Fantastyka · 6 min czytania
Praca domowa
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
Byłem trochę podenerwowany, kiedy przekroczyłem próg klasy. Każde dziecko zresztą znajdowało się w podobnym stanie. Mocno przycisnąłem do siebie pudełko i usiadłem na swoim miejscu. Panowała cisza. Nikt nic nie mówił.
Nauczycielka się spóźniała. Miałem wrażenie, że robi to celowo. Zdawała sobie sprawę, że na ten dzień czekaliśmy wszyscy od dawna. Wreszcie weszła, spojrzała na nas zdziwiona i nagle chyba uprzytomniła sobie, co miało dziś nastąpić.
- Witam was drogie dzieci. Strasznie tu dzisiaj cicho i spokojnie, jak nigdy... Dobrze, że choć teraz wiem, że jak chcecie, to możecie być grzeczni.
Sprawdziła listę obecności, jakby nie wiedziała, że dziś do szkoły dotarłby nawet martwy uczeń.
- Wszyscy obecni. No, no. Teraz zadam chyba niepotrzebne pytanie... Jest może ktoś nieprzygotowany?
Cisza.
- Tak myślałam. Dziś nie zrobimy przerwy, zakończymy po prostu wcześniej zajęcia. Chyba, że i tak zabraknie nam czasu. No dobrze, nie traćmy go więcej. Wyjmijcie wasze małe cudeńka.
Część 22 / 3
Każdy ochoczo zabrał się do otwierania swojego skarbu.
- Zaczniemy dziś od końca listy...
Nie! Byłem drugi w dzienniku, a w ten sposób spadłem na przedostatnią pozycję. Wszyscy już będą znużeni, nawet nie przyjrzą się uważnie mojemu dziełu.
Pierwsze z dzieci stanęło na środku i pokazało nam swój kosmos. Potem następne i następne, aż stałem się śpiący. Pani wystawiała wszystkim oceny bardzo dobre, może tylko ten fajtłapa z ostatniej ławki dostał niższą ocenę. W końcu przyszedł czas na mnie.
- Oto mój kosmos. - zacząłem - Podzieliłem go na mgławice, które obracają się wokół centrum kosmosu. Mgławice składają się z galaktyk, w których umieściłem gwiazdy, wokół których w trzydziestu procentach przypadków umieściłem układy planetarne. Wszystko zgodnie z grawitacyjną teorią fizyki. Na jednej z planet stworzyłem życie oparte na związkach węgla.
- Ciekawe, ciekawe... - wtrąciła nauczycielka.
- Jeden z żyjących gatunków jest rasą świadomą, posiadającą rozum i potrafiącą budować. Początkowo używali jedynie kamiennych noży, dziś doszli już do etapu przetwarzania polimerów! Potrafią opuszczać swoją planetę, ale jak dotychczas na niewielkie odległości.
Część 33 / 3
- Na co działają?
- Nazwałem to odżywianiem. Spożywają inne gatunki, a w ich organizmach w umieszczonych tam mini przetwórniach chemicznych następuje przetwarzanie pochłoniętego materiału na składniki budulcowe. Poza tym spalają tlen. Początkowo eksperymentowałem z azotem, ale ostatecznie tylko kilka gatunków prymitywnych stworzeń wykorzystuje tą metodę.
- Masz może odpowiednie wykresy i tabele?
- Tak, tu jest wszystko...
- No, no... Sam tego wszystkiego nie zrobiłeś?
- Pomagali mi rodzice. Szczególnie przy tych związkach pokarmowych przydała…