Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 8 min czytania

Powrót ojca.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Witaj córeczko. Długo zwlekałem, aby przyjdź do ciebie. Miałem powody. Przyniosłem Ci kwiaty. Takie jak lubiłaś. Pamiętam, jak zrywałaś mamie stokrotki na łące i przynosiłaś mi je w swoich malutkich rączkach? Dlaczego odeszłaś tak szybko? Ja nawet nie zdążyłem tobie powiedzieć, jak bardzo ciebie kochałem. Mamie powiedziałem, ale teraz wiem, że również mówiłem zbyt rzadko i za późno. Kiedy pytałaś mnie, gdzie jest mama, co ja mogłem tobie powiedzieć? Oszukałem ciebie i nie było mi z tym dobrze. Chciała żyć, ale jedna chwila przekreśliła jej życie, zmieniając nasze losy. Pytałaś, dlaczego mama śpi, kiedy się obudzi. Zadawałaś wiele pytań, a ja nie potrafiłem na nie odpowiedzieć. Tak mi przykro, że w twoich krótkim życiu nie potrafiłem cię wspierać. Mama chciała żyć, podobnie jak ty. Tamtego dnia spieszyła z pracy jak zawsze, aby się z nami zobaczyć. Pijany kierowca tira nie zostawił jej wyboru manewru i szansy na ratunek. Możliwe, że nawet nie czuła bólu. Ja również pytałem, dlaczego właśnie nas to spotkało. Pamiętasz, kiedy pokazywałem tobie chmury, mówiąc że mama patrzy na nas z nieba? Starałaś się to wszystko ogarnąć w swoim krótkich doświadczeniach. Uśmiechałaś się promiennie, kiwając do nieba, wołając …”patrz tato, mama się uśmiecha”. Kochanie! Moja dusza wtedy wyła, a ja przyklejałem sztuczny uśmiech do twarzy. Pytałaś coraz rzadziej, a ja nie wiedziałem dlaczego. Chyba rozumiałaś mój ból. Teraz sama na mnie patrzysz z góry. Uwielbiałaś, kiedy brałem ciebie na ręce i wznosiłem jak najwyżej. Byłaś , jesteś i będziesz moim ukochanym dzieckiem. Całą swoją miłość przelałem na ciebie. Byłaś bardzo podobna do mamy – czasami nienawidziłem ciebie za to, a jednocześnie kochałem. Kiedy się tuliłaś w moich ramionach, kiedy bawiliśmy się w berka zawsze widziałem ją. Byłyście do siebie tak posobne. Byłaś tak radosnym dzieckiem. Uczyliśmy się żyć na nowo, każde z nas na swój sposób bez tej trzeciej osoby. Błądziliśmy po omacku, szukając szczęścia w potwornym bólu. Teraz wiem, że na swój sposób przeżywałaś swój ból po swojemu. A ja znowu ciebie zawiodłem. Nie potrafiłem sobie poradzić z myślami, że kiedyś znowu zostanę sam. Nie wiedziałem wtedy, że Bóg planuje to tak szybko. Z wolą Boga zawsze przegrywałem. Nie było szans na kompromis. Byłem zbyt zadufany w sobie, buntując się i szukając innej drogi nie chciałem zrozumieć. Chyba ciągle nie rozumiem…Co ja miałem tobie mówić, kiedy robiłaś się smutna w parku gdy inne dzieci spacerowały z mamami? Pamiętasz jesienny dzień, kiedy podarowałaś mi w parku liście klonu, twierdząc z uporem że one potrafią mnie rozweselić? Rozbawiłaś mnie tym tekstem. A nasze wygłupy, kiedy się przekomarzaliśmy? Tak kochanie…to był nasz świat, skurczony, ale nasz. Tak nam było lżej żyć. Zostałaś moją królową. Rozpieszczałem ciebie jak tylko potrafiłem, a ty oczekiwałaś ode mnie po prostu zwykłej, ojcowskiej miłości.

Nauczyłaś mnie córeczko tej siły, jaka nosiłaś w sobie. Miałaś siłę, aby godnie nieść swoje cierpienia i jeszcze aby pocieszać ojca, który nie potrafił ukryć buntu. Powtarzałaś – tatusiu, ja wyzdrowieję – dlaczego tak mówiłaś? Dałaś mi nadzieję. Ja ją tam w sobie pielęgnowałem i podlewałem każdej nocy obfitymi łzami. Ty wiedziałaś, że umierasz, prawda? Chyba znowu nie rozumiałaś czegoś, co się dzieje, ale byłaś pogodzona z rzeczywistością. Zdałaś celująco egzamin ze swojego krótkiego życia. A przecież miałaś wkrótce iść do szkoły, potem na studia. Miały być pierwsze randki i mąż. Ja bym z pewnością grał oburzonego ojca, a ty buntowniczą córeczkę. Miałem

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Powrót ojca. — czytnik · opowiadania