Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 6 min czytania

Profesor

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Historia ta wydarzyła się dawno. Byłam wtedy młoda. Miałam 16 lat. Chodziłam do LO i razem z moją przyjaciółką marzyłyśmy o wielkiej miłości. Idealizowałyśmy nasze obiekty westchnień. I jak przystało na dziewczyny w tym wieku, co miesiąc podobał nam się inny chłopak. Jednakże ta prawdziwa miłość nie przychodziła. W tym czasie nastał nowy nauczyciel z języka łacińskiego,młody i przystojny. Jejku, co się wtedy działo, każda z dziewcząt chciała mu się podobać-bo on podobał się każdej. Poznikały dwóje z łaciny.Uczyłyśmy się jak szalone, by zaimponować JEMU swoją wiedzą. Niestety, dowiedziałyśmy się ,że nasz przystojniak jest żonaty!Rany, ile łez wylano. Pomyślał by ktoś,że skończą się nasze umizgi. Ale co tam! Nadal chciałyśmy ,by ten ideał męskości zwrócił na nas swoja uwagę. Profesor Krzysztof był młody, niewiele starszy od nas.Cudowny. Snułyśmy z przyjaciółką różne wizje - ,że żona jest okropnie brzydka , że ożenił się z nią z konieczności i tym podobne dyrdymały. Lecz smutek nas nie opuszczał, profesor wydawał się niedostępny ,daleki jak inna galaktyka. Nocami wymyślałam różne scenariusze w roli głównej z sobą i Krzysztofem. Straciłam apetyt, snułam się z kąta w kąt.Tylko rozmowy z przyjaciółką ożywiały mnie. Uczyłam się by zaliczyć .Za to z łaciny miałam same piątki, jednakże, nie ja jedna. Wychowawczyni nasza żartowała ,że prawie cała klasa skończy filologię klasyczną. Moja mama dziwiła się, chodząc na zebranie,że nauka martwego języka jest dla mnie prosta, podczas gdy z innych przedmiotów ledwie wyciągam na trójki (wyjątek stanowił język polski z którego miałam ocenę dobrą, ale raczej z litości, bo też się opuściłam z tego przedmiotu) W domu gadano o tym bez końca. Żądano ode mnie bym zdawała na prawo, jak wcześniej zamierzałam .Odpowiadałam,że jestem dopiero w pierwszej klasie i jeszcze sto razy zmienię zdanie .Rodzice w końcu doszli do wniosku ,że mam czas i dali mi spokój. Przyszła wiosna .Dziewczyny powoli zmieniały obiekty swych uczuć. Krzysztof podobał im się nadal-ale już nie tak jak przedtem. Młodość ma swoje prawa. Przestano nieustannie wkuwać łacinę ,zbliżał się koniec roku szkolnego, trzeba było pomyśleć o innych przedmiotach .Zainteresowanie Krzysztofem opadło, chociaż nadal był idolem dziewczyn, i moim ..Niestety moja miłość do niego była inna, dojrzalsza.Co z tego jak nie miałam, jak mi się zdawało, żadnych szans. Bo żadna była ze mnie piękność.Ot dosyć ładna, szczupła nastolatka z melancholią w oczach, które były moim atutem,zielone i błyszczące o migdałowym kształcie. Moja przyjaciółka zaganiła do nauki, poprawiłyśmy oceny. Z łaciny miałyśmy piątkę oczywiście. Był początek czerwca,na dworze cudownie .W moim sercu gościł smutek. Oto natchodzą wakacje ,nie zobaczę Krzysia przez dwa miesiące .Wyjadę, poznam innych chłopców Jednak nie zakocham się,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%