Fantastyka · 26 min czytania
Poza życiem
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 6
Rozdział I
Na środku pokoju, na podartym, starym dywanie stał wysłużony fotel. Siedzący w nim młody mężczyzna, spoglądał w ekran wiekowego telewizora. Akurat skończył się jakiś głupi serial i leciały równie głupie reklamy, zachwalające nikomu niepotrzebne produkty. Lakim nienawidził tego steku bzdur, którym był karmiony przez stacje telewizyjne. Rodzice nauczyli go, by nigdy nie kupował rzeczy tam reklamowanych. Wpoili mu, żeby sam metodą prób i błędów ustalał, co jest warte uwagi, a co nie. Postępuje tak do dziś, mimo że jego mentorzy zostali mu odebrani. Bardzo przeżył ich stratę, ale po trzech latach zdołał się już pozbierać i wrócić do normalności. Jego nowa praca bardzo w tym pomogła, dając ukojenie w ciężkich chwilach. A teraz dzięki sumiennym wysiłkom i staraniom, może nawet zostać najmłodszym w historii miasta Kapłanem Życiarza. Rodzice byliby dumni.
Niedługo miał się rozpocząć ulubiony film Lakima - „Śmierć nadejdzie jutro”. Mimo, że widział go już kilkanaście razy i tak był bardzo podekscytowany. To arcydzieło nie może się znudzić. Niecierpliwie przebierał rękami, gdy przez okno do pokoju wpadły pierwsze promienie słońca. Szybko podbiegł, by opuścić zasłony. Miał ogromną awersję do tej świecącej kuli. Siadając z powrotem na fotelu, spojrzał niecierpliwie na antyczny zegar stojący w rogu pokoju. Pół godziny do filmu.
„Chyba tu zdechnę do tej pory” - pomyślał, mając w pamięci te denne reklamy.
Rozłożył się wygodniej i postanowił uciąć sobie krótką drzemkę. Niestety, po kilku minutach jego plany legły w gruzach, gdy z przedpokoju dało się słyszeć nachalne dzwonienie do drzwi. Podniósł się niespiesznie, przeklinając w myślach osobę, która ma czelność odwiedzać go o tak późnej porze. Już chwytał klamkę, by nazwymyślać niechcianemu gościowi, gdy przypomniał sobie, że przed otworzeniem drzwi zawsze, ale to zawsze lepiej sprawdzić przez wizjer, kto stoi na podjeździe. Odchylił zasłonkę i o mało nie poczuł bicia własnego serca! Wyskoczył z holu, jak poparzony, szukając w salonie komórki, by zadzwonić do jedynej osoby, która mogła go teraz ocalić. Ze stolika szybko porwał kartkę z telefonem, którą kiedyś zapisali mu jego świętej pamięci rodzice i wykręcił numer.
- Proszę? - ponury głos odezwał się w słuchawce.
- Dobra noc, znaczy dzień... Dzień dobry. Tutaj Lakim. - odpowiedział młodzieniec, siląc się na spokój, lecz i tak dało się słyszeć drżenie jego głosu.
- Dzień dobry. Proszę się uspokoić i powiedzieć w czym mogę pomóc.
- Niedawno wróciłem z pracy, z życiarza. Włączyłem telewizor, czekając na „Śmierć nadejdzie jutro”, a w międzyczasie narzekałem na dzisiejszą telewizję. Te reklamy to po prostu koszmar, nie sądzi pan? Pomyślałem, że lepiej się zdrzemnę przed filmem. - Mężczyzna poczuł się dziwnie rozluźniony, gadając o jakiś głupotach, podczas gdy na wycieraczce ziszczały się najgorsze koszmary.
- Do rzeczy - ponaglił rozmówca.
Część 22 / 6
- Tak, tak... Nie zdążyłem nawet dobrze przysnąć, gdy usłyszałem dzwonienie do drzwi. Wyobraża pan sobie? Nieproszony gość o tej porze... Czysta kpina. Byłem potwornie zirytowany, ale poszedłem otworzyć. Już.... już by było po mnie, gdybym najpierw nie spojrzał przez wizjer. Przed... przed moim domem stoi... - Głos uwiązł mu w gardle na moment. - Stoi Życie.
