Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Zbrodnia · 14 min czytania

PRĄD

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nigdy nie wierzył w miłość od pierwszego wejrzenia. Wprawdzie zawsze liczył się ten prąd, który przepływał na początku, ale nigdy nie był wystarczający. Często dreszcz przechodził i następnego dnia zadawał sobie pytanie – co ja w niej widziałem. A innym razem zakochał się w koleżance z pracy, którą znał od kilku lat i nigdy nie wywołała najmniejszego ruchu elektronów. Jednak tym razem prąd był niczym błyskawica. Zobaczył ją podającą jakiemuś gościowi sandwicza. Niby nic – zwykła kelnerka, pewnie kompletnie głupia i do tego średniej urody. Ale iskry w krzyżu prawie pozbawiły go oddechu. -Ile może mieć lat ?– pomyślał. –Może trzydzieści, może mniej. Na pewno jej walka z upływającym czasem z triumfu, zaczęła przeradzać się w wojnę pozycyjną z odpieraniem zaciekłych ataków wroga. Jeszcze nie zaczęła się wycofywać – o nie – była zbyt ponętna, ale nie było w niej już tego blasku świeżości, tej jędrności i beztroski w oczach. Tego dnia wyszedł z baru „Tom’s Dinner” bez zamówienia czegokolwiek. Nie był w stanie myśleć, a co dopiero wybrać coś do jedzenia i poruszać żuchwą między kolejnymi połknięciami. Ale następny dzień przyniósł pierwsze spotkanie. -Co dla pana ? – stała przed nim w niebieskiej, kusej sukience z białym fartuszkiem oplecionym wokół bioder. Elektrownia w mózgu Eric’a zaczęła pracować pełną parą. -Jeszcze moment – wynegocjował chwilę oddechu. Odeszła kołysząc biodrami. Gdyby podłączyć w tym momencie Erica Lobsona do prądu, mógłby oświetlić pół miasta. W końcu zamówił pizzę z colą. Po zjedzeniu zostawił spory napiwek i wrócił do biura w firmie obrotu nieruchomościami. Kilka następnych dni tłumaczył sobie, że może zadzwonić do którejś ze znajomych i dostać to co mężczyzna może chcieć, w wydaniu dużo lepszym od przywiędłej kelnerki. Po tym nierównym boju wrócił do jadłodajni. Leżał na tarczy. Poległ w potyczce z namiętnością. -Czy możemy porozmawiać, Betty ? – zapytał po łagodnym spojrzeniu na plakietkę przypiętą na lewej piersi. -O czym ? -Może pani usiąść ? -Nie wolno mi rozmawiać prywatnie z klientami – sytuacja pogarszała się z sekundy na sekundę. -To znaczy,... chciałem z panią porozmawiać po pracy. -Ale o co panu chodzi ? -Myślę, że możemy zjeść razem kolację i chwilę porozmawiać. -Nie dziękuję, jestem zamężna – uśmiechnęła się i pokazała błyszczącą obrączkę na serdecznym palcu. -Zamawia pan coś ? – dodała po chwili krępującego milczenia. -Nie dziękuję – rzekł i kiedy odwróciła się do niego plecami pośpiesznie wyszedł z pomieszczenia. Po tym pierwszym, nieudanym szturmie na twierdzę przypuszczał jeszcze wiele ataków. Przychodził do "Tom’s Dinner” codziennie, aż w końcu obsługiwała go zawsze inna kelnerka. Jednego popołudnia po raz kolejny czekał na nią przed wyjściem. Nie wyszła z innymi pracownikami, nie wskoczyła do zamówionej taksówki, ani nie wślizgnęła się tylnym wyjściem. Podeszła do niego i zapytała: -Czego ode mnie chcesz ? -Mówiłem ci już, kocham cię. Po prostu. -Tak po prostu ? -Tak. -I co ? Przecież ja ciebie nie kocham. Mam męża, jestem szczęśliwa. -Nic nie poradzę. Stał tam w półmroku i wyglądał jak przemoczony ptak, który cały dzień szukał choćby najmniejszego okrucha chleba a teraz patrzał na cały, świeży bochenek. -Ale ja na to