Fantastyka · 3 min czytania
Prezent
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jest noc. Na szczęście ciepła i bezchmurna, więc spędzam ją na balkonie obserwując gwiazdy. Spoglądanie na niebo zawsze nastrajało mnie nostalgicznie. Czasem aż za bardzo. W tym momencie leżę na materacu i myślę, że moje życie jest do kitu. Nawet dziewczyny nie mam. W sumie poza tym jest nawet nieźle. A jutro są moje 18 urodziny. Będę dorosły. Dorosły facet bez kobiety. Może wcale nie będzie tak źle, z tego co wiem moi starzy szykują coś naprawdę wielkiego. Ostatnio w ręce wpadł mi rachunek na bajońską sumę dla firmy G-cos-tam. Nie mam pojęcia co to za instytucja, ale czuję, że to jest związane z moimi urodzinami. No bo na co rodzice mogą wydać ogromną kupę forsy przed zbliżającą się osiemnastką – tylko na prezent dla syna... Przynajmniej mam taką nadzieję. Tylko data na rachunku błędna – 8 stycznia 2008, czyli sprzed 18 lat niby. Coś im się pochrzaniło. Starzy powinni bardziej uważać, jeszcze ludzie z tej firmy uznają transakcję za nieważną i na przykład nie zechcą wymienić wadliwego sprzętu... Samochód?! Nie, to zbyt pospolite. Lepiej nie będę się zadręczał. Jutro się okaże. Czuję, że to będzie coś super. Co i tak nie zmienia faktu, że życie jest nieuleczalną chorobą.... Od rana trwają przygotowania do imprezy. Tato jest na zakupach, mama przygotowuje coś w kuchni, ja zarządzam całością.…