Komedia · 8 min czytania
Proces
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Sąd Ostateczny, Norynberga, 1 września 2007
- Jestem niewinny! - wrzasnął Adolf Hitler purpurowy ze złości. - Ustalimy to niebawem - odparł spokojnie sędzia. Wzburzenie oskarżonego nie robiło na nim najmniejszego wrażenia. - To jakaś parodia, a nie proces - wściekał się Hitler - Prokurator - Żyd, sędzia - Żyd, nawet mój adwokat wygląda mi na semitę. - Jestem Cyganem, mówiłem panu - powiedział obrońca spokojnie. Hitler spojrzał na niego z niechęcią i parsknął kpiąco. - Rzeczywiście - powiedział - To zmienia postać rzeczy, teraz czuję się jak w domu. - Proszę o ciszę - przerwał mu sędzia. Hitler zamilkł, wyciągnął z kieszeni munduru chusteczkę do nosa i otarł nią pot z czoła, ciężko wzdychając. Na sali zapanował harmider. Fotoreporterzy zaczęli pstrykać zdjęcia. - Widziałeś monogram na chusteczce? - pytali zdumieni jeden drugiego. - E.B. - To reklama piwa? - Nie mam pojęcia, na to wygląda. Sędzia gestem nakazał ciszę, a gdy to nie poskutkowało, ostrzegł dziennikarzy: - Ostatni raz proszę o spokój. Jeżeli w ciągu dziesięciu sekund nie zapanuje idealna cisza, każę wszystkich usunąć z sali. Szmery natychmiast ustały. - Proszę zaczynać - zwrócił się sędzia do prokuratora. Oskarżyciel wstał, podszedł do Hitlera i spojrzał mu głęboko w oczy. - Czy odbywał pan stosunki seksualne... - Sprzeciw! - krzyknął adwokat - To prywatna sprawa oskarżonego. - Oddalony - uciął sędzia - Ta "prywatna sprawa" jest głównym przedmiotem rozprawy. Zaskoczona tą wypowiedzią publiczność zaszumiała. Dziennikarze zaczęli przekrzykiwać się jeden przez drugiego. - Jak to głównym? - A holokaust? - Miliony zamordowanych? - Auschwitz-Buerkenau! - Gross-Rosen... - Stutthoff? - 1 września 1939! - Nieudane akwarele z Wiednia! - Trupie czaszki na mundurach! Sędzia zachował spokój i tylko trzykrotnie uderzył młotkiem w biurko. Reporterzy ucichli. - Czy uprawiał pan seks - kontynuował prokurator po chwili - z niejaką Ewą Braun, mimo tego, że nie mieliście państwo ślubu kościelnego? Hitler pokręcił przecząco głową. - Proszę odpowiedzieć na pytanie - powiedział oskarżyciel z naciskiem. - Nie. - Proszę zaprotokołować - rzekł prokurator ze złośliwą satysfakcją - Oskarżony nie przyznaje się do winy. Pozostawiam go do dyspozycji obrony. Adwokat wstał i zwrócił się do sędziego: - Obrona nie ma pytań do oskarżonego. Chciałbym wezwać na świadka panią Ewę Braun. Sala zaszemrała. Posunięcie adwokata wydawało się całkowicie niezgodne ze zdrowym rozsądkiem. Dziennikarze zaczęli rozglądać się wokół w poszukiwaniu wezwanej kobiety. - Nie widzę przeciwskazań - powiedział sędzia - Proszę zająć miejsce dla świadka, pani Braun. Jeden z fotoreporterów, ubrany w długi prochowiec, kapelusz i ciemne okulary wstał, wystąpił na przód, złożył przysięgę i zajął miejsce przeznaczone dla świadków. - Proszę ściągnąć nakrycie głowy i okulkary - nakazał sędzia. Reporter spełnił polecenie i zgromadzonym ukazała się szczera piękna twarz Ewy Braun. Wybuchła nieopisana wprost wrzawa. - Sądziłem, że to reporter "Timesa"! - krzyknął jeden z dziennikarzy. - Byłem przekonany, że pracowałem z nim w Iraku - zdumiał się inny - Nigdy nie ściągał kapelusza... - Czy to na pewno ona? - Może to transwestyta? - Albo homoseksualista, nie daj Boże! {i}- To nie ode mnie zależne...{/i} Zniecierpliwiony sędzia podniósł do góry dłoń. Tym razem wystarczyło to, aby zgiełk natychmiast umilkł. - Proszę kontynuować - zwrócił się do adwokata. - Czy kochała pani Adolfa Hitlera? - zapytał obrońca kobietę. - Bardzo - odparła Ewa Braun. - Czy on również był w pani zakochany? - Sprzeciw - powiedział prokurator - Świadek nie może rozstrzygać o uczuciach oskarżonego. - Sprzeciw podtrzymany - zgodził się sędzia. - Zapytam więc inaczej - westchnął obrońca - Czy s