczął prowadzić dalej rozmowę. -Piękna dziś noc,nieprawdaż? -nie do końca.Jest dość jeszcze widno. -Ale są już pierwsze gwiazdy na niebie-wskazując palcem -Aha.O to ci chodziło-rozbawiajac się jego myślą. -Nom.Od jak dawna tu przychodzisz? -Od lat.Zawsze tu przychodzę gdy potrzebuję coś przemyśleć,zapomnieć o swoim istnieniu. -Dlaczego chcesz o sobie zapomnąć? -Przez życie.Jest pełne nie ładu.Zyjemy,ale to wszystko przemija.Każdy umrze i co…?Jest życie,a później go nie ma.-opusczając głowę w dół -O czym ty mówisz?Obejrzyj sobie dobranockę.Zawsze lecą jakieś smerfy i gumisiopodobne baje. -Tak mnie nie pocieszysz. -No dobra.Sprawdźmy to! Krzysiek zaczal łaskotać pod pachami Izę.Zacżeła rechotać,aż miło było słuchać.Smiech przelał się w torture. -Przestań!Proszę.Umre ze śmiechu! -A nie mówiłem,że cię rozbawie? -Ty draniu!-z uśmiechem na twarzy stuknęła pięścią Krzyśka w ramie.-Dzięki.Juz mi lepiej.,ale to ciebie powinni wysłać do psychiatryka.-Krzyś się rozbawił. -Też masz dobre poczucie humoru. -Wiem.Dzięki tobie. Jakimś dziwnym odruchem pocałowała go w policzek. -wybacz. -nie.Nie!Twoje oczy.. -Co z nimi? -Wyglądają czarująco błękitnie nad niebem. -nie wiedziałam.Tak szybko czas ucieka. -Na to wygląda.Przed momentem było jeszcze w miarę widno. -Zróbmy coś szalonego. -Naprzyklad? -Chodźmy! -Dokąd chcesz mnie zabrać!Oboje biegli przed siebie,w zarośla nie patrząc na przeszkody.Poczuli wolność.Nikt się nie zatrzymywał.Ona prowadziła go przez rękę,a w międzyczasie później to on prowadził ją w nieznane za rękę.Przystępuja.Trzymają się za ręcę,kręcąc się w koło.Widząc swoje twarze,uśmiechając się do siebie.ta chwila będzie musiała ustąpić.Jednak oboje partnerów tego nie chce.Magiczny moment,który zostanie w pamieci.Przestali się kręcić.Iza Zatrzymała Krzysztofa.Podszedła,rękę założyła mu na klatce piersiowej. -Powiec,że to sen. -Dlaczego? -Proszę,powiec to. -Tak.to tylko sen-nie wiedząc o co chodzi dziewczynie. -Gdy rano się obudze,ciebie już nie może być. -nie będzie.Mogę wziasc twój nume telefonu. -nie Mam telefonu. -Ale elektryczność to w domu masz?-uśmiechnęła się Iza -Mam telefon,ale nie dam ci mojego numeru. -Aha. Odszedł kikla kroków od Izy. -Gdy się obudzisz,mnie już nie będzie.Spij dobrze.Miłego jutra. -Nawzajem
Drynda budzik.Iza przestraszona budzi się z łożka. -Wyłącz się! Lekko zrywając się z łożka wyłączyla go jednym przyciskiem. -Co za sen.Był taki realistyczny.Aż za bardzo.Czemu czuję,że ja tam byłąm?Przecież to nie mogło dziać się naprawdę.Muszę pomyśleć.-Iza byłą przekonana,że to było na jawie.Musiała z kimś pogadać.Szybko wstała.Poszedła do łazienki.Obmyła twarz i ręcę nad zlewem.Potarła się ręcznikiem.Popatrzyła w lustro -Czarująco błękitne oczy.Z kąd on wziął ten tekst?Z czarnoksiężnika OZ!? Umyła zęby i ubrała się w szkolne ubrania.W głowie ciągle pojawiał się on.Co chwile.Nie mogła zrozumieć powodu dlaczego chciałaby znów go spotkać.Oczarował ją,i jest problem. -Niech mnie odczaruja. Zajadała śniadanie.Mama zauważając jej zamyśloną twarz rzekła. -Coś się stało córeczko? -Nie -na pewno? -o której wczoraj wróciłam? -Przed dziesiątą. -Tak późno? -Tak.Potem wzięłaś kąpiel i poszedłaś spać.Bylaś nawet szczęśliwa gdy wróciłaś do domu. -Mamo ja wczoraj spotkałam jakiegoś chłopaka i nie mogę o nim zapomnąć. -Spędzałaś z nim czas? -Tak.Był…