Inne · 3 min czytania
Prince Polo
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Prince Polo
Powoli zapadał zmrok. Na Skwerze Opaczewskim białookie kawki gromadziły się, by przekroczyć granicę światła i ciemności. Za chwilę miały zerwać się do lotu, jak zawsze przed zmierzchem i o świcie. Na przystanku autobusowym, kilka kroków przed pustą ławką, stał przygarbiony staruszek. Przed chłodem chroniło go tylko skromne paletko z rzędem guzików przypominających stare monety. Czekał, podpierając się laską, lekko podekscytowany. W pewnym momencie starszy pan sięgnął do kieszeni i wyjął orzechowe Prince Polo. Zielono-czerwone opakowanie zaświeciło blaskiem celofanu na tle filcowych szarości. Niecierpliwie szarpnął górną część kolorowej folii, po czym drżącymi palcami zaczął obierać wafel, jak banana. Z entuzjazmem w oczach, przypominał małe dziecko, które rozpakowuje prezent-niespodziankę. Oddzierał jeden cienki pasek za drugim, wpatrując się w łakoć miłosnym wzrokiem. Gdy Prince Polo został w trzech czwartych odwinięty, nachylił się nad nim i otworzył usta. W chwili, gdy od pierwszego kęsa dzieliły go trzy centymetry – wafelek złamał się i upadł…