Inne · 7 min czytania
próba
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mam na imię Dominika. Mam prawie dziewięć lat i młodszą siostrę. Chodzę do szkoły podstawowej numer siedem imieniem Adama Asnyka w Mortówku. Na ulicy Szkolnej. W tym roku przystąpię do komunii świętej. Nie wiem, co to jest komunia święta. Pani katechetka, której trochę się boję, bo ma czarne włosy i taki groźny nos powiedziała, że wszyscy przyjmiemy do serca Pana Jezusa. Pan Jezus to ten pan z długimi włosami i białej szacie. I jeździł na osiołku. A potem go zabili. Pani krawcowa z teatru gdzie pracuje moja mama szyje mi sukienkę z kwiatuszkami i kokardką z przodu. A dzisiaj byłam u pani fryzjerki i przymierzałam wianek i pani fryzjerka obcinała mi włosy i tylko za pięć złotych. Tata nawet nie zauważył. Trochę się boję tej komunii, że się przewrócę i podrę sukienkę albo upuszczę świecę. Ale mama mnie pociesza, że wszystko będzie dobrze, że skoro ona to przeżyła to ja też to przeżyję. Ale i tak się boję. We wtorek i czwartek po lekcjach chodzimy z panią katechetką do kościoła i mamy próby. Moja mama też ma próby. Pani katechetka ustawia nas przed kościołem i musimy mieć cały czas złożone ręce. Potem wchodzimy do kościoła i pani wyczytuje nazwiska i siadamy. I nie wolno wchodzić po klęcznikach. Jak ktoś nadepnie to musi wchodzić jeszcze raz. A Kamil musiał wchodzić trzy razy. Pani katechetka jest zawsze równo uczesana i ma przedziałek na środku głowy. Dzisiaj zobaczyłam, że gwiazdy spadły pani katechetce na kołnierz kurtki, ale tata powiedział, że to nie gwiazdy tylko łupież. To bardzo trudne słowo, więc je kilka razy powtórzyłam sobie po cichu a potem w pamięci. Kiedy już usiądziemy w ławkach to musimy wstać i podejść do ołtarza i klęknąć, najpierw na jedno kolano a potem na drugie. A potem pani katechetka podchodzi do nas i mówi „Ciało Chrystusa” i wtedy trzeba tak trochę wystawić język i powiedzieć „amen”. Żeby dobrze wystawić język pani katechetka każe nam ćwiczyć w domu z lusterkiem. Ale ja zawsze zapominam. Potem wstajemy i siadamy do ławek. I wtedy trzeba posłuchać głosu wewnętrznego, bo może pan Jezus będzie chciał coś do nas powiedzieć. Jak nic nie powie to mamy przeczytać z książeczki do nabożeństwa modlitwę po komunii. Dzisiaj ćwiczyliśmy przynoszenie darów. Jeden mój kolega, którego nie znam, bo nie chodzi do mojej klasy, będzie niósł chleb, ale nie chciał mówić tekstu, bo się wstydzi, więc pani mi dała tekst na takiej małej, wąskiej karteczce i będę mówić: „Boże, ty jesteś miłością, Pomóż nam miłować bliźnich i spraw, Aby nikomu nie zabrakło chleba”. Już się prawie nauczyłam na pamięć. Szybko się uczę na pamięć bo bardzo lubię. Moja mama też szybko się uczy na pamięć. Najbardziej boję się spowiedzi. Boję się, że zapomnę powiedzieć księdzu jakiegoś grzechu i nie będę miała całkiem czystego serduszka a przecież do brudnego serduszka pan Jezus nie przyjdzie i co ja wtedy zrobię? Mama i tata mnie uspokajają ale ja i tak się boję. Nie można przyjąć komunii jak się ma grzech. Panu Jezusowi jest wtedy bardzo, bardzo smutno i płacze. Tata mnie prosił żebym była grzeczna i we wszystkim słuchała pani katechetki. Ale ja trochę zapominam i wtedy tata się gniewa. A chłopcy cały czas się przepychają w ławkach i ganiają po kościele i nikt im nie zwraca uwagi. Spod okrągłego sufitu kościoła…