Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 6 min czytania

Postać

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Patrzyłem na niego, spokojnie analizując jego pozornie niewinną twarz, jego jak zawsze dyskretne zachowanie. Był to mężczyzna młody i dość wysoki; dobrze ubrany. Na sobie miał ciemnozieloną elegancką koszulę ze sztywnym, prostym kołnierzykiem, czarne dżinsy, czyste, świeżo wyprasowane. Patrzył na mnie, lekki pogardliwy uśmiech w kąciku ust. Znałem ten uśmiech. Pusty śmiech człowieka przeceniającego swoją wartość. Nie lubiłem go. Bardzo go nie lubiłem. Za każdym razem gdy go spotykałem, patrzył się na mnie z tym szalenie irytującym poczuciem wyższości, z tym pogardliwym uśmiechem kota spoglądającego na bezbronną mysz szarpiącą się w pułapce; tymi oczami pełnymi mrocznej, zgubnej charyzmy. Nie cenił, nie kochał i nie bał się nikogo. Przeżarty od środka przez mrocznego czerwia próżności. I dziś także patrzył się na mnie, lecz tym razem już się nie uśmiechał. Widziałem jednak nadal tą przeklętą pewność w jego oczach. Pewność, która mówiła, "ja cię dobrze znam, jesteś nic nie warty". Próżniak. Oto człowiek już zupełnie zniszczony przez poczucie własnej potęgi, uwiedziony przez węża egoizmu, zatracony w świecie swojej mrocznej władzy. Stworzony z krwi i kości cień, mroczna plama na białym obrusie świata. Zaś im dłużej na tegoż człowieka patrzyłem, tym bardziej czułem kiełkującą złość w moim sercu; czarny płomień nienawiści tańczył na gruzach mego pękniętego serca domagając się manifestacji. Wyżerał moją duszę i nie pozwalał jej już na choćby chwilę ulgi. Jesteś próżny, pomyślałem patrząc mu w oczy, nie ważąc się jednak powiedzieć mu tego prosto w twarz. Jesteś śmieciem, który tylko zatruwa te społeczeństwo, niczego dla niego nie czyniąc. Pasożytem, który oplata niewinnych ludzi w sieć kłamstwa, wstrzykuje im jad fałszywej przyjaźni. Mrocznym Aniołem ściągającym ludzi na drogę samotności, bólu i cierpienia. Ilu ludzi zniszczyłeś swoimi kłamstwami? Ile statków omamiłeś, by rozbiły się o mordercze skały zaufania? Ile metaforycznych grobów cierpienia zdobi szlaki twoich wędrówek? Nawet się nie pytam. Boję się brzmienia, czy też treści twojej odpowiedzi. Lecz on milczał. Może wiedział o czym myślę. Może potrafił zrozumieć moją nienawiść do niego. Ale nigdy nie okazywał żadnej skruchy wobec swoich czynów, ani wobec świata. Urodził się chyba bez sumienia. Kiedyś starałem się go bronić, dostrzec w nim jakieś pozytywne cechy, spróbować go choć trochę zrozumieć, może nawet zmienić... Lecz wszelkie moje próby spełzy na niczym, wyśmiane przez ten parszywy wieczny uśmiech jego twarzy. On zawsze był moją nemezis; moją osobistą personifikacją zła i obłudy tego świata... Staliśmy jakieś dwa metry od siebie. Patrzył mi prosto w oczy. Ciekawe co on o mnie myśli? Może się śmieje? Może dobrze wie, jak bardzo go nienawidzę i jest to dla niego rodzajem sadystycznego spełnienia, dzikiej mrocznej radości? Może nawet teraz wyśmiewa się z mojej bezradności wobec niego, moich rozpaczliwych prób…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Postać — czytnik · opowiadania