Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 7 min czytania

Porywy serca (część druga)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rześkie powietrze, chłód poranka towarzyszyły Karolinie w drodze do pracy. Mijała niewielki dom sąsiada, nieświadoma jego czujnego spojrzenia, podczas gdy chłopak ten siedział na ławce przy ścianie, z rękoma opartymi o kolana. Wokół niego był piękny ogród. Zapach kwiatów roztaczał się przy bramie. Lubiła spoglądać na żółte tulipany w drodze do pracy. I tym razem, jej wzrok powiódł się w tę stronę. - Podobają ci się? -usłyszała męski głos dochodzący z wnętrza ogrodu. Zarumieniła się lekko, gdy rozpoznała w nim Krzysztofa. - Tak, są bardzo ładne. - odrzekła. Wstał, podszedł do niej, po czym schylił się po kwiat - podarował jej pięknego tulipana. - Pasuje do twojej urody - odparł, gdy ona wyciągała po niego drżącą dłoń. - Dziękuję, jest pan bardzo miły. - Nie rozumiem, czemu zawsze nie mówisz do mnie po imieniu - rzekł. Po chwili dodał - byłoby mi znacznie przyjemniej, gdybyś nazywała mnie po prostu, Krzysztof. Spojrzeli sobie prosto w oczy, ponieważ oczarowanie chwilą spłynęło na ich dusze. Jego promienny uśmiech, przywrócił ją do rzeczywistości. - Dobrze, panie Krzysztofie - rzuciła na odchodne z dźwięcznym śmiechem na ustach, po czym pomknęła szybko wzdłuż ulicy. Zjawiła się w pracy przed czasem, cała zziajana powitała szefa, który dopiero otwierał restaurację. - Jak się masz, maleńka? - spytał, a jego delikatny głos był zupełnie nieodpowiedni do krępej budowy ciała. - Dobrze - odrzekła, chowając kwiat za plecami. Gdy weszli do środka, włożyła go do jednego z flakoników znajdujących się na małych, kanciastych stolikach z czerwonymi nakryciami. I szybko poszła się przebrać. Ruch był duży w tym dniu. Karolina z trudem obsługiwała klientów. Chodziła od stolika do stolika, zbierając zamówienia od niecierpliwych, pełnych znużenia osób. Po pracy postanowiła udać się do parku na spacer, tak bardzo pragnęła zaczerpnąć świeżego powietrza. Szła powoli, nie patrząc przed siebie, z zamiarem znalezienia ławki w cieniu drzew. Przed nią majaczyły postacie, podobnie jak ona, poszukujące schronienia przed palącym słońcem. Dzieci biegały wokół fontanny, albo karmiły gołębie - czas w tym miejscu nie istniał. Nagle usłyszała swoje imię. Odwróciła się, i ze zdziwieniem zobaczyła, że Krzysztof idzie za nią. Miał na sobie obcisłą, białą koszulę podkreślającą jego zbudowaną sylwetkę oraz dżinsy, które nadawały mu chłopięcego uroku, którego zresztą nigdy mu nie brakowało. Zaparło jej dech w piersiach, gdy podszedł tak blisko, że prawie się dotykali. - Witaj, Karolo. Za gorąco, by spacerować. Nie miałabyś ochoty gdzieś pójść? -spytał, patrząc jej prosto w oczy. Ona dopiero teraz, w blasku promieni słońca, dostrzegła w nich prawie przejrzysty błękit. To spojrzenie pochłonęło ją do głębi, poruszyło w niej coś. - Myślę, że to dobry pomysł - odparła. Po niedługiej chwili, znaleźli się w przytulnej kawiarence. W przyciemnionym, tajemniczym świetle sączyli wino, które im zaproponował, rozprawiając na temat pogody: - Lato, to czas, w którym budzimy się do życia - odparł. Słuchała go z dużą przyjemnością. Młody chłopak, dostrzegając jej zainteresowanie, postanowił rozszerzyć rozmowę: Powiedz, co lubisz? Co zwykle robisz o tej porze roku? Bo moim hobby jest pływanie

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Porywy serca (część druga) — czytnik · opowiadania