Akcja · 10 min czytania
Projekt: Awake 2 Rozdział 6
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
6. Wiktoria poczuła jak coś wilgotnego schładza jej czoło. Otworzyła oczy i o mało serce jej nie zamarło z przerażenia, kiedy ujrzała człowieka w białym kombinezonie. Zaczęła krzyczeć przypominając sobie wszystkie koszmary związane z Nowoglicami. - Wiki, spokojnie. To ja – dotarł do niej stłumiony, znajomy głos. - Doktor Nordman? – spytała niepewnie. - Tak – przytaknął. - Gdzie ja jestem? – zapytała rozglądając się. - W wojskowym szpitalu – odpowiedział. – Zostałaś porwana, pamiętasz? – Przytaknęła po szybkim namyśle. – Dawid cię znalazł i tu przywiózł. - Gdzie on jest? - W sali obok – odparł smutnym tonem. – Ludzie, którzy cię porwali zrobili z ciebie nosiciela ospy. Gdy Dawid wziął cię na ręce, zaraził się i zachorował – wyjaśnił, a na twarzy dziewczyny wymalował się szok. - Muszę porozmawiać z Generałem Parkerem. Możesz mnie połączyć? – zapytała przejęta. - Generał tu jest. Już go wołam. – powiedział i wyszedł. Chwilę potem na salę wszedł Larry Parker w takim samym jak lekarz kombinezonie. Przysiadł na krześle obok jej łóżka. - Opowiedz mi wszystko, co pamiętasz – poprosił. - Na przyjęciu rozdzieliliśmy się szukając kupca – podjęła wracając wspomnieniami do tamtego wieczoru. – W tłumie zauważyłam Kowalowa. Śledziłam go i wtedy ktoś postrzelił mnie strzałką usypiającą, albo czymś takim. - To widzieliśmy na nagraniu z przyjęcia – odparł. – Co było dalej? - Obudziłam się w laboratorium przykuta do jakiegoś łóżka. Chwilę potem przyszedł Mills i córka Staina. -Stain'a? Przecież on nie miał dzieci. – odparł zaskoczony. -Przedstawiła się, jako Rebecca Mullens i powiedziała, że ukrywał jej istnienie przed wojskiem. Pewnie dlatego nie było o niej żadnej zmianki w aktach Staina. - Możliwe – przyznał. – Co jeszcze pamiętasz? - Pobrali mi krew, a potem uśpili. - Czyli nie wiesz gdzie teraz są, ani co zamierzają? - Pamiętam przez mgłę jak wstrzykiwali mi coś. Kłócili się. W pamięci utknęło mi tylko jedno słowo: Nowoglice. - Czego mieli by tam szukać? – zdziwił się generał. – Miasto jest wymarłe od pięciu lat. - Nie wiem – wzruszyła ramionami. – Ważniejsze, co z Dawidem? - Lekarze nie dają mu dużych szans bez szczepionki – przyznał szczerze. - Jeszcze nie przywieźliście szczepionki z Atlanty? – zdenerwowała się. - Nordman mówi, że wirus jest zmodyfikowany tak, aby uodpornić się na szczepionkę. - Muszę dorwać Millsa – postanowiła. – Polecę do Czarnej Strefy. - Nie – odparł stanowczo. – Jesteś nosicielem. Nigdzie cię stąd nie puszczę. - Ale... – Chciała zaprotestować, lecz w tym momencie wszedł lekarz. - Mam dobre nowiny – rzucił szybko ściągając ochronny kombinezon. – Wirus w twoim ciele jest już nieaktywny. A1 go zmodyfikował – wyjaśnił z szerokim uśmiechem. - Teraz mogę zająć się ratowaniem mojego narzeczonego? – spytała tonem pełnym irytacji i sarkazmu. ... Nowoglice i wojskowa baza po wybuchu epidemii zostały otoczone, ogromnym, betonowym murem. Po tym jak żołnierze wyciągnęli stamtąd Wiktorię i Dawida, wszystko zostało wysterylizowane i spalone. Miasto nigdy już nie będzie zdatne do życia. Spoczywają nad nim ciężkie, czarne kłęby dymu i popiołu, którym wydostanie uniemożliwiają grube ściany. Nie znajdzie się tam czystej wody ani powietrza, którym można byłoby oddychać. Miejsce to zostało nazwane Czarną Strefą. Wiktoria podeszła pod jedną ze ścian – tą znajdującą się najbliżej wojskowej bazy. Miała przy sobie najwyższej klasy sprzęt do wspinaczki, noktowizor, maskę tlenową, nóż i karabin maszynowy. Z trudem wspięła się na sam szczyt muru i założyła na oczy noktowizor, a usta i nos zakryła maską umożliwiającą jej oddychanie. Przypięła hak i zjechała na lince nurkując w kłębie dymu. Dopiero po chwili przyzwyczaiła się do zielonego obrazu. Przed sobą miała zniszczony płot, który kiedyś odgradzał bazę wojskową i tworzące ją osmolone budynki. Ruszyła w ich stronę. Panowała tam nienaturalna cisza, nawet najmniejszego podmuchu wiatru. Za to wysoka temperatura i ogromny żar sprawiły, że na skórze Wiktorii pojawiły się pierwsze krople potu. Otaczające ją widoki przywołały jej najgorsze wspomnienia. Niepewnym krokiem ruszyła w stronę budynku, gdzie znajdowała się sekcja C. W środku było jeszcze cieplej. Uświadomiła sobie, że aby zejść na dół trzeba użyć windy. Czy jest jeszcze zdatna do użytku? Wiki nie bardzo w to wierzyła, ale udała się w jej kierunku. Zaskoczona stwierdziła, że zamiast elewatora jest tam platforma przymocowana do nowych lin. Używając jej zjechała prosto do sekcji C. Na osmolonej, pokrytej kurzem i popiołem podłodze zauważyła ślady ludzkich stóp. Około czterech osób. Najciszej jak potrafiła zaczęła podkradać się ich tropem. Dotarła do pomieszczenia, którego nigdy wcześniej nie wdziała. Było odnowione i zadbane. Bez przerwy pracowały tam wiatraki i filtry powietrza, a ostre…