Horror · 17 min czytania
Prawdziwy Romans cz2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
III
Marek był mocno zaskoczony tym co zobaczył po otwarciu drzwi. W progu stała lekko zmieszana i uśmiechająca się ta sama ładna brunetka, która pomogła mu dwa dni temu w deszczowy wieczór. Patrzyła na niego swoimi dużymi, brązowymi oczami nieznacznie odgarniając długie czarne włosy. - Cześć, dzwoniłam do szpitala i powiedzieli, że już wyszedłeś... – powiedziała pogodnie – postanowiłam cię odwiedzić, zobaczyć jak się czujesz i oddać ci twoje prawo jazdy... - Eeee... No właśnie mi się zapodziały – Marek nie wiedział co powiedzieć, czuł się lekko zagubiony – wejdź do środka... proszę. Dziewczyn szczerze uśmiechnęła się i przyjęła jego zaproszenie. - Przepraszam cię za moją dziwną reakcję – zagadnął chłopak wieszając jej kurtkę – przed chwilą trochę spałem i w ogóle nie spodziewałem się odwiedzin... - Może przyszłam nie w porę? – spytała - Nie, nie... nie o to chodzi... cieszę się, że przyszłaś... tak poza tym chciałem ci podziękować – ważył słowa żeby powiedzieć wszystko co chce w jak najkrótszej formie – gdyby nie ty byłoby ze mną krucho... Magda ponownie się uśmiechnęła - Nie ma sprawy, wiesz jeszcze jestem ci winna za te potrącenie na ulicy... - Jakoś ci to wynagrodzę – odpowiedział Marek – napijesz się czegoś? Herbaty, kawy... może czegoś mocniejszego... - Masz może piwo...? - zapytała - Jasne... a masz już osiemnaście lat? – spytał chłopak z przekąsem - No mam – odpowiedziała lekko naburmuszona - Żartuje sobie – zaśmiał się Marek – przepraszam, za bałagan, rzadko miewam tu gości... - Mieszkasz sam? - Tak - Myślałam, że taki gość jak ty ma kogoś – uśmiechnęła się - Nie Weszli do pokoju. Magda usiadła na fotelu, Marek w tym czasie poszedł do lodówki i przyniósł dwa piwa. Czuł się trochę niezręcznie, rzadko w jego mieszkaniu bywały dziewczyny, ostatnio starał się skoncentrować na swoim celu i nie zajmować się rzeczami, które mogły sprawiać problemy. A ładne dziewczyny były jednym ze źródeł problemów. Poza tym bał się powierzyć drugiej osobie swoje uczucia. - Trzymaj – podszedł do Magdy i podał jej otwartą butelkę - Dzięki – odpowiedziała – fajnie masz tu u siebie... widzę, że dużo ćwiczysz – wskazała głową na drugi pokój gdzie wisiał worek treningowy i znajdowały się różne przyrządy– fajnie... - Staram się dbać o formę – przejechał ręką po twarzy na której widniał trzydniowy zarost – wiesz... w mojej pracy to niezbędne... - A czym się zajmujesz? – spytała zaciekawiona Marek chwile się zamyślił - Tym i tamtym, ogólnie staram się pomagać ludziom. - Aleś ty tajemniczy... zapomniałabym przyniosłam ci jeszcze cos – dziewczyna wyjęła z plecaka paczkę ciasteczek – musisz wracać do sił... - Dzięki – uśmiechnął się – teraz to już na pewno się lepiej poczuję.... - A właśnie... jak tam samopoczucie... szczerze powiedziawszy nie wyglądasz najlepiej... Miała rację, po ranach od noża, dwóch dniach w szpitalu i sennym koszmarze mało kto wygląda dobrze. - Dochodzę powoli do siebie – odpowiedział lekko wymijająco - Co się w ogóle stało tamtej nocy? Ktoś cię napadł? – Magda była wyraźnie przejęta - Nie ważne – Marek spochmurniał i odpowiedział szorstko – nie chce ci o tym mówić... to nie twoja sprawa Nastała chwila milczenia. Dziewczyna starała się stwarzać pozory, że nie dotknęła jej te słowa, ale nie za dobrze jej to wychodziło. Wypiła kolejny łyk piwa. - Wiesz... przepraszam – chłopak poczuł, że powinien to wyjaśnić – nie chodzi o ciebie, po prostu jestem trochę rozdrażniony, przepraszam, nie chciałem żeby to tak zabrzmiało, nie chcę o tym rozmawiać i tyle... - No dobrze – Magda lekko rozchmurzyła się – w końcu nie znamy się na tyle żebyś mi musiał wszystko mówić... - Kiedyś ci wszystko opowiem – powiedział to trochę na odczepne żeby zakończyć ten temat – nie lubię opowiadać o sobie, ale chętnie dowiedziałbym się czegoś o tobie... Dziewczyn roześmiała się. Zaczęli rozmawiać w pogodnej atmosferze, Marek dowiedział się, że Magda ma dwadzieścia lat i jest studentką polonistyki na lokalnym uniwersytecie, mieszka w akademiku, lubi poezję, dobre filmy i czułych facetów. Obiecał gdzieś ją zabrać w ramach rekompensaty za pomoc i wywrócenie na ulicy. On sam mało o sobie opowiadał, tylko tyle ile wystarczyło by uspokoić jej ciekawość. - Ja będę się zbierała – Magda zerknęła na zegarek – już tak późno... Było bardzo miło...mam nadzieje, że za bardzo cię nie zanudzałam... - No co ty... – odpowiedział pospiesznie – cieszę się, że mnie odwiedziłaś, poczekaj chwilę tylko się ubiorę i cię odprowadzę... - Nie, nie trzeba poradzę sobie... - Już nie masz wyjścia – zawołał Marek z drugiego pokoju Po chwili wyszedł ubrany w dżinsy i bluzę. Pomógł dziewczynie założyć kurtkę, uśmiechnęła się. Wyszli na zewnątrz. Chłodny, listopadowy wiatr, unosił zeschnięte liście na wszystkie kierunki. Zimne światło latarni rozświetlało pustą ulicę. - Na prawdę nie musiałeś... Powinieneś odpoczywać – powiedziała i lekko trąciła go ramieniem. - Dziś jest niebezpiecznie na ulicach... – odpowiedział patrząc gdzieś w dal. Spojrzał na nią, pomyślał, że ma piękny uśmiech.
