Edukacja · 8 min czytania
Poszukiwacze skarbów
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Poszukiwacze skarbów Hobby, turystyka, a może profesja?
Święty Wawrzyniec jest patronem poszukiwaczy skarbów. Dlaczego? Nie wiem, ale przypuszczam, że ma to coś wspólnego z dyskrecją. Poszukiwanie informacji o poszukiwaczach uczy pokory. Większość adresów stron www. dotyczących tego skądinąd frapującego tematu jest niedostępna. W pozostałych witrynach informacje są bardzo starannie wyselekcjonowane. Autorzy stron niechętnie odpowiadają na pytania. Nie ma się jednak czemu dziwić. Poszukiwanie rzeczy poważnych, jakimi są niewątpliwie skarby, to nie zajęcie dla ludzi, którzy mówią co wiedzą, lecz raczej dla tych, którzy wiedzą co mówią. Pikanterii całej sytuacji dodaje bardzo restrykcyjne polskie prawodawstwo odnoszące się do wszelakich co cenniejszych znalezisk. Nie wdając się w zbytnie niuanse należy zaznaczyć, że wszystko co spoczywa w ziemi jest własnością państwa, czyli najznakomitszych przedstawicieli Narodu. W praktyce sprowadza się to do tego, że jeśli jakiś poszukiwacz skarbów, po latach wysiłków, wygrzebie coś cennego i nie zgłosi tego faktu odnośnym władzom to biada mu! Jeśli zaś taki fakt zgłosi, otrzyma nagrodę, jeśli oczywiście budżet to wytrzyma. Nie będzie to jednak nagroda adekwatna do materialnej wartości znaleziska. System ten wywodzi się wprost z niedawno minionej epoki realnego socjalizmu, lecz mimo pewnych przemian z powodzeniem towarzyszy nam do dziś. Któż nie oglądał z zapartym tchem filmów o przygodach Indiany Jonesa lub nie czytał przynajmniej książek o perypetiach Pana Samochodzika .Walki, przygody, czarne charaktery, pościgi samochodowe i nie tylko oto piękny, barwny, lecz z goła nie prawdziwy obraz życia poszukiwacza skarbów. W tym miejscu należy jednak oddać honor panu Zbigniewowi Nienackiemu, który to jednak mniej dał się ponieść konfabulacji niż amerykański reżyser. Jak wywiedziałem się, z całą starannością osiągalną w tak delikatnej materii, życie poszukiwacza skarbów nie jest tak pełne przygód jak się to pozornie wydaje. W naszym rodzimym wydaniu mogą to być ewentualnie przygody, lecz raczej z wymiarem sprawiedliwości lub rozgniewanym nieprzewidzianą ‘’orką’’ rolnikiem. Poszukiwanie informacji o poszukiwaczach skarbów skłania raczej do wykreślenia obrazu człowieka, który spędza mnóstwo czasu ślęcząc nad starymi mapami, dokumentami, nierzadko pisanymi w obcych i po części zapomnianych językach, mola książkowego, bywalca zakurzonych archiwów i bibliotek. Bywają jednak i jaśniejsze chwile w życiu tak pełnym intelektualnych przygód. Jest także praca w terenie. Świeże powietrze, poprawa kondycji fizycznej i pewna doza przygody niewątpliwie towarzyszą życiu poszukiwacza skarbów. . Zajęcie to uczy także orientacji w terenie oraz pracy z mapą . Poszukiwacz starożytności, choćby i tych z okresu II wojny światowej, musi wędrować i to wędrować niekiedy setki kilometrów w poszukiwaniu czegoś godnego do odkrycia. A co właściwie można odkryć w Polsce leżącej z dala od szlaków hiszpańskich galeonów wypełnionych po burty prekolumbijskim złotem, Polsce odległej od utartych szlaków kupców weneckich? Bursztynowa Komnata Był rok 1716 . Król Prus, Ferdynand I, pragnąc pozyskać przyjaźń potężniejszego władcy cara Rosji, Piotra Wielkiego, wysyła, zapakowaną w kilkanaście skrzyń Bursztynową Komnatę do Petersburga. Bursztynowe arcydzieło, zajmujące powierzchnie ponad 50 metrów kwadratowych odbywa swoją pierwszą, lecz nie ostatnią drogę. Najpierw po falach Bałtyku, później lądem, by ostatecznie dotrzeć do miejsca przeznaczenia. Car jednak nie ma sposobności nacieszyć się hojnym darem. Mijają lata i Katarzyna I staje się beneficjentką skarbu. Słynna caryca zleca wzbogacenie Komnaty o 24 kryształowe płaszczyzny oraz inne drogocenne…