Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 8 min czytania

prawdziwe

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Życie komplikuje nasze plany. Dzieje się tak, by nie było nudno. Mój przyjaciel potępiłby mnie za tą wypowiedź. Stwierdziłby, że niczego się nie nauczyłam z jego lekcji o życiu. Zawsze byłam pewna, że wiem, kogo kocham i choćby nie wiem, co się działo nic tego nie zmieni. Myliłam się. Mateusz istniał w moim świecie odkąd pamiętam. Raz był mi bardziej, raz mniej bliski, nigdy jednak nie tak jak bym tego chciała. Najważniejsze wydawało się mieć go w zasięgu wzroku. Nauczyłam się takiego życia i byłam w nim dobra. Przeszkody stanowiły jedynie wypadki losowe, które sprawiały, że coś złego działo się z moim organizmem. Mateusz był jak narkotyk, zażywałam go regularnie, jeżeli coś zaburzało mój harmonogram miałam rewolucje w żołądku, robiłam się osłabiona, mdlałam. Nadal nie umiem tego wytłumaczyć. Kiedy poznałam Jerrego, coś się zmieniło. Początkowo był zwykłym znajomym, który uczył mnie swoich prawd o życiu. Muszę przyznać, że byłam nieco zagubiona, miałam zupełnie nieukierunkowaną wiarę, wielu spraw po prostu nie umiałam zrozumieć. Podziwiałam go za to, jak bardzo wierzy w to, co mówi. Słuchając go nie miałam wątpliwości, że naprawdę tak myśli. Cholernie mu tego zazdrościłam. Z biegiem czasu nasza znajomość przerodziła się w przyjaźń. Okazało się, że mamy wspólne pasje, które razem rozwijaliśmy. Nadal spotykaliśmy się na lekcjach o życiu, Bogu, prawdzie. To pomagało. Poszerzył moje perspektywy w wielu sprawach spędzających mi sen z powiek. Nadszedł czas, kiedy długo nie widziałam Mateusza. Znowu zawładnęła mną pustka i choroba, której nie mogłam zrozumieć ani przezwyciężyć. Chłód i dreszcze w dzień, brak snu i gorączka nocą, podwyższone ciśnienie, uciski w klatce piersiowej. Jerry zauważył, że dzieje się ze mną coś złego. Próbował reagować, ale jestem raczej zamkniętą osobą, nie lubię mówić o uczuciach, mimo że niekiedy bardzo tego potrzebuję. Rozmawialiśmy wtedy o duszy, Jerry powiedział, że ona wcale nie jest nieśmiertelna. Zapytałam wtedy, czy nie lepiej byłoby dla mnie umrzeć teraz. Przestał mówić spojrzał na mnie karcącym wzrokiem, ujął w ręce moją twarz, powiedział, że nigdy więcej mam o tym nie myśleć. Pierwszy raz nie podparł się Biblią i Bogiem, a własną pobudką. Usłyszałam wtedy wiele pokrzepiających słów, nigdy wcześniej nie powiedział mi otwarcie, że uważa mnie za przyjaciółkę. Zazwyczaj powtarzał, że obraca się głównie w „swoim gronie”. Łzy popłynęły mi po policzkach, wtuliłam się w jego kurtkę i próbowałam ni myśleć. Kiedy uspokoiłam się i podniosłam głowę, chciałam podziękować, zamknął mi usta pocałunkiem. Krótkim, można powiedzieć przelotnym, ale była w nim magia. Nie zauważyłam, kiedy oderwał usta. - przepraszam – wydukał - mnie nie musisz przepraszać, nie czuję się w żaden sposób urażona, wręcz przeciwnie, jednak zapewne naruszyłeś swoje zasady i to ty będziesz czuł się źle. - taa – powiedział w zamyśleniu, odwrócił się i poszedł Stanęłam jak wryta. Nie miałam pojęcia, co się dzieje, co mam myśleć, dlaczego ktoś znowu ośmielił się zachwiać mój świat. Nie pamiętam, co robiłam tego wieczoru, jednak rano umierałam w męczarniach, pomyślałam, że Jerry by tego nie pochwalił. Nie widziałam go przez kilka tygodni, nie dzwonił nie przychodził, nie pisał. Odszedł-pomyślałam. W ciągu tych kilku tygodni byłam jak szyba. Zupełnie przezroczysta, krucha, niezauważalna. Można pokusić się o stwierdzenie, że wcale nie żyłam. Wrócił po miesiącu. Przyszedł pod moją szkołę. Wytłumaczył mi, że musiał wszystko przemyśleć. Nie byłam zła, wręcz przeciwnie, cieszyłam się jak małe dziecko, że mój świat znowu się stabilizuje. Ja też się ustabilizowałam…trochę. Jerry powiedział, że właściwie to nie może być z kimś z „nie swoich”, ale my nie bierzemy…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
prawdziwe — czytnik · opowiadania