Inne · 10 min czytania
Profanum
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
PROFANUM
Dziewczyny patrzyły na nią z obrzydzeniem, wręcz z nienawiścią. W założeniu, miała to być pogarda, ale jakoś, te gniewne spojrzenia wciąż miały w sobie za dużo podziwu i zazdrości. Chłopaki, różnie. Niektórzy nawet nie próbowali kryć zainteresowania. Wlepiali wzrok chamsko, bez żenady i niemal się ślinili. Inni starali się traktować ją normalnie. Docenić jej urodę, skrytykować styl i powrócić do rozmowy z kumplami. Nie bardzo to wychodziło, bo myśleli zupełnie o czym innym, niż to, o czym dyskutowali... Pozostali wstydzili się własnej słabości. Mocniej obejmowali swoje towarzyszki, prawili im banały, odwracali wzrok od pokusy... i co chwilę niby przypadkiem rzucali głupie spojrzenia. Żeby się, choć trochę napatrzeć, zapamiętać ten widok i móc pomarzyć w autobusie, lub łóżku. Dziewczyny były coraz bardziej wściekłe i już dobrze nie wiedziały, czy to na nią, czy na chłopców. Ach, żeby jej się obcas złamał, albo paznokieć, niech schleje się na umór i zacznie rzygać, niech się jakoś ośmieszy, popłacze... może, choć oblać ją piwem? * - Co się na nią tak gapisz? - warczała szara myszka - Idź, jak chcesz, przeleć ją, pewnie na to czeka, pewnie nawet nie ma majtek... - Ma - chłopak okazał się dużo bystrzejszym obserwatorem, ale za to marnym dyplomatą. Dłoń szarej myszki rozgrzała mu policzek nagłym chlastnieciem, a piwo wylało się na spodnie... * Ewa należała do bardzo nielicznej grupy kobiet. Kobiet, o których każdy marzy i których nikt nie chce. Była doskonale Piękna, nieprzeciętnie inteligentna, nietuzinkowo dowcipna, błyskotliwa, oszałamiająco seksowna, wdzięczna i zmysłowa, odważna, czuła, wymagająca, kobieca, wesoła, lubiła zabawę, alkohol, seks, długie rozmowy przy piwie, brydża i szachy, sztukę, przyrodę i sport. Nie stwarzała niepotrzebnych problemów. Trenowała tajski boks i była w tym na tyle dobra, że nie bała się iść nocą przez niebezpieczne dzielnice. Radziła sobie w życiu zawodowym nie czyniąc przy tym uszczerbku na kontaktach towarzyskich i kulturalnych. Skończyła studia magisterskie, jedne podyplomowe, studiowała kolejny kierunek. Zalet możnaby wymieniać jeszcze wiele, co nie oznacza, że nie miała wad. Zrażała do siebie pozorami zbytniej lekkomyślności, niestałości, ulotności, za dużą niezależnością, tym, że za często zabawiała się prowokacją i manipulacją. Ale największą jej wadą, było to, że miała za dużo zalet. To, dlatego każdy bał się przekroczyć granicę kilku piw w jej towarzystwie i odprowadzenia do domu. Onieśmielała i choć kusiła, to jednocześnie bardzo skutecznie odstraszała. Była niepokorna i za mądra. Co z tego, że najprawdopodobniej była zdolna do najprawdziwszej, romantycznej i odpowiedzialnej miłości, wierności i oddania, skoro nikt nie ośmielił się o tym przekonać? A przecież ona nie mogła powiedzieć „pokochaj i zaufaj, nie zawiedziesz się”. Była na to za dumna. Po za tym, to nie kobieta powinna wychodzić z taką inicjatywą... * Nie przejmowała się, że życie układa się jej akurat tak. Cieszyła się tym, co wychodziło, a to, co ją martwiło spychała gdzieś na dno duszy i szybko zapominała. Może, dlatego stawała się coraz bardziej obojętna, nieżyciowa, oderwana od ludzkich problemów. Na największe nieszczęście potrafiła patrzeć ze spokojną, obiektywną oceną. Wydawała się okrutna, wyrachowana i pusta. Idealne narzędzie dla szatana, jeśliby oczywiście i on nie bał się do niej zbliżyć. Tak utalentowana, tak ładna, taka bystra. Grzechem było nie wykorzystać tych możliwości dla dobra świata. A Ewa grzeszyła. Grzeszyła często i z uwielbieniem. * Świat jednak kochał Ewę i hojnie obdarzał ją coraz, to nowymi łaskami. Raptem kilka tygodni temu wygrała skumulowaną nagrodę w Lotku. Kupiła apartament, szybki i nieprzyzwoicie nieekonomiczny samochód. Wydała fortunę na ubrania, część odłożyła, za resztę się bawiła. Wymyśliła, że jakiś procent odda na organizacje charytatywną, ale jakoś nie miała czasu się tym zająć. * Pantoflem, który sam jeden kosztował półtora tysiąca złotych strąciła piwo postawione przez nowopoznanego kolegę. Nie celowo. Tańczyła na stole i nikt nie zdążył w porę zabrać szkła. Przeprosiła słodkim uśmiechem i gorącym pocałunkiem. Chciała więcej. Krystian wydał się fajny. Równie wesoły i skory do przygód, bez oporów skorzystał z okazji, by miło spędzić wieczór a potem noc. Dał jej dużo przyjemności, mimo, że zaryzykowali trochę eksperymentów. Rano nie uciekł. Ewa wiedziała, że to nie oznacza, że może liczyć na jego uczucie, ale na dalszą zabawę, jak najbardziej. Odpowiadał jej ten układ. Następnej nocy przyprowadziła do łóżka Julię. Zabawiali się we trójkę, potem kajdanki nie pozwoliły chłopakowi się wykazać. Ewa i Julia zajęły się sobą i dało im to ogromną satysfakcję. * W sobotę, na meczu Ewa mogła wyrzucić z siebie nagromadzone złe emocje. Wyklinała sędziego i przeciwników, wcale nie delikatniej niż najzatwardzialsi chuligani. Bić by się nie poszła, ale podczas miotania wymyślnych obelg, na