- Rozumiem. Proszę powiedzieć tylko, ile zauważył pan proporczyków na Guan Dao.
- Jeden - odpowiedział Lakim, nie widząc sensu tej informacji. - Proszę się pospieszyć - dodał błagalnym tonem.
- Hmmm... Najsłabszy z Żyć, więc... - Dało się słyszeć w słuchawce, nim połączenie zostało zerwane, ale chłopak wiedział, że pomoc jest już w drodze - to byli profesjonaliści.
Dzwonienie do drzwi stało się bardziej natarczywe. Lakim w myślach dziękował nowym systemom antywłamaniowym, które zamontował miesiąc wcześniej. Doszedł do wniosku, że skoro i tak czeka na ratunek, to nic nie stoi na przeszkodzie, by wrócić przed telewizor i rozkoszować się swoim ulubionym filmem.
***
Minęło jakieś dwadzieścia minut, gdy dzwonienie ustało. Lakim szybko poderwał się z fotela, by zobaczyć co się zaraz stanie przed domem. Przebiegając przez przedpokój, potknął się o fałdę na dywanie i boleśnie runął na twarz. Nie przejmując się cieknącą z nosa krwią, szybko wstał i dopadł do drzwi, lekko je uchylając.
Na podjeździe ubrany w zwiewną, czarną pelerynę stał jego wybawca. Młodzieniec mimo jasnego słońca, którego przecież nie znosił, nie schował się do środka, za bardzo był ciekaw nadchodzących wydarzeń.
- Witaj Życie, jestem Maiti, śmierciar drugiego stopnia - odezwała się kobieta, odrzucając kaptur.
- Witaj. Przyznam szczerze, iż jestem rozczarowany... Śmierć wysłał tylko zwykłego podwładnego...
Część 33 / 6
- Zważ na słowa - odrzekła. - Jesteś najsłabszym z Żyć i chciałeś, żeby mój Pan pofatygował się osobiście?
- Najsłabszym mówisz... - tajemniczo odrzekł Życie, uśmiechając się delikatnie.
- Tak, a teraz żegnam. Śmierć nie toleruje żywych w Khun.
Maiti odrzuciła pelerynę, odsłaniając idealnie wyrzeźbione ciało skryte pod dokładnie przylegającym, skórzanym mundurem. Płynnym ruchem wyjęła zakrzywione ostrza ukryte na łopatkach. Noże były zatrute sokiem Sumu, powodującym obumieranie tkanek - tylko tak można było pokonać Życie.
Kobieta zaczęła okrążać przeciwnika z prawej strony, dokładnie badając go wzrokiem. Jego delikatne potknięcie przy kroku w tył, było jak sygnał startu - momentalnie doskoczyła, jednym ostrzem mierząc w serce, drugim w wątrobę. Przez moment wydawało się, że dopnie swego, lecz Życie w ostatniej chwili zgrabnym piruetem uniknął ciosu. Maiti zachwiała się, wytrącona z równowagi tym nagłym zrywem. Niestety, jej rywal dostrzegł tę chwilę słabości - potężna pięść spadła na tył głowy dziewczyny, ścinając ją z nóg.
- Najsłabszy! - skwitował to jej przeciwnik, uśmiechając się szyderczo.
Oglądający walkę Lakim, zaczął się obawiać o jej wynik. Sam nie był w stanie nic zrobić, więc tylko zamknął drzwi, postanawiając dalszą część widowiska obejrzeć przez judasz.
Kobieta poderwała się jak rozjuszona kotka, mierząc wroga gniewnym wzrokiem. Z kieszeni wyciągnęła małą, szarą kulkę, którą cisnęła w stronę Życia. Dwa metry od celu, kuleczka eksplodowała, wydobywając z siebie oślepiający, czerwony blask. Maiti w ostatniej chwili zasłoniła oczy, unikając utraty wzroku. Niestety, nie zauważyła przez to podstępu Życia. Rzuciła się na niego, myśląc, że przeciwnik jest oślepiony. Już czuła smak zwycięstwa, gdy tuż przed zadaniem ostatecznego ciosu, dostrzegła uśmiech na twarzy rywala. Nie zdążyła nawet zareagować, gdy Guan Dao rozcinało jej brzuch, przebijając się na drugą stronę ze znikomym oporem. Na jej twarzy malowało się niedowierzanie. Dopiero po chwili zrozumiała swój błąd, lecz teraz to i tak bez znaczenia. Opadła na kolana próbując złapać oddech. Życie popatrzył na kobietę bez krzty współczucia, po czym brutalnie wyszarpał włócznię z jej ciała, wyrywając przy tym spory kawał wątroby.
