Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 9 min czytania

Potop i Seksmisja razem??

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Potop w Seksmisji...

Występują: Narrator Kmicic Wołodyjowski Oleńka Kulwiecówna Anusia Lamia Rządząca Trinity Neo Roch Kowalski 2 towarzyszki Rządzącej

AKT 1

Scena 1

Wnętrze. Siedzi Oleńka z ciotką Kulwiecówną. Oleńka robi na drutach, Kulwiecówna czyta książkę.

Narrator: „Przyszedł nowy rok 1655.Styczeń był mroźny, ale suchy; zima przykryła Żmudź świętą grubym na łokieć, białym kożuchem. Zwierz zbliżał się do mieszkań ludzkich, a ubogie, szare ptactwo stukało dziobami do szyb szedzią i śnieżnymi kwiatami okrytych.” <dźwięk tłuczonego szkła>

Kulwiecówna: Pamiętaj Oleńko:, „Lecz zaklinam- Niech żywi nie tracą nadziei I przed narodem niosą oświaty kaganiec A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei, Jak kamienie przez Boga rzucone na szaniec!”

Narrator: „Była to urodziwa panna o płowych włosach, bladawej cerze i delikatnych rysach. Testament przeznaczał ją na żonę człowieka, którego nie widziała od lat dziesięciu...”

Oleńka: Gdzie on jest i jaki on jest i jaki on jest? Bywaj junaku! Bo nie masz nic gorszego w świecie nad oczekiwanie!

Narrator: „Wtem, jakby w odpowiedź wołaniu, z zewnątrz, właśnie z owych śnieżnych dalekości nocą pokrytych, doszedł głos dzwonka.” <dźwięk dzwonka od roweru>

Oleńka na ten dźwięk zrywa się z krzesła, łapie za serce i wpatruje się w drzwi. <muzyka w tle: Rambo> Nagle na scenę wyskakuje Kmicic bardzo pewny siebie. Zobaczył Oleńkę, klęka przed nią, całuję rączkę

Narrator: Kmicic przypadł jej do nóg i zaczął całować po rękach. Ręce Oleńki były zimne jak ręce węża...

Oleńka sama do siebie: Dziadziuś ten testament pisał chyba w Prima Aprilis!

Kmicic: Zima znów pięknie tak, Jasno, choć słońca brak, Biały puch srebrzy się Gdy wstaje nowy dzień. Dzisiaj spotkamy się Znowu zobaczę Cię W sercu mym kwitną bzy Bo ze mną jesteś TY ... Choć za oknem mróz i zima W moim sercu wiosna jest Wszyscy marzną wszystkim zimno A mi nie, bo Kocham Cię!

Kmicic i Oleńka wychodzą, <muzyka w tle: Love me tender> Ciotka wychodzi powoli, kręcąc głową.

Scena 2.

Narrator: Lecz wtenczas swawoliła się kompania kmicicowska. Lubicz stał się prawdziwą sceną polityczną, jaką obserwujemy współcześnie. W odwecie zbuntowani Burtymowie położyli kres tym hulankom i rozbojom, zabijając kmicicowskich kompanów. Andrzejku! <rozpacz> „Skarżysz się, że znosisz krzywdy i niesprawiedliwość... Pamiętaj, że największym nieszczęściem jest je wyrządzać!” I ruszył z odwetem na Wołmontowicze.

Na scenę wbiega oszalały Kmicic, krzyczy

Kmicic: Królestwo za konia!

Ktoś z publiczności: A osioł może być?

Kmicic: Jasne! Wchodź na scenę!

Oszalały Kmicic wybiega ze sceny z szablą uniesioną w ręku. <piosenka w tle: „Taniec z szablami’ Aczaturian> Odgłosy walk na sceną. Narrator wchodzi na scenę, boi się, zza sceny wyrzucają części zbroi. Wbiega Kmicic z Oleńką, która jest związana. Narrator w szoku do Kmicica:

Narrator: Co Ty robisz?!

Kmicic: Porwałem ją!

Narrator: Aha! Do publiczności: Kmicic porwał Oleńkę!

<muzyka w tle „Ja jestem Macho”> Wchodzi Wołodyjowski, prosi o oklaski. Wyciąga w stronę Kmicica dwa nagie miecze i rzuca je.

Wołodyjowski: Przybywam...

Kmicic przerywa: Ho! Nie na wielkoluda wasz mość wyglądasz! Spodziewałem się zacniejszą figurę znaleźć...

Wołodyjowski do siebie: Dał Ci Bóg nikczemną postać, jeśli się ludzie będą Ciebie bali, to się będą z Ciebie śmiali... A więc!!

Kmicic: Wyzywasz mnie na pojedynek?

Wołodyjowski zażenowany: Każdy głupek wie, że o to chodzi!

Kmicic: Nie trać czasu! Kończ waść! Wstydu oszczędź!

Wołodyjowski: Ale to miało być zadeklarowane pod koniec pojedynku...

Kmicic: Ach ten Sienkiewicz! Broń się!

Zaczyna się walka- odgłosy walki. Nagle Oleńka rozwiązuje się, chwyta pompony, śpiewa z piosenka <muzyka w tle: Go go go! Ale ale ale!> skacze po całej scenie. Wołodyjowski i Kmicic stoją zażenowani.

Kmicic: Te Oleńka! Kończ! Wstydu oszczędź!

Oleńka wybiega z płaczem ze sceny. Nagle zaczyna padać śnieg. <muzyka w tle: „Last Christmas> Wołodyjowski i Kmicic telepią się z zimna.

Kmicic: Te Michałku, lepiej stąd spadajmy! Zamarzniemy na śmierć! AAAAAAAAA!!!

Panika. Wołodyjowski stoi jak słup soli, gdyż już zamarzł. Kmicic wynosi go ze sceny. Wchodzi narrator ubrany w czapkę, kurtkę i szalik.

Narrator: Nasi bohaterowie nie wiedzieli, że zbliża się Dzień Niepodległości. Kosmici oziębili całą planetę, by wyniszczyć ludzkość oraz istoty żywe... Jednak, gdzie diabeł nie może, tam babę pośle!

<muzyka w tle: Z…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Potop i Seksmisja razem?? — czytnik · opowiadania