Fantasy · 4 min czytania
poza chwilą oderwaną od strumienia rzeczy istotnyc
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wszystko się kiedyś kończy. Tak samo ta bajka miała dobiec końca. Wszyscy jej bohaterowie o tym wiedzieli. Magia odchodziła, a z zewnątrz wsączała się coraz bardziej codzienność. - Widzisz Filiasie – mówił wyglądający na 30 lat mężczyzna do stojącego obok podrostka – nie da się zmienić przeznaczenia. Próbowaliśmy, ale musieliśmy za to zapłacić straszliwą cenę. Filias nie zachowywał się jak nastolatek. Był zbyt surowy, jego twarz była pozbawiona tej radości jaką mają młodzi. Ton, którym zaczął mówić, był spokojnym tonem dorosłego człowieka, pozbawionym wahnięć typowych dla młodego wieku. - Czy nic nie da się zrobić? Mężczyzna mimo swojej twarzy miał w sobie coś tragicznego. Twarz była zmęczona. Wydawało się, że ukryte są w niej wieki. - Sam widzisz. Nasz ogród umiera. Tamte cienie jeszcze kilka dni temu były krzakami pełnymi róż, a dziś są tylko wspomnieniem. - Tak, nasz mag umiera. Słabnie z dnia na dzień. Nie wiesz, ile możemy mieć jeszcze czasu? - Nikt tego nie wie. Może kilka godzin, może kilka dni? A może nawet kilka miesięcy. Pozwolisz, że odejdziemy. Nie chce już patrzeć na skraj. Szli powoli w milczeniu. Ich bańka mydlana miała wkrótce prysnąć. Rozlecieć się na tysiące drobnych kawałków i zabrać ich ze sobą. - A co się stanie z nami, Eumedesie? - My umrzemy Filiasie. Dogoni nas czas. Nie można go bezkarnie oszukiwać. - A ze mną? - Nie wiem. Może odejdziesz jak my. A może tylko zestarzejesz się. Nikt nie potrafi tego przewidzieć. Kiedy weszli do sali rady siedziało już kilka osób. Spojrzeli na nich pustym wzrokiem. - Czy już? Wszystkie umysłu zdawały się niemo pytać. Oni dawno stracili nadzieję i czekali w milczeniu. - Nie jeszcze nie teraz. Swoim spokojnym wyrazem twarzy starał się odpowiadać Eumedes.
Lady