- Zostało jeszcze chwilę czasu nim sok Dawa zacznie działać, więc mam małą prośbę. Pozdrów ode mnie Śmierć - powiedział zwycięzca, pstrykając z uśmiechem czerwony proporczyk.
- Życie... Takie triki... To nie w twoim stylu... - z wysiłkiem odpowiedziała kobieta, rozumiejąc, że została nabrana i wysłana na pewny koniec.
Część 44 / 6
- Cóż, nie mogę być uczciwy, walcząc z oszustem - odrzekł, po czym rozpłynął się w powietrzu, pozostawiając za sobą tylko smużkę dymu.
Gdy Lakim spostrzegł, że zagrożenie minęło, szybko wybiegł z domu, by spróbować pomóc rannej kobiecie. Chusteczką z kieszeni powstrzymywał cieknącą z nosa krew.
- Maiti! Jak... jak to się stało?! Mówiłaś, że jest najsłabszy!
- Życie nas oszukał... - odrzekła z wysiłkiem, krztusząc się krwią. - Podaj mi dłoń. Potrzebuję... trochę twojej siły... by przekazać to co muszę.
Chłopak wykonał polecenie bez mrugnięcia okiem i natychmiast poczuł się dziwnie osłabiony. Przestraszył się na moment, że Maiti chce go poświęcić, by samej się uratować. Już chciał wyszarpnąć dłoń, gdy kobieta zwolniła uścisk. Odetchnął z ulgą.
- Proporczyki oznaczają siłę. Śmierć uczył nas, że są one przytwierdzone do broni jakąś pradawną magią, tak samo jak dana broń do jej użytkownika. Ale Życie wprowadził nas w błąd, na swojej broni miał tylko jedną wstążkę. - Maiti odzyskała wigor i opowiadała bez najmniejszego zająknięcia. - W tej walce popełniłam dwa błędy, jednym z nich było zignorowanie siły przeciwnika. Po prostu nie spodziewałam się takiego oszustwa. Nie mam pojęcia, jak Życie odczepił pozostałe dwa proporczyki.
- Mhm.
- Musisz to przekazać mojemu Panu - powiedziała kobieta, powoli tracąc siły.
- Dobrze, Maiti - odrzekł Lakim, lekko zszokowany tą perspektywą.
- Wiem! - krzyknęła tak nagle, że zaskoczony chłopak upadł na tyłek. - Parę tygodni wcześniej przed pałacem Śmierci stał jakiś żebrak. Mój Pan poszczuł go dwoma sunakami, więc ten odszedł, rzucając w nas wiązanką przekleństw. Jak tak teraz o tym myślę, to przypomina mi się pewna legenda...
Część 55 / 6
- O Nieśmiertelnym Nieożywialnym Żebraku?! - chłopak wdarł się jej w pół słowa.
- Tak. Do tej pory w niego nie wierzyłam, ale nic innego nie przychodzi mi do głowy.
- Maiti, ja dobrze znam tę legendę. Kiedyś całe dnie spędzałem przeszukując różne almanachy, by znaleźć choć strzęp informacji o nim. W dzieciństwie byłem zafascynowany tą istotą. - odpowiedział Lakim, czując, że jednak w czymś może pomóc. - W domu mam nawet notatki na jego temat.
Poderwał się z miejsca, nie czekając na odpowiedź i z entuzjazmem ruszył w stronę domu. Wpadł do piwnicy, rozglądając się dookoła w poszukiwaniu pudeł z napisem „NNŻ”, ale niestety nigdzie nie było ich widać. Młodzieniec biegał, jak opętany od jednego kąta do drugiego, przewracając całe pomieszczenie na drugą stronę - niestety, bez widocznego rezultatu. Po kilkunastu minutach przeszukiwania pozostałych zakątków domu dotarło do niego, że notatki zniknęły.
