Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 7 min czytania

POWRÓT cz. I

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

To był dżdżysty i pochmurny dzień. Typowy dla tej pory roku. Mżyło. Nie wiał wiatr, nie szumiały drzewa ani nie ćwierkały ptaki. Jakby przyroda czekała cierpliwie w ciszy na poprawę pogody. Zdawało się że tego dnia nic nie zakłóci jednostajnego szmeru deszczu. Jednak równo w południe coś się wydarzyło. Ogromne, stare, spiżowe odrzwia Więzienia Salamandry otworzyły się z jękiem. Było to nie lada wydarzenie, bowiem otwierano je jedynie gdy któryś z więźniów miał zostać oswobodzony. Nie działo się to często w cieszącym się najgorszą sławą w całym Dedalur więzieniu. Umieszczano tu jedynie szczególnie groźnych przestępców z bardzo długimi wyrokami. To był jednak TEN dzień. Wszystkie okna więzienia z których widać było bramę zapełniły się zaciekawionymi strażnikami i więźniami. Pierwszy z ciemności ziejącej z otwartej bramy wyłonił się wysoki, smukły mężczyzna w zielonoszarym mundurze Stróża Wyroku. Na pokrytej delikatnymi zmarszczkami twarzy malowała się śmiertelna powaga i spokój. Chwilę po nim z więziennej bramy wyszły trzy kolejne postacie. Dwaj mężczyźni w szarych zbrojach byli strażnikami więziennymi. Nieco z tyłu wlekła się trzecia postać. Zapewne więzień. Nie sposób jednak było domyślić się choćby jego rasy. Był owinięty długą, starą płachtą której poszarpany koniec ciągną się żałośnie po rozmiękłej od wilgoci ziemi. Kimkolwiek był więzień, płachta z pewnością skrywała kogoś wielkiego i dobrze zbudowanego. Sądząc po nienaturalnym wybrzuszeniu na plecach, był on garbaty. Widać było piętno jakie odbił na nim długi pobyt w więzieniu. Postawa i sposób w jaki się poruszał mogły świadczyć o załamaniu i depresji. Za nim wyłoniło się jeszcze trzech strażników uzbrojonych w długie piki. Stróż Wyroków przystaną po chwili i przepisowo obrócił się na lewej pięcie. Na jego twarzy wciąż malował się ten sam niewzruszony spokój i powaga. Stróże Wyroków byli swego rodzaju elitą w królewskich służbach więziennych. Mężczyzna odczekał chwilę by pozostali mogli dojść do niego. Gdy wszyscy już przystanęli, odchrząkną i powiedział poważnym głosem: - Dziś, równo w południe twoja kara zakończyła się Graalu Gothor. Jesteś wolny. Twój król i twoja ojczyzna wybaczają ci winy i na powrót obdarzają swym zaufaniem. Idź i nie czyń więcej zła.- Na chwilę zapadła cisza. Stróż Wyroków spojrzał na jednego ze strażników i dał mu ręką dyskretnie machną ręką. Strażnik skiną głową i zawrócił biegiem do więzienia. Wszyscy stali przez moment w bezruchu. Po chwili strażnik wyłonił się z ciemności bramy, trzymając w ręku sznur do którego najwidoczniej przywiązano coś ciężkiego. Sam już wyszedł z więzienia, jednak to co przywiązane było do sznura wciąż tkwiło zacienionych odrzwiach więzienia. W końcu, z niemałymi oporami, strażnik wyprowadził konia. Nie był to jakiś wspaniały wierzchowiec, czy choćby normalny koń pod siodło. Był to wielki, niezgrabny koń pociągowy. Zaniedbany, ze zmierzwioną sierścią i ubrudzonymi w gnoju kopytami. Rżał nerwowo, opornie dawał się jednak prowadzić strażnikowi. W końcu koń staną przed Stróżem…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%