Pisarstwo · 5 min czytania
PRACOHOLICZKA?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wpadłam do niej przelotem. Jak zwykle biegnąc z jednego miejsca w drugie. Dzwoniąc do jej drzwi myślami byłam w kolejce w Urzędzie Skarbowym czekając na durny świstek, jaki pani w okienku nr 7 powinna mi wystawić tydzień temu. Ale oczywiście owa pani była wtedy na urlopie. I okienko było na ten czas nieczynne. Ona. Otworzyła po 4 dzwonku. W jej mieszkaniu jak zwykle panował twórczy chaos. Kartki porozrzucane były w każdym kącie pokoju. Natomiast w jej mini biurze piętrzył się stos kubków po kawie, herbacie i Bóg wie czym jeszcze. Ona sama wyglądała jakby dopiero , co położyła się spać. Jej kasztanowe włosy spięte zabawną różową spinką opadały na jej lewe ramię. Gdzieniegdzie pojedyncze kosmyki wysunęły spod paszczy spinki i okalały jej owalną twarz. Mały zadarty nos, znów marszczył się, co w jej niemej mowie znaczyło: - "Czego u licha chcesz ode mnie?" Zieleń jej oczu spoglądał w moją stronę pytająco. - Nie patrz tak na mnie. Chciałam zapytać, co słychać. Zaraz sobie pójdę. - zawsze, gdy przybierała taką pozę, czułam jakbym się musiała przed nią wytłumaczyć, bo inaczej wywali mnie za drzwi, zanim zdąrzę powiedzieć cześć. - Nie mogłaś zadzwonić? - rzuciła niczym nieznośne dziecko. - Dzwoniłam. Ale nie odbierałaś... - mówię lekko poirytowana. - Być może byłam zajęta? - znów atakuje, czekając na moją reakcję. - Być może byłaś, ale skoro byłaś też wstanie zamówić sobie pizzę - tu wskazuję wzrokiem na pudełko leżące na jej biurku między komputerem, a stertą książek - to zadzwonić do mnie też mogłaś. - Może mogłam, a może mi się nie chciało? Jak widzisz żyję. A teraz idź już sobie, bo idę spać. - powiedziała szorstko, wręcz wypychając mnie w tym momencie w kierunku drzwi. - Na pewno wszystko w porządku? - zapytałam zanim brutalnie popchnięto mnie na korytarz. - Na pewno. - powiedziała dosyć spokojnie licząc, że to wystarczy, by się mnie pozbyć. - Znowu o nim myślisz? - pytam cicho, widząc jak cień bólu przemyka po jej twarzy. - Już nie. - odpowiada, lecz w jej głosie brakuje…