Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 6 min czytania

Potępieni

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

I E. Fajna klasa. Nauczyciele mówili,że najsympatyczniejsza w całej szkole. Tworzyliśmy naprawdę wspaniałą i zgraną paczkę. W drugim półroczu nauki dołączył do nas On- Łukasz. Przeprowadził się, zmienił szkołę, w tłumie ludzi był zupełnie sam- nie znał tu nikogo. W niedługim czasie okazało się jednak ,że trafił tu na swoją pokrewną duszyczkę. Łukasz poznał bowiem Martynę- moją najlepszą przyjaciółkę. Okazało się, że są do siebie strasznie podobni. Z czasem nie mogli bez siebie funkcjonować. On szukał jej towarzystwa, ona starała się nie opuszczać go na krok. Byli jak stare dobre małżeństwo. Miło było na nich popatrzeć. Oczywiście były między nimi maleńkie nieporozumienia. Ale to właśnie one sprawiały że związek Martyny i łukasza nie był nudny, sztuczny. Nigdy nie zapomnę jak bardzo Łukasz się cieszył. Długo walczył ze sobą by zdobyć się na odwagę i powiedzieć Martynie o swoich uczuciach. I tego jaki był zadowolony, że ma obok siebie przyjaciółkę, na której zawsze mógł polegać. Martyna była dla niego zawsze w zasięgu ręki, ciepła , serdeczna. Jak nikt inny na świecie potrafiła go wysłuchać, przytulić,porozmawiać. Dla nich nie było tematów tabu. Mogli ze sobą rozmawiać o wszystkim. Oboje byli strasznie szczęśliwi, że tak się między nimi ułożyło, że zbudowali tak mocne fundamenty na przyszłość.Byli dla siebie najważniejsi. Z czasem we trójkę zaczęliśmy się przyjaźnić. Jedna klasa, jedna szkoła, jedno osiedle. Trzeba przyznać- Łukasz był od nas o wiele bardziej dorosły, odpowiedzialny. Zawsze nam mówił jak należy postępować,jak dążyć do celu, nie raniąc przy tym innych. Był bardzo mądry. Nigdy nie zastanawiałam się tak naprawdę nad swoimi uczuciami, względem jego osoby.Bardzo go lubiłam. Wszyscy go zresztą w klasie uwielbiali. Cieszyłam się, że Martyna znalazła wreszcie chłopaka, który był jej wart. Była moją najlepszą, ukochaną przyjaciółką. Siostrą, której nigdy nie miałam. Miałyśmy takie same poczucie humoru. Obie kochałyśmy się w tych samych aktorach, uwielbiałyśmy Chopina. Chodziłyśmy razem do kina,na basen, jeździłyśmy na kolonie. Choć siedziałyśmy w jednej ławce pisałyśmy na lekcji listy. W podstawówce takie zwykłe, infantylne głupoty, a w liceum założyłyśmy sobie zeszyt z listami. Martyna pisała o tym co spędzało jej sen z oczu.O kłótniach z rodzicami, o problemach z rodzeństwem. Ale też o tym co było dla niej najpiękniejsze, jedyne na świecie. Uczucie, którym darzyła Łukasza. Ja pisałam o swoich miłościach i codziennych problemach. Takich zeszytów zapisałyśmy aż pięć. Mam je wszystkie do dzisiaj. Kawał naszej przyjaźni jest na tych pożółkłych kartkach. Wszystko układało się idealnie. Martyna i Łukasz wspaniale się uzupełanili. Byli zakochani jak para nastolatków. W maturalnej klasie wynajęli nawet mieszkanko na przednmieściach miasta. Planowali każdy następny dzień…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%