IV
6 miesięcy później
Część 22 / 2
- Kurwa, chyba znów nie wziąłem ognia – powiedział średniego wzrostu brunet trzymając papierosa w ustach – te palenie mnie dobije...o...mam Wyjał zapalniczkę i zapalił. - Więc Marek, powiedz mi jak tam idą twoje poszukiwania? – zapytał wypuszczając dym z ust Chłopak wzdrygnął się, myślami był gdzieś indziej. - Co mówiłeś Gregor? – spytał - Pytam czy dowiedziałeś się czegoś nowego...? - Wczoraj złapałem jednego Ghula... Nie chciał nic gadać... - Zabiłeś go? - Tak – Marek przejechał ręką po twarzy – dalej błądzę... wydaje mi się, że on jest tu w mieście... jestem tego prawie pewien, ale nie umiem go znaleźć... Gregor zaciągnął się. - Chciałem się z tobą spotkać w sprawie z tym związaną... - O co chodzi? – spytał chłopak – coś się stało... - Zdecydowałem, że nie będę cię zabierał na akcje... do czasu aż nie załatwisz tej swojej sprawy... w ten czy inny sposób - Co masz na myśli? - Albo nie zabijesz tego wampira... albo dasz temu spokój... - Dać spokój! – Marek podniósł głos – nigdy! - Albo sam zginiesz... Chłopak spojrzał na swojego dowódcę, ten patrzył gdzieś w dal nieobecnym wzrokiem. Zaskoczyły go słowa Gregora. „Czyżby ostatnio nastąpiła jakaś zmiana w moim zachowaniu” – pomyślał - Przecież daje radę... dam radę... Czemu podjąłeś taką decyzję... przecież zawsze daję z siebie wszystko, nie oszczędzam się... - To jest właśnie ten problem... – Gregor wyrzucił niedopałek i ściągnął brwi – Czy tobie w ogóle zależy na życiu... czy liczy się dla ciebie coś innego niż ta zemsta...? Marek stał ze spuszczoną głową, nie rozumiał dlaczego dowódca tak się do niego zwraca, nie rozumiał o co mu chodziło. - Wydaj mi się, że nie... Dla ciebie ważna jest tylko ta głupia zemsta... – skończył Grzegorz Po tych słowach odwrócił się i podszedł do swojego samochodu. - To nie jest głupia zemsta! – zawołał do niego chłopak, był zły, chciał jeszcze porozmawiać z Gregorem, ale ten już wsiadał do wozu – Ty nie wiesz! Ty tego nie przeżyłeś....! Dowódca tylko odwrócił się w jego kierunku po czym zamknął drzwi i odjechał. Marek przez chwilę stał osłupiał, po czym rozwścieczony kopnął w stojący kosz na śmieci. - Pierdole to! – Krzyknął jakby do siebie i zacisnął pięści– Co on o tym wie!? Nie będzie mi mówił co jest głupie a co nie! Pierdole to wszystko! Przechodzący ludzie przemykali pospiesznie starając się nie zwracać na siebie uwagi chłopaka. Zbliżał się wieczór.
V
Marek próbował trafić kluczem do zamka, ale krew kapiąca z rozciętej głowy co chwile zalewała mu oczy. Rozdrażniony tą sytuacją lekko uderzył w drzwi. Po chwili otworzyły się one a w progu stała ubrana w koszulkę Magda. Jej duże brązowe oczy wpatrywały się w niego z troską i przerażeniem. - Nie śpisz? – spytał chłopak, po chwili pomyślał, że te pytanie nie pasuje do sytuacji – mówiłem, że wrócę późno... - Wiesz, że nigdy nie śpię kiedy wychodzisz na noc...- odpowiedziała drżącym głosem – co ci się znowu stało...? Zauważył, że po jej policzku poleciała łza. Dziewczyna pospiesznie ją otarła. - Już w porządku – Marek podszedł i ją przytulił, wtuliła się w jego…