Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 5 min czytania

Potwory z rudery

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Na niebie gromadziło się coraz więcej złowieszczych czarnych chmur. Lada chwila miał lunąć deszcz, także Monika spieszyła się aby jak najszybciej dotrzeć do domu. Właśnie wracała z giełdy taszcząc ze sobą główkę kapusty i kilogram ziemniaków. Nagle niebo przeciął jasny blask błyskawicy i chwilę później nad całą okolicą rozległ się głośny grzmot pioruna. Niemalże w tej samej chwili zaczęło padać. Monika do domu miała około dwóch kilometrów, więc zaczęła rozglądać się za jakimś tymczasowym schronieniem. Spostrzegła starą, walącą się ruderę stojącą w zagłębieniu lasu. Natychmiast weszła do środka pozostawiając drzwi otwarte. Panował tam zaduch a po podłodze porozrzucane były bielejące na czarnym tle ciemności kości. Dziewczyna usiadła na starej drewnianej skrzyni i postanowiła przeczekać tu burzę. Rozejrzała się. W nikłym świetle błyskawic dostrzegła brudne, odrapane ściany noszące niemalże na całej długości ślady pazurów. W wielu miejscach poodpadał tynk ukazując oczom patrzącego nagie czerwone cegły niczym mięso bez skóry. Szyby w oknach były powybijane, a to, co z nich zostało grubą warstwą oblepił wszędobylski kurz. Na suficie wisiała naderwana, nie działająca już lampa neonowa. Wszystkie kontakty i gniazdka z prądem były poobrywane, dziury w ścianach odsłaniały sploty różnokolorowych kabli przypominających małe uśpione węże. Monika wzdrygnęła się na samą myśl o tym. Niespodziewanie nagły podmuch wiatru z ogromną siłą trzasnął drzwiami, aż z sufitu posypały się cienkie płaty tynku. Dziewczyna nerwowo rzuciła się do klamki, lecz po krótkiej szarpaninie wiedziała już, że jest tu uwięziona. Zrezygnowana usiadła z powrotem na skrzynce, i wtedy to zauważyła. W dalekim końcu korytarza błyszczały dwa czerwone punkciki, które z każdą chwilą zdawały się przybliżać. Wiele razy słyszała od swych kolegów o dziwnych zaginięciach w tej części lasu. Dawniej była przekonana, że mówili to tylko po to, aby ją nastraszyć. Teraz domyśliła się, że nie miała racji, a ta czerwono-oka istota musi mieć z tym jakiś związek. Dziewczyna nie czekając na koniec burzy chciała zapalić zapalniczkę oby przy jej świetle odnaleźć jakieś wyjście i uciec stąd, ale nie była pewna, czy ma dać znać tej nieznanej postaci o swojej obecności. W końcu zdecydowała się jednak pozostać bez ruchu. Tymczasem czerwone punkciki były już bardzo blisko i kierowały się wprost na nią. Monika ze strachem

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Potwory z rudery — czytnik · opowiadania