Akcja · 4 min czytania
Próba Losu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Kate słuchaj… - Tak? -Bo ja bym Cię chciał prosić o chodzenie, czy zostaniesz moją dziewczyną? -Co?… Wiesz nie jesteś w moim typie, musze już iść cześć… Fletcher udaje się w kierunku domu. Gdy wchodzi do niego, wydaje mu się dziwnie pusty. -Wróciłem. Nikt nie odpowiada. -Wróciłem no, niech ktoś przyjdzie jestem głodny! Schodzi policjantka. -Dzień dobry, nie wie pani gdzie jest moja mama? -Posłuchaj Twoja mama… -Co mama gdzie jest? - Usiądź pogadajmy… -Nie chce gadać, nie mam czasu i humoru, gdzie jest mama bo chce zjeść ten obiad. -Twoja mama wracała z Tatą do domu, gdy wyskoczyło im 6 letnie dziecko uratowali mu życie, wjeżdżają do rowu. -Co to za gnojek, gdzie oni teraz są, w jakimś szpitalu? -Oni nie żyją… - To nie prawda, oni żyją, oszukujesz mnie. - Uspokój się, proszę… Zaczął wszystko rozwalać na swojej drodze, pędził jak szalony przed Siebie. -Dlaczego, akurat ja?! Odpalił swój motor i zaczął bardzo szybko jechać. Nie zważa na samochody i inne przeszkody. Dojeżdża nad Staw i zaczyna płakać… -Boże, dlaczego mnie tak skarałeś, co Ci takiego zrobiłem?! -Odpowiedz!!! - Odpowiedz!!! Łzy poczęły mu spływać po policzku, jedna za drógą…Gdy przestał płakać, zdenerwował się, wsiadł na motor i zaczął jechać tak szybko jak tylko mógł. Nad stawem zostawił list: „..Nie ma już mnie-odeszłem stąd , bo życie me to był błąd... Zapomnijcie, że istniałem i tak przykrości samych wam naprzykrzałem …” Fletcher wyjeżdżał już z miasta. Najechał na koleinę i spadł z motoru. Maszyna uderzając w drzewo zgięła się, nie nadając się do jazdy. Fletcher kopał go i krzyczał -Chce umrzeć! Usiadł na kamieniu i czekał na śmierć, nagłą i bezbolesną, nie chciał już być na tym świecie… Coś zawyło, myślał, że ktoś lub coś przyszło skrócić mu męki. Lecz się bardzo rozczarował. To był pewien mężczyzna na motocyklu. -Co Ty tu robisz chłopcze, nikogo okolicy nie ma, a Ty sam o tej porze? -A, Co to Cię interesuje? Jedź z stąd. -Widzę, żeś niemrawy… -Niemrawy, a co Ty byś zrobił, jak by tego samego