Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 7 min czytania

„POWRÓT KRÓLA” – RECENZJA

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

„POWRÓT KRÓLA” – RECENZJA

„…Ten jedyny, by rządzić wszystkimi, ten Jedyny, by wszystkie odnaleźć, Ten Jedyny, by zebrać je wszystkie i w ciemności zespolić więzami…” Niejedna osoba zapewne zna te słowa i zaraz może powiedzieć skąd ten cytat. Oczywiście jest to wstęp do „Władcy Pierścieni” Johna Ronalda Reuela Tolkiena. 1 stycznia odbyła się kinowa premiera trzeciej części pt. „Powrót Króla”. Byłem na niej. Film może się podobać. Zrobione z rozmachem sceny bitewne, dobre aktorstwo, nieźle przedstawione wątki(nie wszystkie, ale o tym później) i oczywiście niespotykane chyba dotąd efekty specjalne, które chwilami wbijają widza w fotel, co w połączeniu z nagłośnieniem sprawia doskonałe wrażenie. Film ma jednak wiele wad. Z jednej strony w porównaniu do książki (bo jak można nie porównać filmu do książki?!), z drugiej dla widza nie znającego powieści złe ukazanie wielu scen, brak zadbania o szczegóły, spłycenia. Reżyser jak i cała ekipa stanęła przed bardzo trudnym zadaniem przetłumaczenia kultowej i bardzo złożonej powieści, jaką jest „Władca Pierścieni” na język filmowy. Nie udało im się to do końca.

Namiestnik Gondoru, Denetor, przedstawiony jest jako głupiec bez dobrych manier a to nie wszystkie z jego wad. Wysyła na pewną śmierć swego ostatniego syna, Faramira, sprawia wrażenie jakby nijak nie znał się na wojnie i zachowuje się przy stole jakby pewnie zachowała się świnia gdyby tylko miała ręce. W powieści jest zgoła inaczej. To inteligentny władca umiejący dbać o królestwo. Powoli jednak popada w obłęd a to za sprawą palantiru – kamieniu widzenia (było ich siedem, taki sam został wyrzucony z okna Ortanku przez Żmijowy Język) w który zaglądał w swej wieży. Przez niego to właśnie Sauron zatruwał umysł Namiestnika Gondoru niszcząc królestwo od środka. Jest to postać tragiczna, kończy niestety na stosie rozpalonym przez samego siebie. Nie jest jednak tak płytki jak ukazał to film. Reżyser poszedł tu na wielkie skróty by ukazać szaleństwo Denetora. Pokażmy jak brzydko je i wszystko będzie jasne.

W filmie Gandalf uderza Namiestnika, kiedy ten widząc potęgę wroga krzyczy by jego żołnierze porzucili stanowiska i uciekali. Niedopuszczalne!!! Gandalf nigdy by czegoś podobnego nie zrobił. Płycizna pociąga za sobą płyciznę a jedna zmiana powoduje 10 następnych. Dla tych którzy chcą obejrzeć film lub już go obejrzeli, Peregrin Tuk nie rozpalił ognia by wezwać na pomoc Rohirrimów, nie wierzcie w to, Gondorianie sami go wzniecili. Rohirrimowie przybywają pod oblężone Minas Tirit. Pędzą swe konie na szeregi nieprzyjaciela. Sześć tysięcy żołnierza leci na krocie ortów bez jednego manewru. Żółkiewski śmieje się w głos. Król Theoden wykrzyknął rozkaz i naraz jak jeden mąż żołnierze formują szereg. Koniecpolski wznosi oczy ku niebu. Gdzie tu manewry, gdzie rozproszenie oddziałów, gdzie realia prawdziwej bitwy? Gdyby ukazać walczących z bliska nie trzeba by dbać o takie szczegóły, zresztą sposobów dobrego pokazania bitw jest wiele.

Scen, do których można się przyczepić jest więcej tak jak wiele jest scen, do których nie można się przyczepić między innymi dlatego, że ich nie ma a być powinny, np. rozprawienie się Gandalfa z Sarumanem po zdobyciu Isengardu przez Entów. Wokół tej sceny było trochę zamieszania. Fani, kiedy dowiedzieli się, że nie zostanie ona dołączona do wersji kinowej wznieśli słuszny protest. Cóż, ktoś miał zbyt…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
„POWRÓT KRÓLA” – RECENZJA — czytnik · opowiadania