poradzę. Jeżeli nie zostawisz mnie w spokoju to powiem o wszystkim mężowi. Zapewniam, że obije ci pysk, a jeżeli i to nie pomoże to zgłoszę wszystko na policję. Spojrzał na nią jak przez grube szkło i odszedł. Ona też odwróciła się i ruszyła w drogę do metra. Uszła jednak jakieś dwieście metrów kiedy pojawił się przed nią znowu. Tym razem złość mieszała się w jej oczach ze strachem. Chwycił ją mocno i wepchnął do samochodu. Sam wszedł tym samym wejściem przepychając się nad nią tak, aby cały czas mógł ją zatrzymać. Ruszył szybko. -Zgłoszę to na policji ! -Nie rozumiesz, że cię kocham ? Nie rozumiesz, że to co zawładnęło mną może udzielić się także tobie ? Możemy żyć innym życiem, nie myśleć, nie pamiętać, nie rozumieć, tylko być razem, drżąc i płacząc ? -Proszę cię, wypuść mnie. Zaczęła płakać. Zatrzymał samochód i objął ją delikatnie. Wyrwała się i sięgnęła do klamki drzwi. Przyciągnął ją do siebie. Jego ręce zaczęły wędrować po krągłościach kobiecego ciała. Wyrywała się, ale przerażenie nie pozwalało wydobyć z gardła najmniejszego odgłosu. Miała na sobie żółtą sukienkę zapinaną długim zamkiem błyskawicznym na plecach. Szarpnął za zamek i zdarł górę sukienki. Zasypał jej szyję i piersi namiętnymi pocałunkami. Kiedy próbował podnieść się aby po chwili położyć na niej, wykorzystała tę jedyną chwilę i kopnęła go z całej siły w krocze. Jęknął i złożył się w pół. Ta chwila zwolnienia uścisku starczyła aby wyskoczyć z samochodu i popędzić w dół ulicy ku stacji metra. Po tym zdarzeniu Eric Lobson był kilkukrotnie przesłuchiwany. Betty Fawood wytoczyła mu sprawę o molestowanie seksualne. Przez cały czas trwania procesu Eric dzwonił do niej i wystawał przed domem. Odbył długą i bardzo nieprzyjemną rozmowę z jej mężem Larrym, aż w końcu dostał sądowy zakaz zbliżania się do Betty Fawood na mniej niż sto metrów. Ale prąd przeszywał go za każdym razem, kiedy obserwował jej wyjście z baru przez szyby Forda Sierry, z przepisowej odległości stu metrów. To chyba właśnie wtedy zrozumiał, że to jej mąż stał na drodze ich wspólnego życia. To przez niego nie mogą być razem. Wiedział, że jest dobra i delikatna – nie mogła przecież zostawić męża. Sprzedawał wtedy letnią posiadłość Pettersonów tuż pod miastem. Okolica wydawała się bardzo odludna i opuszczona, a w dodatku w domu było coś szczególnego. Kilka dni przygotowywał się do kroku, który w myślach nazywał „przełamaniem lodów”. Jeździł po różnych sklepach, zawsze w sąsiednich stanach. Zakupy zwoził do domku na wzgórzu. Kiedy wszystko było już gotowe zatankował wóz i pojechał na parking, na którym zawsze parkuje Larry Fawood. Kiedy samochód Larrego zatrzymał się na parkingu było już zupełnie ciemno. Larry wysiadł z samochodu i poczuł przejmujący ból w potylicy. Rozrywające cierpienie nie trwało jednak długo – prawie natychmiast stracił przytomność. Eric otworzył drzwi własnego samochodu zaparkowanego na miejscu obok i chwycił ciało rywala za kołnierz marynarki i pasek spodni. Wcisnął go na tylną kanapę pokrytą szczelnie folią. Ciało przykrył kocem a na podłogę samochodu położył zakrwawioną, metalową rurkę. Zamknął drzwi i nie zdejmując gumowych rękawiczek usiadł za kierownicą. Jechał wolno i przestrzegał wszystkich przepisów drogowych. Do domku Pettersonów podjechał od tyłu – tak, żeby nikt nie mógł zobaczyć jak…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%