Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 5 min czytania

Poslaniec wolnosci.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Beata spojrzala na zegarek. Miala jeszcze 10 minut aby sie przygotowac na przyjecie nowego wychowanka. Kogo mi przydzielili tym razem? - zastanowila sie chwile. Ostatnio mam same trudne przypadki - siegnela reka po ciemnozielona plastikowa teczke, w ktorej byl opis chlopaka. Trudne przypadki? - jej cialo przeszyl dreszcz pogardy. Pogardy dla samej siebie. Pracuje tu zaledwie dwa lata a zaczynam juz myslec tak samo jak dyrektor. Dla niego kazdy, kto trafia do zakladu jest juz przypadkiem a to, czy latwym czy trudnym zalezy od tego, co opisze o nim w aktach policja. To przeciez ludzie, mlodziez a nawet dzieci. Kazdy z nas rodzi sie wolny, nie obciazony zadnym przypadkiem. To, jacy stajemy sie pozniej zalezy tylko i wylacznie od tego, jacy chcemy byc swiadomie lub podswiadomie. Gdy wmowisz sobie cos, czego nie ma i uwierzysz w jego istnienie, w przyszlosci stanie sie rzeczywistoscia. - Dzieñ dobry pani Beato - otworzyly sie drzwi i donosny glos dyrektora poprawczaka przerwal wspomnienia zlotych mysli z okresu studiow Beaty. Tuz za plecami dyrektora ukazala sie postac dosc wysokiego, szczuplego chlopaka. Wygladal na okolo 16 lat. Blada cera, podpuchniete oczy, na srodku glowy wielki, usztywniony lakierem czub a po obu bokach wygolonej glowy jakies drobne chiñskie litery. Ubrany byl w wytarte dzinsy i sprany, bladoniebieski podkoszulek. - Dzieñ dobry - odparla Beata. - Zostawiam pani pod opieke Juliusza Cezara i zycze powodzenia - mowiac to dyrektor skierowal sie do wyjscia. - Aha! Na biurku leza jego akta - dodal, po czym wyszedl. - Siadaj - Beata wskazala reka krzeslo stojace po drugiej stronie biurka. Chlopak zrobil pare zrezygnowanych krokow, wysunal krzeslo prawie na srodek pokoju i usiadl zakladajac niedbale noge na noge. Beata spojrzala na jego buty. O dziwo byly to nowe Nike. - Na imie mam Beata, a ty? Minelo kilkanascie sekund jednak chlopak nie odezwal sie ani slowem. Wzrokiem obserwowal muche, ktora walczyla z niedomknieta szyba aby wydostac sie na powietrze. - Jak masz na imie? - ponowila pytanie Beata. - Po co zadajesz zbedne pytania? - Wiec jak mam sie do ciebie zwracac? - Napoleon. - Czy to ksywka zwiazana z twoimi imionami? - Dokladnie.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%