Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Dla dzieci · 6 min czytania

PRAWDZIWA OPOWIEŚĆ Z WIGILIJNEJ NOCY

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

PRAWDZIWA OPOWIEŚĆ Z WIGILIJNEJ NOCY

Piotruś szedł z rodzicami zaśnieżoną ulicą. Śnieg padał wielkimi, wolno opadającymi płatkami i przyjemnie chrzęścił pod nogami. Do domu dziadków było ponad kilometr i bardzo rzadko pokonywał tę drogę pieszo. Przeważnie tata podwoził go samochodem i szybko odjeżdżał bo spieszył się do pracy. Do przedszkola zaprowadzali go babcia z dziadkiem. Również oni odbierali go z przedszkola i aż do powrotu rodziców bawił się u nich. Najczęściej do domu również wracał samochodem. Tak długie spacery jak dzisiaj zdarzały się mu bardzo rzadko. Dzisiaj szli całą rodziną do dziadków na Kolację Wigilijną. Tata prowadził mamę pod rękę, a Piotruś szedł prowadzony za rękę przez starszego brata. Wojtek miał już prawie osiemnaście lat i często opiekował się Piotrusiem. Dzisiaj całą drogę opowiadał mu o wigilii i nadchodzących Świętach. Obaj rozglądali się pilnie po niebie w nadziei, że zobaczy pierwszą gwiazdkę, chociaż przy tak obficie padającym śniegu było to raczej niemożliwe. Piotruś z niecierpliwością oczekiwał na pojawienie się prezentów pod choinką. Oczywiście wiedział, że zanim się tam pojawią musi grzecznie zjeść Wigilijną Kolację i chociaż nie wszystko co było na stole mu smakowało to dzielnie starał się spróbować każdej z potraw. Wprost przepadał za krokiecikami z grzybami, które sam wraz z mamą przygotowywał, ale już barszcz do którego je podawano raczej mu nie smakował. Pokusił się nawet o zjedzenie dwóch dużych ziaren fasoli, której strasznie nie lubił i dał się namówić dziadkowi na spróbowanie smażonego karpia, podczas gdy rodzice jedli jakieś rybne filety, które też zdecydowanie bardziej mu smakowały, niż ten dziadkowy karp. Prezenty pojawiły się pod choinką właśnie w momencie gdy wraz z bratem poszli umyć ręce po kolacji. Znów jak co roku przegapił moment kiedy to „Dzieciątko” podkładało je po choinkę . Szkoda, bo tak bardzo zawsze chciał widzieć jak to się odbywa. Prezentów było dużo i na każdym była karteczka z imieniem kogoś z rodziny. Piotruś znał już prawie wszystkie litery i z pomocą Wojtka odczytywał karteczki i roznosił prezenty. Oczywiście najbardziej zainteresowany był prezentami na których było jego imię. Dorośli w tym czasie śpiewali kolędy i rozpakowywali prezenty podawane im przez Piotrusia. W tym roku po raz pierwszy, prosto od dziadków, miał iść z rodzicami i Wojtkiem na Pasterkę. Jeszcze przed kolacją tata powiedział, że ponieważ od kilku już lat Pasterka w ich kościele zaczyna się o godzinie dziesiątej, a nie tak jak dawniej o północy, a Piotruś niedługo skończy sześć lat, to w tym roku po raz pierwszy może z całą rodziną iść na Pasterkę. Przed wyjściem do kościoła, dziadek wziął go na bok

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
PRAWDZIWA OPOWIEŚĆ Z WIGILIJNEJ NOCY — czytnik · opowiadania