Komedia · 9 min czytania
Potop i Seksmisja razem??
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 6
Potop w Seksmisji...
Występują: Narrator Kmicic Wołodyjowski Oleńka Kulwiecówna Anusia Lamia Rządząca Trinity Neo Roch Kowalski 2 towarzyszki Rządzącej
AKT 1
Scena 1
Wnętrze. Siedzi Oleńka z ciotką Kulwiecówną. Oleńka robi na drutach, Kulwiecówna czyta książkę.
Narrator: „Przyszedł nowy rok 1655.Styczeń był mroźny, ale suchy; zima przykryła Żmudź świętą grubym na łokieć, białym kożuchem. Zwierz zbliżał się do mieszkań ludzkich, a ubogie, szare ptactwo stukało dziobami do szyb szedzią i śnieżnymi kwiatami okrytych.” <dźwięk tłuczonego szkła>
Kulwiecówna: Pamiętaj Oleńko:, „Lecz zaklinam- Niech żywi nie tracą nadziei I przed narodem niosą oświaty kaganiec A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei, Jak kamienie przez Boga rzucone na szaniec!”
Część 22 / 6
Narrator: „Była to urodziwa panna o płowych włosach, bladawej cerze i delikatnych rysach. Testament przeznaczał ją na żonę człowieka, którego nie widziała od lat dziesięciu...”
Oleńka: Gdzie on jest i jaki on jest i jaki on jest? Bywaj junaku! Bo nie masz nic gorszego w świecie nad oczekiwanie!
Narrator: „Wtem, jakby w odpowiedź wołaniu, z zewnątrz, właśnie z owych śnieżnych dalekości nocą pokrytych, doszedł głos dzwonka.” <dźwięk dzwonka od roweru>
Oleńka na ten dźwięk zrywa się z krzesła, łapie za serce i wpatruje się w drzwi. <muzyka w tle: Rambo> Nagle na scenę wyskakuje Kmicic bardzo pewny siebie. Zobaczył Oleńkę, klęka przed nią, całuję rączkę
Narrator: Kmicic przypadł jej do nóg i zaczął całować po rękach. Ręce Oleńki były zimne jak ręce węża...
Oleńka sama do siebie: Dziadziuś ten testament pisał chyba w Prima Aprilis!
Kmicic: Zima znów pięknie tak, Jasno, choć słońca brak, Biały puch srebrzy się Gdy wstaje nowy dzień. Dzisiaj spotkamy się Znowu zobaczę Cię W sercu mym kwitną bzy Bo ze mną jesteś TY ... Choć za oknem mróz i zima W moim sercu wiosna jest Wszyscy marzną wszystkim zimno A mi nie, bo Kocham Cię!
Część 33 / 6
Kmicic i Oleńka wychodzą, <muzyka w tle: Love me tender> Ciotka wychodzi powoli, kręcąc głową.
Scena 2.
Narrator: Lecz wtenczas swawoliła się kompania kmicicowska. Lubicz stał się prawdziwą sceną polityczną, jaką obserwujemy współcześnie. W odwecie zbuntowani Burtymowie położyli kres tym hulankom i rozbojom, zabijając kmicicowskich kompanów. Andrzejku! <rozpacz> „Skarżysz się, że znosisz krzywdy i niesprawiedliwość... Pamiętaj, że największym nieszczęściem jest je wyrządzać!” I ruszył z odwetem na Wołmontowicze.
Na scenę wbiega oszalały Kmicic, krzyczy
Kmicic: Królestwo za konia!
Ktoś z publiczności: A osioł może być?
Kmicic: Jasne! Wchodź na scenę!
Część 44 / 6
Oszalały Kmicic wybiega ze sceny z szablą uniesioną w ręku. <piosenka w tle: „Taniec z szablami’ Aczaturian> Odgłosy walk na sceną. Narrator wchodzi na scenę, boi się, zza sceny wyrzucają części zbroi. Wbiega Kmicic z Oleńką, która jest związana. Narrator w szoku do Kmicica:
Narrator: Co Ty robisz?!
Kmicic: Porwałem ją!
Narrator: Aha! Do publiczności: Kmicic porwał Oleńkę!
<muzyka w tle „Ja jestem Macho”> Wchodzi Wołodyjowski, prosi o oklaski. Wyciąga w stronę Kmicica dwa nagie miecze i rzuca je.
Wołodyjowski: Przybywam...
Kmicic przerywa: Ho! Nie na wielkoluda wasz mość wyglądasz! Spodziewałem się zacniejszą figurę znaleźć...
Część 55 / 6
Wołodyjowski do siebie: Dał Ci Bóg nikczemną postać, jeśli się ludzie będą Ciebie bali, to się będą z Ciebie śmiali... A więc!!
Kmicic: Wyzywasz mnie na pojedynek?
Wołodyjowski zażenowany: Każdy głupek wie, że o to chodzi!
Kmicic: Nie trać czasu! Kończ waść! Wstydu oszczędź!
Wołodyjowski: Ale to miało być zadeklarowane pod koniec pojedynku...
Kmicic: Ach ten Sienkiewicz! Broń się!
Zaczyna się walka- odgłosy walki. Nagle Oleńka rozwiązuje się, chwyta pompony, śpiewa z piosenka <muzyka w tle: Go go go! Ale ale ale!> skacze po całej scenie. Wołodyjowski i Kmicic stoją zażenowani.
Część 66 / 6
Kmicic: Te Oleńka! Kończ! Wstydu oszczędź!
Oleńka wybiega z płaczem ze sceny. Nagle zaczyna padać śnieg. <muzyka w tle: „Last Christmas> Wołodyjowski i Kmicic telepią się z zimna.
Kmicic: Te Michałku, lepiej stąd spadajmy! Zamarzniemy na śmierć! AAAAAAAAA!!!
Panika. Wołodyjowski stoi jak słup soli, gdyż już zamarzł. Kmicic wynosi go ze sceny. Wchodzi narrator ubrany w czapkę, kurtkę i szalik.
Narrator: Nasi bohaterowie nie wiedzieli, że zbliża się Dzień Niepodległości. Kosmici oziębili całą planetę, by wyniszczyć ludzkość oraz istoty żywe... Jednak, gdzie diabeł nie może, tam babę pośle!
<muzyka w tle: Z…