Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 10 min czytania

Porcelanowe nieszczęście

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

To była mroźna, jesienna noc. Jedna z tych, które zaczynają się ciepłą herbatą przy kominku, a kończą sennym pomrukiwaniem w poduszkę. Ulice, dziwnie spokojne, nie widziały żywego ducha. Nawet bezpańskie koty – wieczni mieszkańcy ulicy – gdzieś się pochowały, czując wiszącą w powietrzu zapowiedź wielkiej tajemnicy. Gdybyś jednak odwiedził pewne miasteczko... kto wie, być może takie jak twoje? Ujrzałbyś tam kogoś, komu nie przeszkadzało ani szczypiące powietrze, ani para wydobywająca się z ust. Pulchna, starsza kobieta szła przed siebie, mając za nic wycie wiatru, starającego się gwizdami przepłoszyć nierozważnych ludzi błąkających się po uliczkach. Ona doskonale wiedziała dokąd zmierza. Jej celem okazał się maleńki sklepik ze starociami. Bez obaw stanęła przed nim, spoglądając w okno. Kiedy ujrzała wewnątrz zapaloną lampę i pochyloną nad nią postać, uśmiechnęła się smutno. - Miała rację – mruknęła, zanurzając dłoń w wiszącej na ramieniu torbie. Wyciągnęła z niej krótką, oblodzoną jakby gałązkę. – Mam za miękkie serce. Ale to po prostu trzeba naprawić! Gdybyś wyjrzał przez okno, przy odrobinie szczęścia mógłbyś ją zobaczyć. Zdziwiłbyś się zapewne, niedowierzając własnym oczom. Przecież nieczęsto widzi się wróżki odprawiające czary pod sąsiednim domem. Zniknęłaby szybko, a ty położyłbyś się spać, zrzucając wszystko na karb zmęczenia. To była mroźna, jesienna noc. Taka, w którą trzeba jak najszybciej zasnąć, by uniknąć cieni wlewających się przez szczelnie zamknięte okna. Nie do pomyślenia, że w pewnym miasteczku był ktoś, komu tej nocy nie było dane zmrużyć oka.

- Babciu, dlaczego dziadek wrócił tak późno? Pytanie zawisło wśród czterech wyłożonych boazerią ścian. Ogień w kominku dalej huczał, gruby kot nadal machał ogonem na jednej ze starych komód. Zasłony nie poruszyły się oburzone, wiatr za oknem nie umilkł nawet na moment. Jedynie starsza kobieta, dotąd wygodnie siedząca w fotelu, odłożyła książkę. Wstała powoli, zdejmując okulary zawieszone na cienkim łańcuszku. - Widzisz, Suzie – zaczęła, zbliżając się do łóżka stojącego w rogu. Leżała na nim drobna, zakopana w pościeli dziewczynka. – Dziadek ma swoje sprawy. A dzisiaj pewnie był po narzędzia. Widziałaś co dziadek teraz robi? Buzię małej rozjaśnił uśmiech, a kiedy wdrapała się na kolana kobiety, nie pamiętała poprzedniego pytania. Dla niej było to tylko nic nie znaczące zaciekawienie, jednak jej babci przysparzało sporo zmartwień. Doskonale znała ona powód dziwnego zachowania męża. Widziała jak staje się milczący, przygaszony, wychodzi wcześnie, późno wracając. Rozmowę z nim miała już za sobą. Dowiedziała się smutnej prawdy, chociaż wolała żyć w nieświadomości. - Lalkę! Widziałam, taką ładną! Kobietę z zamyślenia wyrwał radosny okrzyk wnuczki. Westchnęła cicho – niemal bezdźwięcznie - by dziewczynka jej nie słyszała. Zaraz też podniosła się z łóżka, kładąc na nim Suzie. - Lalkę. Masz rację, pewnie będzie piękna. Dostanie ją jakaś miła, grzeczna dziewczynka, która chodzi spać wtedy, kiedy jej każą. – Mrugnęła wesoło do dziecka, otulając je szczelnie kołdrą. – Opowiedzieć ci bajkę?

Sklep o tej porze zawsze wyglądał niezwykle. Nikłe światło z zewnątrz padało na stare meble, każąc im rzucać fantazyjne cienie na ściany. Drobne figurki stojące na półkach patrzyły w przestrzeń beznamiętnym wzrokiem, jedynie szklane oczy lalki, siedzącej zwykle na wygasłym kominku, kryły w sobie głębię. Właśnie z tego słynął ten sklep. Oprócz pięknych szaf i gablot, można tam było kupić cudowne lalki wyrabiane własnoręcznie przez właściciela. Człowiek otwierał drzwi, mając w myślach piękną komodę lub stół, po czym wychodził ze sklepu niosąc porcelanową damę. Nikt nie wiedział, jaką tajemnicę w sobie kryły, ale zniewalały spojrzeniem, hipnotyzując każdego przechodnia. Gdy jakaś pojawiła się na wystawie, znikała po kilku godzinach, uszczęśliwiając nowego właściciela. Chociaż... był jeden wyjątek. Gdybyś odwiedzał ten sklep regularnie, za każdym razem widziałbyś jego stałego mieszkańca. Siedział spokojnie, przypatrując się wszystkim, pilnując sklepu jak najlepszy ze stróżów. Białej twarzy nigdy nie opuścił uśmiech, gładkiego czoła nie zepsuła najmniejsza zmarszczka. Właściciela wielokrotnie pytano o cenę jego najpiękniejszego dzieła, jednak zawsze odpowiadał w ten sam sposób. - Nie wchodzi w grę. - Nie ma mowy. - Wykluczone. Tak było zawsze. Jednak, gdybyś przyszedł tam tego wieczora, zobaczyłbyś puste miejsce, wyraźnie odznaczające się od zakurzonego blatu półki. Lalka została sprzedana.

- Wiliam? Stary człowiek odwrócił wzrok od stołu,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%