Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Religia · 5 min czytania

PRAWDA SPŁYWAJĄCA Z AMBONY

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Andrzej po raz kolejny sprawdził końcówkę przewodu cysterny włożoną do otworu kościelnego pieca. Wiedział, że wszystko było w porządku, ale tylko w ten sposób mógł zaakcentować, że mu się spieszyło. Popatrzył na niebo zasnute ciężkimi, ołowianymi chmurami, które straszyło deszczem. Czekał na księdza. Proboszczowi, w przeciwieństwie do niego, zbytnio się nie spieszyło. Mimo iż cysterna stała pod kościołem od dobrych piętnastu minut, a „sługa boży” poruszył firanką na plebanii zaraz po jego przyjeździe, nikt do niego nie wyszedł. Może ten buc potrzebuje specjalnego zaproszenia? - pomyślał właściciel pobliskiej stacji paliw. Kiedy miał już iść na plebanię, wyszedł z niej spasiony z dobrobytu mężczyzna. Powolnym krokiem przyczłapał pod kościół. - Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus - przywitał księdza Andrzej. - Na wieki wieków. Amen. - To ile lejemy, proszę księdza? - A po ile ma pan opał, panie Andrzeju? - Po dwa złote dziewięćdziesiąt groszy. Proboszcz zrobił minę, jakby ktoś nadepnął go obcasem na bosą stopę. - Nic taniej? - Przecież to i tak bardzo tanio. To specjalna cena dla parafii. Na stacji sprzedaję po trzy złote. Ksiądz nie wydawał się być usatysfakcjonowany usłyszaną odpowiedzią. - Moim zdaniem to drogo. - Chyba ksiądz żartuje. Tak niskiej ceny za opał nie było od lat. A wszystko przez Putina, że mu się zachciało uderzać na Ukrainę. Baryłka ropy poszła w dół, a doszły mnie słuchy, że jeszcze może spaść. - Oby - wyraził pobożne życzenie „sługa boży”. - To ile mam zatankować? Proboszcz liczył coś w myśli, zanim udzielił odpowiedzi. - Niech będzie dwa tysiące litrów. Andrzej ustawił wspomnianą sumę na liczniku i włączył pompowanie oleju. Już piętnaście minut temu mógł ustawić na chybił trafił chociaż tysiąc litrów. Wróciłby do domu znacznie wcześniej, ale znał dobrze księdza Jana Dusigrosza i wiedział, że ten mógłby wtedy zażyczyć sobie tylko osiemset. Kto wtedy zapłaciłby mu za dodatkowe dwieście litrów? Już kiedyś miał podobną sytuację z poprzednikiem obecnego proboszcza. Początkowo ksiądz zarzekał się, że jak tylko parafianie uregulują należności za ogrzewanie, również natychmiast ureguluje zobowiązanie za „nadprogramowe litry”. Parafianie chyba tamtego roku nie wpłacili na ogrzewanie kościoła, bo nigdy nie zobaczył pieniędzy za „nadmiar” oleju opałowego, który wlał do zbiornika pieca. Pół roku później, gdy właściciel stacji paliw upomniał się o swoje,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%