„Nie ma ich” - pomyślał zrozpaczony.
Wracając do Maiti, rozmyślał, co mogło się z nimi stać, lecz gdy wyszedł na podjazd, inna myśl pochłonęła jego uwagę - dziewczyna zniknęła.
Rozdział II
Kilkanaście godzin po przegranej Maiti, posłaniec Śmierci oznajmił Lakimowi, że w ciągu dwóch dni zostanie odwiedzony przez jego Pana. Celem tej wizyty będzie omówienie istotnych faktów z niedawnej walki.
Kilka godzin przed przybyciem straszliwego gościa zdenerwowanie Lakima sięgnęło apogeum. Nie mógł usiedzieć na miejscu. Chodził z jednego pokoju do drugiego, co chwila zerkając przez okno czy to już.
Ubrał się w najlepszy garnitur. Odwiedził fryzjera i zgolił brodę. Chciał zaprezentować się z jak najlepszej strony. W sumie nie wiedział po co, ale chciał i już. Stał przy wypolerowanym blacie kuchennym, robiąc herbatę, gdy usłyszał dźwięk dzwonka. W pośpiechu chciał odstawić szklankę na szafkę, niestety napięte do granic możliwości mięśnie znacznie to utrudniły - kubek zatańczył na krawędzi, po czym runął na podłogę, roztrzaskując się po całej kuchni. Nie zważając na syf, który narobił, chłopak pognał do drzwi. Przez wizjer dostrzegł potworną postać spowitą ciemno-granatowym płaszczem. Długi, obciągnięty cienką warstwą popielatej skóry palec ponownie powędrował w stronę dzwonka. Twarz przybysza była straszliwie wychudzona. Nie przedstawiała żadnego wyrazu. Czarne jak smoła oczy spoglądały w judasz. Lakim wiedział, że go nie widzą, ale i tak na plecach poczuł strużki zimnego potu. Otworzył.
Część 66 / 6
- Witam - powiedział, powstrzymując dzwonienie zębów, wywołane chłodem bijącym od przybyłego.
- Witaj - odrzekł Śmierć, po czym wszedł do środka nie czekając na zaproszenie. Ciągnął za sobą mroczną aurę.
Władca Khun od razu skierował się do salonu, jakby doskonale wiedział, co gdzie jest. Lakimowi nie pozostało nic innego, tylko pójść w jego ślady, jak grzeczny piesek. Śmierć usadowił się na fotelu, po czym spojrzał na niego przenikliwym wzrokiem.
- Proszę usiądź i opowiedz mi o wydarzeniach z przed dwóch dni - powiedział, pokazując fotel, który właśnie wyczarował.
Bez słowa sprzeciwu chłopak oklapł na wskazany mebel. Jakoś nie miał ochoty na kłótnie, nawet jeśli był rozstawiany po kątach we własnym domu. Przez kolejne kilkanaście minut rozwodził się na temat niedawnej walki i słów, które usłyszał od Maiti. Śmierć nawet nie patrzył w jego stronę, słuchając tego wszystkiego. Jedynym momentem, w którym zaszczycił Lakima wzrokiem, było wspomnienie o Nieśmiertelnym Nieożywialnym Żebraku. Wtedy dało się dostrzec, jak jego oczy rozszerzają się. Śmierć poczuł strach.
- Nigdy nie wierzyłem w tego starca. Nic nie wiem na jego temat, ale myślę, że masz coś dla mnie - powiedział bardziej rozkazując, niż prosząc.
- Tak... Tak. Jak pan wie istnieje pewna legenda. Nie będę jej przytaczał w całości, bo... bo nie jestem pewny kilku... szczegółów, ale opowiem mniej więcej o co chodzi - odpowiedział ze zdenerwowaniem młodzieniec.
- Słucham.
- Nieśmiertelny Nieożywialny Żebrak jest istotą z innego wymiaru. Według pewnych źródeł jest starszy, niż wszystko co znamy. Jest wszędzie i nigdzie. Istnieją nawet teorie, iż